Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla frazy: Forum telewizji przemysłowej





Temat: Premier przed komisją. O co spyta Rokita?
Nienawiść do własnego państwa polskiego
przebija tu z 3/4 postów prawicowych oszołomów. Wymyślone, chyba spocjalnie dla
Was, Rywingate jest tylko pretekstem, by dać upust nienawiści do własnego
polskiego rządu, państwa. Jedno was tylko usprawiedliwia, że swą anarchię,
nienawiść do własnego państwa, jakie by ono nie było, oddziedziczyliście po
swych praprzodkach szlacheckich.
W I i II "Potopie" Szwedzi wcale nie musieli podbijać orężem I Rzeczpospolitej.
To sami magnaci, włodarze miast i pułki wojskowe składali przed maszerującymi
Szwedami swe insygnia władzy, klucze do bram miejskich i sztandary bojowe. Po
prostu woleli oni (prawie) wszyscy obcego króla niż własnego polskiego. Po 1709
r., gdy Rosja rozbiła Szwedów i przepędziła ich za Bałtyk, nie mieliśmy w I RP,
przez ponad 80 lat, żadnej wojny zewnętrznej. Natomiast w najlepsze
funkcjonowały sobiepaństwo i opozycja wobec centralnej władzy królewskiej, oraz
warcholstwo i walka magnaterii i szlachty o coraz większe przywileje (lub
utrzymanie posiadanych), kosztem innych stanów. Owocowało to zaciekłymi
swarami, rokoszami i nieustannymi wojnami wewnętrznymi (konfederacjami),
powodującymi stopniową degradację wszystkich struktur państwowych. Ostatecznie
skończyło się to utratą niepodległości państwowej w ogóle.
Te nienawiści i spory stanowe, religijne, rasowe i partyjne odrodziły się w
1918 r. w II RP. Dopiero po zamachu majowym w 1926 r. Piłsudski złapął
tą "zgraję" (jego słowa) za twarz i jakoś ta sanacyjna Polska, rozwijając się
co nieco, przetrwała do 1939 r.
Po 1945 r. całość gospodarki, kultury, ideologii znalazły się w garści jednej
lewicowej opcji politycznej, a państwo stało się wszechwładne, i wszechmocne,
ogarniając prawie wszystkie dziedziny życia społeczeństwa. Dzięki tej
koncentracji władzy, kapitałów i ludzi, w kilka lat kraj odbudowany został z
potwornych zniszczeń wojennych. Przez 40 lat zostało wybudowanych ok. 8 tys.
średnich i dużych zakładów przemysłowych, w tym powstały całe nowe gałęzie
przemysłu, sytuując Polskę pod względem potencjału przemysłowego na 10 miejscu
w świecie. W oświacie, kulturze, sztuce, służbie zdrowia, ośrodków
wypoczynkowych,... dokonano skoku do poziomu równorzędnego krajom najwyżej
rozwiniętym.
I oto w 1980 "naród", wzorem swych praszczurów XVIII-wiecznych, postanowił
obalić swe państwo. Nie udało się to jeszcze w 1981 r., wyszło dopiero w 1989
r. Jak najbardziej demokratycznie za pomocą kartek wyborczych obrano do
Parlamentu kwiat opozycyjnej świętej "Solidarności", która szybko zmieniła
sobie ustrój na wolnorynkowy kapitalizm XIX-wieczny. Nie po to, by coś zmienić
na lepsze, jak to myślał naiwnie i do dziś głosi niejaki Gwiazda, bojownik
pierwszej "S". Lecz po to, by wybrańcy narodu mogli szybko nabić sobie kiesy,
pobudować bungalowy, zakupić piękne autka i po to, żeby państwo i wszystkie
jego struktury zdementować, majątek państwowy t.j. fabryki, domy towarowe,
ośrodki wczasowe ... zlikwidować lub wyprzedać za bezcen, przekazać banki,
instytucje ubezpieczeniowe, polską prasę, handel zagraniczny ... w zagraniczne
ręce, zniszczyć wielkotowarowe gospodarstwa rolne, w tym znienawidzone
PGRy .... itd.itp. To wszystko się już prawie udało, najnowsze światowe
statystyki gospodarcze lokują III RP na 56 miejscu, wśród narodów tzw. III
świata.
Teraz Agora, Gazeta, sejmowa Komisją Śledcza i sarmacka gawiedź polska, choćby
na tym forum, walczy jeszcze zawzięcie, żeby nie utrudniać w niedalekiej
przyszłości sprzedanie Polskiej Publicznej Telewizji w ręce najpewniej
Murdocha, bo to seperbogaty i władny semita.






Temat: RADOM - CZESTOCHOWA - KIELCE
Obawiam sie Yahagi,ze temat moze być trudny i wywoła niezdrowy odzew zwłaszcza
wśród Radomian.Nie dzielmy skóry na niedzwiedziu,Uniwersytetu,Telewizji i
lotnisko pt.Porty Lotnicze póki co w Kielcach jeszcze nie ma.Zawsze jak
przygladam sie takim dyskusja,to nie wiem czemu występuje argumentacja ilosci
mieszkańców.Z prostego rachunku wynika,że Kielce mimo swojej wojewódzkości są
najmnieszym miastem wśród tych trzech.I to jest jakoby argument przeciw
stoleczności Kielc.Poza tym inny argument szczególnie wśród Radomian to to ,że
wszystko co Kielce posiadają,czego sie przez lata powojenne dorobiły to na
krzywdzie Radomia,wszystkie inwestycje do 1975r/Dworzec PKP,PKS były
przeznaczone dla radomia,ale pazerne Kielce z p[ozycji województwa Radomiowi to
zabrały.Obwinia nas sie także za wszystko co było po 1975r,gdy Radom był
m.woj.,tu tylko argumentem były wypadki radomskie z 1976r.Tak,że z perspektywy
przecietnego Radomianina miasto to bylo cały czas krzywdzone i ciemiężone.Można
z tym sie zgodzić lub nie.
Co do Częstochowy to nie mam zdania.Drogi tego miasta z Kieleczczyzna rozeszły
sie bodaj w latach 50tych/wraz z Sosnowcem/ i doprawdy upłynęło już chyba za
wiele lat ,aby losy tych miast ze sobą łączyć.Można doprawdy współczuć
Częstochowianom,że znalezli sie w niechcianym Sląskim bo historycznie to na
pewno nic ich nie łączy z Katowicami.jeśli sie nie mylę to przed wojną
Częstochowa i Zagłębie należały do woj.Kieleckiego.Tu ukłon w strone
małopolanina.Już przed wojną Piłsudski nie negował faktu istnienia tak dużego
woj.Kieleckiego/choć dla sprawiedliwości muszę dodać ,że istniały zakusy jego
likwidacji w 36 lub 37 roku/.Ja myślę,podobnie jak Yahagi,że Kielce chyba
znalazły się w szczęsliwej sytuacji województwa monoaglomeracyjnego,fakt
animozji miedzy Bydg/Toruń,Zielona G/Gorzów Wlkp. nie nastraja
optymistycznie,odsyłam zainetresowanych na forum tych miast/ciekawa lektura/.
W sytuacji wspólnego województwa dajmy na to Staropolskiego tarcia byłyby zbyt
duże.Nie czarujmy sie,regiony te do najbogatszych nie należą.Więc jak można
dzielic biedę i bezrobocie.Co nam jako mieszkańcom kieleckiego dałby fakt
współtworzenia takiego województwa.Nie jestem takim megalomanem/już nie/jak
małopolaninm,który twierdzi,że tylko wielkie jest piękne.Tylko w czym.Czy siła
regionu polega na liczbie jego mieszkańców,jego powierzchni?Chyba nie.Głównie
chodzi o przychody z podatków,dochody z firm ,z inwestycji.Biedy nie należy
mnożyć.
Kiedyś na forum częstochowa wkurzył mnie post w którym,ktos mądry powiedział,ę
jak tylko przekroczy sie dawna granicę woj.kieleckiego i czestochowskiego to
sie wkracza w kraine nędzy.Dlaczego wszyscy tak postrzegaja kieleczczyznę?
Uwierzcie mi,jeżdżę dużo po Lubelszczyznie,Podkarpaciu i nawet Małopolsce i
naprawdę nie widzę,aż takich dysproporcji.Jeśli miał bym być szczery to takie
lubelskie też należałoby zlikwidować,bo jest biedne,pełno bezrobocia.W samym
Lublinie to samo/zero/przemysłu/I cóż z tego,że jest duże?Podobnie
Podlaskie,Pokarpackie.Warm/Mazurskie.Świętokrzyskie/owszem małe,ale niezle
sobie w porównaniu z tymi w/w radzi.
Reasumująć poczekamy,zobaczymy.Polska jak sie uda za 2 lata wejdzie do Unii
Europejskiej.Biedniejsze regiony dostaną dotacje wyrównawcze.Poczekajmy jak
sobie Świetokrzyskie poradzi z perspektywy kilku lat w UE.Jesli tak jak Yahagi
powiedziałeś,bezrobocie przekroczy 25/27%,a dochód na głowę jednego mieszkanca
Polski będzie niższy niż średnia krajowa to składam broń i przyznaje ,że sie
pomyliłem.Póki co poczekajmy.Wspólne woj.CZ/RA/KIE w obecnej sytuacji uważam za
nierealne i pozbawione sensu.





Temat: Telekamery fałszują rzeczywistość medialną.
Wg mnie należałoby najpierw przyjrzeć się owemu "czasopismu", które
organizuje galę Telekamer. Czy na podstawie gustów rzeszy czytelników tej
gazetki można wyciągać wnioski w kwestii stanu polskiego przemysłu rozrywkowego?
Nie będę owijał w bawełnę: Teletydzień czy inny Telemagazyn to gazetki dla mało
wymagających. Telemagazyn to taki Lepper (albo nawet Kononowicz) wśród "gazet z
programem". Wszyscy (bądź większość) z członków tego forum to czytelnicy "Gazety
Telewizyjnej" i idę o zakład, że wybrali ją nie dlatego, że akurat jest zawsze w
piątki wraz z "Wyborczą", tylko dlatego, iż oczekują od takiego dodatku czegoś
więcej niż wiadomości o kolejnej imprezie z udziałem Mroczków, kolejnym facecie
Weroniki Rosati czy niesamowitej kreacji Kingi Rusin na jakimś tam balu snobów.
Mało tego- nie tylko oczekują czegoś więcej od gazety, ale także od telewizji,
są Widzami Świadomymi. Jakkolwiek to zabrzmi narcystycznie: My, użytkownicy tego
forum takimi widzami jesteśmy. I jest nas, widzów świadomych naprawdę dużo.
Dlatego Telekamery nigdy nie będą i być nie mogą papierkiem lakmusowym całej
polskiej widowni z czego ludzie TVN na pewno sobie zdają sprawę.
Co do poziomu, to koniec końców TVP rzeczywiście jest ogólnie lepsza od TVN.
Mimo to jednak nie przestanę psioczyć na jej wady, bo one istnieją, zaś gdy
słyszę, że TVP musi dawać syf o 20h, żeby nie wylecieć z rynku to otwiera mi się
scyzoryk w kieszeni. Z jakiego, do jasnej cholery rynku ??? Przecież TVP jest
poza rynkiem, utrzymuje ją społeczeństwo! Problem z rewindykacją abonamentu?
Dołożyć go do corocznego PIT-u i problem z głowy. Ale to znów nie jest po myśli
TVP, bo wpływy z reklam są o wiele większe, niż byłyby nawet wtedy, gdyby
wszyscy grzecznie płacili, a -cytując Kazika Staszewskiego- te pięć tys. ludzi w
TVP "przeca żreć coś musi"...
Jeszcze jedna kwestia mi sie nasunęła: to jak bardzo TVP kształtuje odbiorcę.
To nieprawda, że widzowie zawsze chcieli tandety. To TVP zadecydowała za nich.
Pewnie, że już na początku lat 90-tych widzowie poznali smak tandety dzięki
Polsatowi i Polonii 1, wtedy jeszcze satelitarnym i odkryli, że można mniej
ruszyć mózgiem, żeby miło spędzić czas. Mimo to jednak TVP wciąż miała wysoką
oglądalność swojego wtedy jeszcze ambitnego programu- i to nawet po roku 1994,
gdy Polsat zaczął nadawać naziemnie. Dopiero po powstaniu TVN w 1997 TVP nagle
się "ocknęła" i uświadomiła sobie rzekome zagrożenie rynkowe ze strony
komercyjnych nadawców. Przypomina mi to trochę stary film z Kaczorem Donaldem,
który płynął sobie czółnem po rzece, grając na gitarze. Rzeka się skończyła,
zaczął się wodospad, a on grał dalej, lecąc już w powietrzu nad wodospadem.
Nagle uświadomił sobie swoje położenie- i w tym momencie spadł w dół... TVP
zachowuje się bardzo podobnie, zapominając, że właściwie są bezpieczni, bo są
poza rynkiem i gdyby włączyć abonament do podatku i wykasować kilkudziesięciu
brzuchatych dyrektorów to naprawdę mogliby dmuchać na konkurencję.




Temat: Radni Zielonej Góry: odbić siedzibę telewizji
Post ~Łukasza
ad 1. Pełna zgoda. Dalsze istnienie województwa lubuskiego obiektywnie leży w
interesie zarówno Zielonej Góry, jak i Gorzowa. Jest jednak warunek: te miasta
powinny zachowywać się w stosunku do siebie lojalnie, a to oznacza m.in., iż nie
powinny dążyć do umniejszenia stanu posiadania partnera. W przypadku ośrodka TVP
nie idzie o utworzenie nowej instytucji, lecz o próbę wyrwania Gorzowowi
istniejącej od paru ładnych lat.
ad 2. Tak się składa, że również w Gorzowie istnieje zawodowy teatr i odbywają
sie tam międzynarodowe festiwale. Przewaga ZG w dziedzinie kultury jest jednak
faktem, ale pytanie brzmi: czy należy ją pogłębiać, czy przeciwnie, dążyć do
wyrównania potencjałów w tej dziedzinie? Jest ono zresztą retoryczne, bo w
przyszłym roku rozpocznie się budowa na kosz miasta wielkiego Centrum Edukacji
Artystycznej, a logicznym następstwem stanie się utworzenie orkiestry symfonicznej.
ad 3. Tutaj również zgoda, musimy jednak pamiętać, że UZ jest uczelnia tak
słabą, że mu degradacja do rangi akademii. Nadanie mu nazwy "lubuski" byłoby
symbolicznym gestem, takim samym, jak "TVP lubuska", co według niektórych
wypowiedzi na tym forum mogłoby załatwić sprawę. O ile jednak to pierwsze leżało
w mocy władz zielonogórskiej uczelni, drugie było decyzją warszawskiej centrali
Telewizji Polskiej s.a.
ad 4. Mitem jest, że przewaga ludnościowa Gorzowa wynika z dołączania sąsiednich
wsi. Ostatni raz miało to miejsce w latach 70 XX wieku, zresztą w tym samym
czasie w ten sam sposób powiększyła się ZG. Jeśli idzie o infrastrukturę
transportową, trudno mówić o przewadze ZG. Oba miasta leżą przy tej samej
południkowej trasie drogowej oraz lokalnych liniach kolejowych, jednak Gorzów na
multimodalnym kanale transportowym (droga, kolej, rzeka) Berlin - Królewiec z
przedłużeniem do Litwy, Łotwy i Estonii. Natomiast "Port Lotniczy Zielona Góra"
w Babimoście jest raczej rojeniem kolejnych marszałków (i workiem bez dna na
pieniądze), niż faktem. Teren, które ma on niby obsługiwać, nie jest zdolny
wygenerować takiego ruchu pasażerskiego oraz cargo, by jego utrzymywanie mogło
być opłacalne.
ad 5. Musiałeś dawno nie być w GW, skoro pamiętasz w jego centrum "ogromne
pustki". Na ostatnim dużym obszarze w śródmieściu zostanie zbudowane CEA, o
którym pisałem wcześniej. Faktycznie Gorzów posiada ogromne popoligonowe i
porolnicze obszary pod zabudowę przemysłową i mieszkaniową w północnozachodniej
części miasta, co faktycznie jest jego atutem. W tej chwili powstaje tam kilka
zakładów, z których TPV (monitory i telewizory LCD) powinien dać miastu impuls
rozwojowy porównywalny do niegdysiejszego "Stilonu".
ad 6. Trzebaby policzyć programy i zmierzyć ich czas, bo mam coś mi się widzi,
że jest to subiektywne odczucie. Sadzę, że problem polega nie tyle na polityce
redakcyjnej, co potencjale technicznym oraz kadrowym ośrodka. Zamiast wydzierać
sobie jego lokalizację, powinnismy zabiegać o jak najszybszą budowę siedziby z
prawdziwego zdarzenia, pozyskanie wozu transmisyjnego i większej liczby
reporterskich. A od tego, żeby zachować równowagę w kształtowaniu programu,
ukazywania tego, co w życiu województwa jest najważniejsze, jest rada programowa.
ad 7. Większość gorzowiaków ma dokładnie odwrotne odczucie :))

Post Rednacza >
Mógłbym się z tym zgodzić, bo mam wrażenie, że politycy z ZG od niepamiętnych
czasów sposobu na rozwój miasta szukają w lokowaniu w nim kolejnych instytucji,
które są finansowane z zewnątrz. (chlubnym wyjątkiem jest jednak powołanie
najpierw WSI/PW oraz WSP, a potem UZ).
Sadzę, że problem polega na tym, że nie potrafią wyciągnąć konsekwencji z faktu,
iż województwo zielonogórskie jest czymś zgoła innym, niż to istniejące do
reformy gierkowskiej w 1975 i że warunkiem jego dalszego istnienia jest
zachowanie względnej choćby równowagi z Gorzowem.
W tym ostatnim mieście istnieje poczucie, że tak, jak za dawnych czasów, jest
oskubywane z instytucji oraz środków. Ale nie tylko, bo również świadomość, że
skoro całkiem nieźle potrafili radzić sobie za czasów powiatowych, utrzymanie
statusu miasta "półwojewódzkiego" nie jest warunkiem koniecznym dla dalszego
rozwoju, choć oczywiście dobrze byłoby go utrzymać. Liczy się tam głownie na
własne siły i dlatego nikt nie urządza żenujących demonstracji z książkami w
celu wymuszenia przeniesienia środków z inwestycji wojewódzkiej na remont
stadionu, bądź co bądź miejskiego.

Post Wasyll11 >
A nie śmieszy Cię nazwa województwa? Wszak większość terenu Ziemi Lubuskiej wraz
z jej historyczna stolica znajduje sie w Niemczech.
Porozumienie paradyskie i to, co po nim nastąpiło, było jedynym sposobem na
wywalczenie województwa. Gdyby nie ono, ZG byłaby jednym z niezbyt wiele
znaczących miast powiatowych w dolnośląskim.



Temat: szlesiery pochodzą z białorusi :)
szlesiery pochodzą z białorusi :)

Białoruska TV ostrzega przed polską nędzą

pap, lwa 21-12-2005, ostatnia aktualizacja 22-12-2005 09:03

Białoruska TV, mówiąc o polskiej biedzie, cytuje Lecha Wałęsę, Andrzeja
Leppera oraz Stanisława Tymińskiego

Polska to tylko bieda, nędza i mizeria. Taki był wydźwięk programu "Białoruś -
spojrzenie z zewnątrz", którym program 1. białoruskiej telewizji uraczył
widzów we wtorek wieczór. Ustami zagranicznych polityków m.in. z Ukrainy,
Rosji i Łotwy przestrzegano w nim przed transformacją gospodarczą oraz
prywatyzacją.

Pojawili się też politycy polscy. - Problem polega na tym, że wyłożyła nam
się gospodarka - mówi po polsku Lech Wałęsa. - Rozwiązaliśmy Związek
Radziecki, Układ Warszawski, straciliśmy prawie całą kooperację, współpracę.
Tak były prezydent opowiada o trudnościach, które musiała przezwyciężyć
polska gospodarka na początku lat 90.

Subtelne różnice w przekładzie sprawiały, że jego słowa brzmiały jak
ostrzeżenie dla Białorusinów. "Bardzo silnie popsuła się właśnie gospodarka.
Po rozpadzie Związku Radzieckiego straciliśmy kooperację, przemysłowe
związki" - tłumaczył rosyjski lektor.

Potem Lech Wałęsa w programie pojawiał się jeszcze kilkakrotnie: "Zachód ma
własną drogę, swoje plany i na nas tam bardzo nie czekają", "Wszyscy mieli
nadzieję, że będzie lepiej, a zrobiło się gorzej" albo "Przebudowa drogo
kosztuje, stąd też duża liczba niezadowolonych".

- Postąpili nie w porządku - mówił wczoraj Wałęsa Radiu Swaboda. -To co
mówiłem białoruskiej telewizji było przecież w pewnym kontekście: koszt
reform był wysoki, bo gospodarka była w ciężkim stanie. Ale to nie oznacza,
że reformy były złe.

- A oni po prostu przycięli moje słowa i puścili tylko to, co im odpowiadało -
dodaje były prezydent.

O polskiej nędzy, bezrobociu i głodujących dzieciach w szkole zgodnie
opowiadali również przywódca Samoobrony Andrzej Lepper, przywódca skrajnej
prawicy Bolesław Tejkowski oraz były populistyczny kandydat na prezydent
Stanisław Tymiński.

Białoruskim władzom na pewno podobały się wypowiedzi Tymińskiego: "Takich
rewolucji, jaka była w Polsce, nikomu bym nie radził", bo "rewolucja
doprowadziła do tego, że wielu ludzi w Polsce znalazło się praktycznie na
śmietnisku". Tejkowski mówił o 3 mln uczniów, którzy chodzą do szkoły głodni.

W latach 90. białoruska propaganda straszyła rabunkową prywatyzacją i
patologiami społecznymi w Rosji. Potem terroryzmem. "Choć na całym świecie
wojna, to Białoruś jest spokojna" - twierdziły rządowe media, opisując
konflikty w Czeczenii czy Iraku. Od początków tego roku - po wsparciu przez
Polskę pomarańczowej rewolucji na Ukrainie oraz po konflikcie Mińska i
Warszawy o Związek Polaków - straszydłem Łukaszenki stała się Polska.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3078675.html
zastanawiam się gdzie jest wasza prawdziwa ojczyzna (z rosyjska - heimat),
drodzy panowie - niemcy, śląsk, czy białoruś? zastanówcie się sami
(przeczytajcie raz jeszcze swoje posty), czy przypadkiem (oczywiście zupełnie
niespodziewanym ;)) nie pasujecie do łukaszenki, leppera, tymińskiego i
tejkowskiego?

bo ja czytam jednych i drugich, i za cholere nie dostrzegam różnicy :)

p.s. może białorusini zrobią casting wśród szanownych uczestników tego forum
do kolejnej edycji programu "Białoruś - spojrzenie z zewnątrz"? kandydatów im
chyba nie zabraknie, i to takich, co yntelygencją przebiją nawet leppera :)




Temat: Pomnikowa paranoja
Panie Wolyniak - o ile mozna to podaj Pan namiary na tego Petra bo
nie wiem co pisze i jak go znaleść aby zabrać glos ,bo niestety nie
jestem Petrem jak mnie o to podejrzewać ( widać są ludzie ktorzy
według ciebie podobnie do mnie myslą a ja nie wiem czy faktycznie
tak jak ja w duchu pjednania czy tez nienawiści tak jak wy )
Pani aaa, nikt nie wybiela Upowców bądź atakuje AK i na odwrót .
Piszę o autentycznych faktach - prawdziwych ( w obronie prostych
ludzi Łemkow, Bojkow austro-wegrow ,bo dokonano na nich
eksterminacji za fakt powiązania ich z Ukraińcami ,Wolyniem i
religia bizantyjską a Oni niczemu nie byli iniesą winni )
Eksterminacja tych Łemkowi, Bojkow trwa nadal z premedytacją(
zmyslnie ukrywaną) i tego dowody mozna znaleść na każdynm kroku tu
w Przemyslu i pod samym Przemyslem i nie trzeba jechac do Krynicy
lub na Rusinową Polanę ( mozna przeczytać tu na waszym forum -jak
emanuje od Was samych) .
Zgodnie z zaleceniami -goracymi prośbami Pań i Panóow zejdę z
tego forum aby dać wam wolna rękę w dalszym ujadaniu i szczekaniu
na pojednaie oraz zbliżenie narodoweo-braterskie tj.
podjudzaniu ,napuszczaniu ,sianiu nienawiści , oraz odwetu wobec
swoich bliskich sąsiadów - braci ktorym zarówno Bolszewicy (
Stalin ) jak i Polacy ( Pilsudzki) poprzez rozbior tego kraju
zgotowali ogromny specyficzny holokaust - niszczenie
cerkwi ,kultury, tozsamości ,narodowej , sztuczny głód ,obozy
koncentracyjne ( Bereza kartuzka, jaworzno i inne Gulagi) do
których chetnie tacy jak Wy dzisiaj powróciliby jak tylko
nadarzylaby się okazja.
Co do Bandyctwa polskiego ( i nie tylko bo na Ukrainie i nawet w
USA też ono jest) to wczoraj oglądalem na TV Turbo program
angieskiej telewizji na temat bandyctwa szowinizmu i nacjonalizmu
w polskim wydanmniu tzw. PSEUDO KIBICÓW ( wzajemne
mordowanie ,bicie , obrzucanie niebezpiecznymi
przedmiotami ,łapanki na ulicach i wyczynianie takich samch dzialań
jak bojwki NSDAP za czasow Hitlera. Tutaj Ukrainiec nie morduje
Polaka - lecz Polak -Polaka i nie trzeba Wołynia.
Ukrańcy w Polsce - sa narodem spokojnym i przestrzegaącym prawa
polskiego oraz europejskiego( choć nawet nie maja swojego
narodowego kosciola w Polsce tylko podłożono im tzw. wine w
wydaniu kosciola biz.ukr i Polskiego Niezależnego Kosciola
Prawosławnego - piszę wyraźnie polskiego nie ukraińskiego zas
Polacy na Ukrainie maja swoj rz-kat kosciól i dobrze się tam
rozwija) więc maja prawo do tego co im się gwarantuje w tej Polsce
i Uniii Europejske nie zas tylko pisze się o tym na papierze lub
szerzy wroga propagandę - jak np. wy szerzycie o tolerancji dla tej
narodowości -ale chyba w waszym pseudokibców, wydaniu .
Tak więc drodzy Polacy - rodacy , módlcie sie( o ile jesczcze
potraficie) , pracujcie( o ile ta pracę macie i mieć bedziecie)
rozwuijajcie ( ekonomicznie ,duchowo i intelektualnie -bo jak
narazie ani ekonomicznie ani duchowo ani intelektualnie nie widać
tego rozwoju -tylko na tzw. papierze) i proście Boga aby nie było
wojny lub nie powtrzył sie nowy łado oraz porządek swiata jaki
mial mejsce za Hitlera i Stalina w Europie.
Po przeczytaniu tej lektóry -możecie iść teraz na mecz a tam juz na
was rodacy policjanci i ochraniarze maja przygotowane ogromne
paly ,gaz ,kajdany , budy jak dla psow ,itd. (chć za komuny tego
nie bylo a jak rozrabiali pseudo kibice o mowiono że wojuja z
komuną - ot zaklamanie w waszym wydaniu ) a Wy noże, palki ,pręty
metalowe gaz rurki kamienie ,proce ,butelki ,śruty ( jak gornicy i
hutnicy nieroby z PRL i zyjacy na kszt tego aństwa - bo potem ich
za tej demokracji pogonioono i goni do dzisiaj - więc co chcieli -
tomaja ) itd.
To nie Ukrainic na Polaka lecz Polak na Polaka i nie trzeba
Wolynia ani Pani co zamordowala oraz spaliła mężą czy Pana
Olewnika utopionego w szambie bo o tez Polacy -rdacy !
Pozdrawiam - zycząc Wam Braciom Polakom jak nalepiej bo przeceż ja
tez jestem Polakiem (Łemko Bojko austro- węgier) i z Ukrainą
nieiwele mnie laczyło oraz lączy lecz kieruję się rozsądkiem nie
pseudokibicowaniem - jak Wy w tym przypadku
Nie bądź Psudkibcem - bądz Prawdziwm Kibicem !
HEJ - O.K.




Temat: Sieci osiedlowe a SBM Ursynów
Gość portalu: jerzu napisał(a):

> Czy ktoś z Was przerabiał coś takiego? Jak przekonać zarząd spółdzielni?
> Szczerze powiedziawszy mam dość wszelkich blokad ze strony spółdzielni. Na
> żadne instalacje nie wyrażają zgody. Nawet ostatnio była f-ma która chciała
> zainstalować i-net - niestety sprawa (jak zwykle zresztą) rozbiła się o
> zarząd spółdzielni.
> Podobnie jest z kablówką - spółdzielnia podpisała umowę z PTK/UPC i nie ma
> możliwości wejścia np. Aster City. To ma być wolny rynek i konkurencja??
>
Przerabiają to liczne wspólnoty mieszkaniowe. Polecam forum Dom/Wspólnoty
Mieszkaniowe, a w nim wątek nr 6: wspólnota mieszkaniowa a telewizja kablowa.
Zacytuję tylko jedną wypowiedź, utrzymaną - żeby nie było zbyt ponuro -
w stylu felietonowym, ale opartą na autentycznych faktach. (Felieton z
miesięcznika "Mieszkanie i Wspólnota").

Wojna kablowa
WITOLD KALINOWSKI

W pewnym domu kilka osób zapragnęło mieć telewizję kablową. Pragnienie
niezbyt zdrożne - bywają gorsze. A że zdarzyło się to w dużym mieście, gdzie
różne firmy wprost prześcigają się w ofertach, droga od pomysłu do przemysłu
była krótka. W budynku istniała jednak wspólnota mieszkaniowa; inicjatorzy
kablówki - porządni i sumienni obywatele - zanim podpisali z wybraną firmą
umowę, zapytali o zgodę zarząd wspólnoty. Nie znali, nieszczęśni, niemieckiego
przysłowia: „Wer fragt, hat kein recht”; kto pyta, ten już sprawę swoją
przegrał.
Zarząd zabronił naszym bohaterom wszelkich działań w tej sprawie, twierdząc,
że zna inną, tańszą i lepszą firmę, która szybko okabluje cały budynek.
Inicjatorzy przyjęli to bez szemrania, i nic dziwnego, bo takie rozwiązanie
pozwalało im osiągnąć cel, a oszczędzało wysiłku organizacyjnego. Wkrótce
jednak okazało się, że ta „lepsza” firma wcale nie jest tańsza, a w dodatku
może wykonać robotę dopiero za kilka miesięcy. Kiedy te miesiące minęły, firma
wyznaczyła następny, równie odległy termin. Zniecierpliwieni amatorzy kablówki
zaprosili więc cichaczem swoich instalatorów; ale zarząd wspólnoty wykazał
czujność, wezwał policję, a ta pokątnych instalatorów przegnała.
Kablowi wichrzyciele twierdzą (NIE BEZ RACJI !), że zostało przy tym
naruszone ich prawo korzystania z nieruchomości wspólnej - zawarte zarówno w
kodeksie cywilnym, jak w ustawie o własności lokali. Pytają więc, jak to prawo
wyegzekwować. Otóż sposoby są, jak się zdaje, tylko dwa.
Pierwszy - to uśmiechnąć się do zarządu wspólnoty. Będzie to dość kosztowny
uśmiech; firma kablowa, która się uśmiechnęła wcześniej, obiecała zapewne sutą
prowizję - i trzeba będzie tę stawkę przebić.
Drugi sposób - też kosztowny, ale w odróżnieniu od pierwszego legalny - to
otwarta wojna domowa, wojna na fakty dokonane. Kable należy założyć szybko,
najlepiej pod osłoną nocy, zanim zarząd się obudzi, albo podczas kolejnego
najdłuższego weekendu nowożytnej Europy, który zarząd (za sprawą wspomnianych
wyżej uśmiechów) spędzi na Seszelach.
Jest wysoce prawdopodobne, że zarząd - po najdłuższym śnie i najbardziej
rekordowym weekendzie - podejmie przeciwdziałania, z rękoczynami włącznie. Tak
się już zdarzyło w pewnej wspólnocie w Warszawie, gdzie Prezes ze Skarbnikiem
jednomyślnie sięgnęli po siekiery, by osobiście przerąbać kable, samowolnie
zainstalowane przez niesfornych właścicieli lokali. Tam wprawdzie chodziło o
kable internetowe, więc może trochę inne - ale siekiery na pewno takie same.
Samowolni instalatorzy kabli, nie bacząc na utytułowane głowy zamachowców,
wnieśli skargę do sądu - a sąd ukarał szkodników. Prezes i Skarbnik nie tylko
musieli solidarnie pokryć koszty naprawy, ale jeszcze zapłacić sutą nawiązkę.
Oczywiście nie zawsze tak być musi. W kolejnej sprawie sąd może okazać
więcej szacunku dla głów utytułowanych. Ale spróbować tej wojennej ścieżki
warto. Przedtem wszelako należy uzbroić się w siekiery. Dla obrony własnej; bo
pomysłowość wspólnotowych dygnitarzy i ich ofiarność w trudnej, odpowiedzialnej
służbie - nie znają granic.




Temat: EUROmity i rzeczywistość
też z Rzepy
"...Zgodnie z zasadą N+2 Fundusze można wydać do końca drugiego roku po dacie
ich otrzymania. Na wykorzystanie 3,723 mld euro przyznanych na rok 2004 mamy
więc czas do końca 2006 roku. Jednak Komisja uważa, że już teraz powinna
otrzymać projekty wykorzystania tych środków. Wiele inwestycji - jak budowa
autostrad czy dużych oczyszczalni ścieków - ciągnie się latami, m.in. z
powodu skomplikowanych procedur wykupu gruntów i organizowania przetargów z
uwzględnieniem wszystkich unijnych norm. Dlatego, zdaniem Brukseli, nawet
jeśli nie będzie opóźnień, to w 2004 roku Polska realnie otrzyma jedynie 859
mln euro z przyznanych Funduszy."

www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=4886502
i to

...Lista zagrożeń

Zwłoka w komputeryzacji służb celnych może uniemożliwić zniesienie kontroli
przepływu towarów między Polską i resztą Unii, bo nie będziemy w stanie
uchronić Wspólnoty przed przemytem. Poważne opóźnienia w egzekwowaniu norm
sanitarnych i zasad obrotu rybami stawiają pod znakiem zapytania integrację
Polski ze Wspólną Polityką Rybacką. Niezmienione przepisy o specjalnych
strefach ekonomicznych (SSE) oznaczają, że dziś część polskich firm korzysta
z nielegalnej przewagi konkurencyjnej, a na to Bruksela zgodzić się nie może.
Podobny jest skutek opóźnień we wdrażaniu unijnych przepisów chroniących
własność intelektualną. Raport KE wskazuje na dyskryminacyjny dla produktów
importowanych w stosunku do krajowych system podatku VAT.

Łamanie prawa

Nawet jednak jeśli Komisja nie zdecyduje się na drastyczny krok, jakim jest
użycie klauzul ochronnych, może zaraz po przystąpieniu Polski do Unii
wystąpić do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) z powodu łamania
prawa europejskiego. W raporcie znajdujemy wiele do tego powodów. Jednym z
nich jest zwłoka w przygotowaniach do liberalizacji rynku usług pocztowych.
Innym jest niedokończona liberalizacja telekomunikacji, m.in. z powodu
niedostosowania wymogów tzw. usług powszechnych (dostępność spisu telefonów,
automatów publicznych etc.) do unijnych norm, podobnie jak zasad podłączenia
konkurentów dawnego monopolisty do jego sieci. Komisja wskazuje też na wiele
norm towarowych, które wciąż są niezgodne z unijnymi.

Utracone korzyści

Inny typ opóźnień może zniechęcić zagranicznych inwestorów do angażowania się
w naszym kraju, choć właśnie to ma być jedną z głównych korzyści członkostwa.
Raport KE wskazuje m.in. na zwłokę w zniesieniu restrykcji dla unijnego
kapitału w przejmowaniu spółek zajmujących się nadawaniem programów radiowych
i telewizyjnych, grami losowymi, usługami detektywistycznymi. "Zasadnicze
zmiany ustawowe i wykonawcze są konieczne, aby prawo giełdowe było zgodne z
unijnymi wymogami" - pisze KE.

Jest też cała kategoria zaległości, które bezpośrednio uderzają w polskie
interesy. Jeden z tych obszarów to prawo pracy - staramy się o możliwie
szybkie zniesienie restrykcji w krajach "15" dla polskich pracowników, ale
nie stosując unijnych wymogów, dajemy argumenty na rzecz odłożenia
liberalizacji. Raport KE wskazuje na zwłokę we wdrożeniu przepisów
umożliwiających obywatelom UE otrzymywanie emerytury w Polsce, podjęcie pracy
w sektorze państwowym, a także wzięcie udziału w wyborach lokalnych i do
Parlamentu Europejskiego. Polska nie dokończyła dostosowań do unijnych norm
(np. podatkowych) dla spedytorów drogowych, choć ten sektor gospodarki jest
bardzo konkurencyjny i mógłby rozwinąć się na Jednolitym Rynku, jeśli "15"
zrezygnuje z okresu przejściowego. Status NBP wciąż jest niedostosowany do
unijnych wymogów, a to kolejna przeszkoda dla przystąpienia kraju do
eurolandu.

Dużo jest opóźnień, za które nie spotka nas formalnie kara ze strony KE, ale
które spowodują, że pozbawimy się wielu korzyści członkostwa. Przykładem znów
prawo pracy, w tym unijne normy oddziaływania produktów chemicznych,
materiałów rakotwórczych i azbestu, reguły czasu pracy i zwolnień grupowych,
równouprawnienie kobiet i mężczyzn. W ochronie środowiska raport wskazuje
m.in. na niedociągnięcia co do norm jakości wody, przerobu odpadków stałych,
znakowania wyrobów genetycznie zmodyfikowanych. Opóźnienia w restrukturyzacji
hutnictwa mogą skazać nasz kraj na import jeszcze większej ilości stali, gdy
granice zostaną otwarte. Podobne skutki może przynieść zwłoka w prywatyzacji
przemysłu chemicznego, zbrojeniowego i górnictwa.

Jędrzej Bielecki z Brukseli

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030312/ekonomia/ekonomia_a_8.html



Temat: Irak karmi terroryzm
Max Boot - żyd, prominentny neokonserwatywny analityk, były redaktor „Wall
Street Journal”, regularnie publikuje w "New York Times", "Washington Post",
"Wall Street Journal", "USA Today, członek John M. Olin Foundation, Inc. i
starszy specjalista ds. studiów nad bezpieczeństwem Narodowym w Radzie Stosunków
Zagranicznych w Nowym Jorku. Przeciwnik stworzenia państwa Palestyńskiego i
zwolenik ataku na Liban.

Alan Dershowitz - żyd, profesor prawa na Harvard University, fanatyk, propagator
rasizmu i tortur jako najlepszy sposób na poznanie prawdy. Nawołuje do
torturowania Palestyńczyków i likwidowania ich wiosek. Wsławił się obroną przed
sądem m.in. O.J. Simpsona, byłego gracza futbolu amerykańskiego, oskarżonego o
zabicie żony i jej kochanka. Bronił też byłego mistrza świata w boksie Mike'a
Tysona oskarżonego o gwałt. Kilka miesięcy przed zburzeniem WTC Dershowitz
dyskutował ze studentami, czy można zestrzelić porwany samolot pasażerski, który
leci wprost na drapacz chmur. Obronca Izraela.

Kenneth Adelman - żyd, neokonserwatysta,członek Rady Polityki Obronnej przy
Pentagonie, doradca Rumsfelda, przyjaciel Perle`a, Wolfowitza i Woolsey`a,jest w
bliskich stosunkach z Cheney`em i Rumsfeldem, zwolennik inwazji na Irak.
Lobbysta Izraela

Cytat:
"Wierzę, że unicestwienie sił wojskowych Husajna i wyzwolenie Iraku będzie
łatwizną"

David Horowitz - żyd, radykalny neokonserwatysta, historyk, dziennikarz,
komentator dla wielu stacji radiowych i telewizyjnych w USA (min. Fox News,
C-SPAN, Nightline). Prowadzi kampanię na rzecz obrony Izraela

John Bolton - z pominięciem Senatu prezydent Bush mianował go na ambasadora USA
przy ONZ. Były podsekretarz stanu USA do spraw kontroli zbrojeń. Manipulator i
arogant. Zwolennik inwazji na Irak.

"Gdybym miał reformować Radę Bezpieczeństwa ONZ to zostawiłbym tylko jednego
stałego członka: Stany Zjednoczone"

Frank Gaffney - neokonserwatysta-syjonista, były zastępca Sekretarza Obrony w
administracji Ronalda Reagana, obecnie prezes Centrum Planistów Strategii w
Waszyngtonie, twórca propagandowego pojęcia "islamo-faszyzmu" i oddany budowie
wielkiego Izraela, rzecznik kompleksu militarno-przemysłowego, szef bardzo
wpływowego waszyngtońskiego think tanku, The Center for Security Policy.
Urodzony imperialista (idelog totalnej wojny) i rasista.

William Luti - neokonserwatysta, były doradca wiceprezydenta Dicka Cheneya, szef
biura Pentagonu ds. specjalnych planów podlegający Donaldowi Rumsfeldowi,
przygotował plany ataku na Irak w 2003 roku.

Larry Franklin - specjalista od spraw Iranu w Pentagonie, nielegalnie miał
potajemne narady w Pentagonie z wysokimi oficerami izraelskimi, bez
rejestrowania ich, jak tego wymaga regulamin.

Martin Peretz - neo-syjonista, członek WINP, lobbysta na rzecz Izraela

Dawid Brooks - zaciekły syjonista, dziennikarz "Weekly Standard"

Fred Barnes - redaktor neokonserwatywnego Weekly Standard, zwolenik tezy
"terroryści muszą być wyprzedzani zanim sami zaatakują". Pisze przychyne opisnie
na rzecz Busha.

Michael Rubin - amerykański neokonserwatysta, politolog, ekspert od spraw
arabskich w American Enterprise Institute, byty doradca Donalda Rumsfelda oraz
po 2004 roku władz irackich

Daniel Pipes - lobbysta na rzecz Izraela, członek USIP awansowany przez Busha,
dyrektor Middle East Forum, jest często nagradzanym komentatorem gazet New York
Post (USA) i Jerusalem Post (Izrael), jest częstym gościem ABC World News, CBS
Reports, Crossfire, Good Morning America, Newshour. Wykładał na Uniwersytecie
Chicago, na Uniwersytecie Harvarda oraz w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej.
Islamofob i anty-muzułmański bigot.

Abram Shulsky - szef specjalnej komórki wywiadowczej w Pentagonie

W lutym 1998 Wolfowitz i cala kompania neokonserwatystów podpisali list otwarty
do Prezydenta Clintona w którym proponowali obalenia Saddama Husseina.

kongresman z Virginii Jim Morgan:
"Gdyby nie silne nawoływanie żydowskiego społeczeństwa do wojny z Irakiem my nie
robilibyśmy tego. Liderzy społeczeństwa żydowskiego są wystarczająco wpływowi
żeby zmieniać kierunek do czego to zmierza i ja sadze że tak powinni robić"

Partia demokratów finansowana (dotacje, kampania wyborcza) w ok. 50 % z
żydowskich źródeł
www.motherjones.com/news/special_reports/mojo_400/




Temat: Global Competitiveness Report, USA!!! USA!!!
ość portalu: euro-pejczyk napisał(a):
a kiedy ty byles ostatnio w Europie? nieliczac oczywiscie Rzeszowa?
fmw: pol roku temu (Warszawa-Berlin-Praga)...

= "stara" UE ma mniejsza przesteczosc
- NIEPRAWDA, przestepczosc nizsza w USA, patrz ostatnie raporty o przestepczosci dyskutowane na tym forum (co z twoja pamiecia Kagan?)
- USA ma tradycyjnie najwyzsza przestepczosc, tyle, ze
policja w USA jest tak pofragmentowana, ze amerykanskie statystyki
nie sa po prostu wiarygodne, a na dodatek sa tradycyjnie
zawsze falszowane, podobnie jak statystyki bezrobocia!

= zdrowsze powietrze w miastach,
- NIEPRAWDA, w osrodka przemyslowych takich jak zaglebie Ruhr (Ruhrgebiet)
powietrze mozna kroic nozem, a samochod myc codziennie
= Bzdura! Ruhrgebiet jest obecnie zielone (bylem tam rok temu).
A w LA jest zawsze smog, o NY juz nie wspomne, bo to nie
miasto, a gulag...

- morze dymiacych kominow, ktorych nie mozna zamknac bo bezrobocie wzrosnie
z 10 do 20%, oczywiscie te brudy rozplywaja sie po calym kraju,
Lasy umieraja, a juz niewiele zostalo, snieg brudny
= Gdzie ty to widziales? Chyba nie w Niemczech, a pod
Pittsburgiem!

- mniej skazona zywnosc
= NIEPRAWDA, zywnosc w wiekszosci ta sama co w USA, McDonaldsy i Burger King
na kazdym rogu niemieckich miast
- Ale inne w nich surowce, bez GM food!

= duzo gorzej jest w niemieckich restauracja gdzie wszystkie dania plywaja
w kaluzy tluszczu na opakowaniach nie ma nawet skladnikow, calorii itd
wszystko co kupujesz to robisz to w ciemno
- wierzysz temu co ci napisza?

- ma mniej problemow rasowych
= NIEPRAWDA, w Holandii pala sie meczety i koscioly, Wlochy i Hiszpania gonia
emigrantow z Pln Afryki, w Niemczech procesy obcokrajowcow, zajmuja
nieproporcjonalnie duzo miejsca w telewizji i prasie, sprawiajac wrazenie, ze
kazdy Auslander to morderca i gwalciciel
- Kiedy ostatnio byles w okolicach murzynskiego ghetta?

-bezrobocie w "starej" UE tez jest nizsze
= NIEPRAWDA, w USA ok 5.5% w Europie ok 10%
- Bez NRD jest nizsze! USA ok. 5.5%, UE strefa euro)
z NRD 8.5%, bez NRD ok. 5%.

- wyzsza wydajnosc pracy
= NIEPRAWDA w USA wydajnosc pracy wg ogolnie przyjetych defnicji
zdecydowanie wieksza
- tylko wedlug amerykanskich def. Liczy sie wydajnosc na
godz. pracy (intensywna) a nie na pracownika (ekstensywna)!

= roznica w poziomie zycie pomiedzy USA i Europa
zwiekszyla sie w ostatnich latach dramatycznie,
W USA duze nowe samochody, duze domy, 2garaze, a/c etc
w Europie samochody w ciagu ostatnich
10 lat skurczyly sie, VW Golf to teraz duzy woz!
- W USA od dawna nie ma duzych samochodow. W Australii
standard to 4l (FORD FALCON), a USA 2l (TOYOTA CAMRY),
w UE nieco mniej, ale zawsze Europa miala mniejsze samochody...

- dlaczego? podatki, podatki, podatki (...)
= W USA podatki sa WYZSZE (fed., stanowe, lokalne itd.), na
dodatek USA zyje od lat na kredyt, zadluzajac sie, wlasnie
w Europie!




Temat: Zgromadzenie Świadków Jehowy
Gość portalu: grzech napisał(a):

> To jak im tak strasznie wspolczujesz to moze oswiec Mnie dlaczego?!?

Dużo by pisać... Kiedyś już był podobny wątek na tym forum.
W skrócie:
- Świadkowie Jehowy to przede wszystim wydawnictwo religijne.
- świadkowie Jehowy nie są sektą chrześcijańską (niespodzianka- prawda?); bliżej
im do judaizmu (odrzucają boskość Jezusa i to że umarł na krzyżu, obchodzą
żydowskie święta - np. 14 nisan)
- Świadkowie Jehowy co kilka lat (np. na 1914, 1975. 1987, 2000 rok)
przepowiadają koniec świata. Ponieważ Bóg "nie dopisuje" w tych latach
Świadkowie, nie to że odwołują co głosili, ale dostają zbiorowej amnezji. Który
z nich amezji jedank nie dostaje, jest po prostu z sekty wykluczony.
- Świadkowie Jehowy to jedna z najbradziej totalitarnych sekt religijnych. Jej
członkom nie wolno inaczej myśleć, czytać obcej literatury (nawet podręczników
akademickich), chodzić do kina oglądać telewizji (chyba, że wiadomości). Co
ciekawe, wolno im czytać Biblie ale jest to niewskazane gdyż jak twierdzi Ciało
Kierownicze ich wskazówki co do jej interpretacji są ważniejsze, więc na dobrą
sprawę czytanie sobie Ewangelii przez szeregowego Świadka to "strata czasu".
"Jeżeli sześć tomów 'Studiów biblijnych' to praktycznie Biblia uporządkowana
tematycznie, z podanymi tekstami dowodowymi, możemy słusznie nazwać je 'Biblią w
formie uporządkowanej', co znaczy, że nie jest to jedynie komentarz do Biblii,
lecz praktycznie sama Biblia. Co więcej, stwierdzamy, że ludzie nie tylko nie
potrafią dostrzec boskiego planu studiując samą Biblię, lecz widzimy także, że
jeżeli ktokolwiek odłoży 'Studia biblijne' nawet jeśli dotychczas używał ich i
dobrze je poznał, nawet jeżeli czytał je przez dziesięć lat - jeżeli odłoży je
na bok i zignoruje je i wróci do samej Biblii, to choćby rozumiał Biblię przez
te dziesięć lat, nasze doświadczenie pokazuje, że w ciągu dwóch lat pogrąży się
w ciemnościach. Z drugiej strony, gdyby tylko czytał 'Studia biblijne' z
podanymi w nich tekstami Biblii i nie przeczytał ani jednej strony Biblii jako
takiej, pod koniec dwóch lat będzie w światłości, ponieważ będzie miał światłość
Pisma".
("Strażnica" 15 września 1910, s. 298 wyd. ang.; podkreślenia dodane)
- Do lat 50. XX wieku Świadków truło aluminium (produkowane przez światowy
spisek kapitalistów :D). Dzisiaj szkodliwe dla Świadków są transfuzje krwi i
transpalntacje.
- Jak wspomniałem wcześniej Brooklin Inc to wydawnictwo. Jego działalnośc
zbliżona nieco do Amwaya. Na czym to polega? Otóż i tu, i tam targetem
przedsiębiorstwa jest członek zgromadznia. W Amwayu 40% produktów przemysłowych
i 97 % materiałów edukacyjnych rozprowadzane jest pomiędzy jego członkami.
Świadkowie Jehowy nie produkują dóbr konsumpcyjnych, a tylko edukacyjne więc
niemal 100% wydawnictw musi być zakupione przez nich samych. Jak to działa?
Powiedzmy, że "mili państwo" zastukają do Twych drzwi. Otwierasz i na wstępie
zostajesz "powalony" pytaniem, np "Dla czego na świecie istnieje tyle zła?"
Jeżeli podejmiesz temat, już jesteś ich. Będą ci nachodzić, zostawiać pisemka,
książki. Może się to skończyć werbunkiem Ciebie lub kogoś z Twojej rodziny.
Załużmy, że zostłeś zwerbowany. Zostajesz Świadkiem Jehowy i co wtedy robisz?
Podejmujesz "pracę kaznodziejską" od 40 do 80 godzin w miesiącu. Chodzisz od
domu do domu i rozdajesz pisemka i książki. Skąd je bierzesz? Uwaga: kupujesz od
od wydawnictwa Brooklin Inc. z własnej kieszeni! Jeżeli Cię nie stać, musisz
podjąć dodatkowe zajęcie. Inaczej na zgromadzeniu zboru usłuszysz, że "jesteś
słaby". A bycie słabym w pracy kaznodziejskiej, to tak jakby "napluć w twarz Bogu".
Kluczowym punktem w tym procederze jest nauczanie programowe inaczej "pranie
mózgu", jakie serwują adeptom Świadkowie Jehowy. Trwające tygodniami u słabszych
lub miesiącami u bardziej odpornych ma na celu zmianę nie tylko poglądów ale i
osobowości. Potrafi zniszczyć instytucje rodziny i wyrzucić człowieka poza
nawias społeczeństwa. Tu nie ma nic z buntu. Jest tylko żałosny strach przed
śmiercią (Świadkowie Jehowy wykluczją instytucje piekła) i mus. Bo sprzeciwić
się nauce Świadków, to "napluć w twarz Bogu".
- Jak bardzo są Świadkowie Jehowy niebezpieczną sektą, niech zaświadczy fakt, iż
każdy zbór prwadzi dokładny rejestr mieszkańców podległego mu terytorium. Już
choćby za to powinna się nimi zaintersować ABW.

warsaw.com.pl/brooklyn/www.watchtower.org.pl

Polynomial-C




Temat: Dlaczego inwestorzy omijają Częstochowę ?
Dlaczego inwestorzy omijają Częstochowę ?
Grozi nam że będziemy "sprzedawać medaliki".Częstochowa wylądowała na
marginesie zinetesowania inewstorów lub wręcz poza nim. I chodzi tu zarówno o
inwestycje nazwijmy je "konsumpocyjno-rekreacyjne" [np. aquapark, centra
handlowo - rozrywkowe, porządne lodowisko itp] jak i te ważniejsze - przemysłowe.
ostatnio wiele jest donieisen o spektakularnych inwestycjach głownie
zagranicznych koncernów, padają nazwy i miejsca: Kraków [MAN, IBM], Łodź
{philips], Dolny Sląsk [LG],okręg katowicki, Częstochowy na tej liście nie ma
co więcej nasze miasto nie jest nawet brane pod uwagę w lokalizacjch. Ostatnio
jak przy przymiarkach inwestycyjnych bodaj jakiegoś producenta opon,
wymieniano min. Dolny śląsk i .....Radomsko. Nie mam nic do Radomska ale
wydaję się to symptomatyczne.
Czy nasze miasto jest postrzegane tylko jako cel pielgrzymek i ośrodek kultu
maryjnego.Dobrze ze jest rozpoznawalne, ale czy nie jest to obraz trochę
skrzywiony.Przecież ćwiercmilionowe miasto musi żyć, rozwijać się.
Nie bez winy są media, głównie telewizja - 90% relacji z miasta robionych jest
chyba na zasadzie "Edek weź kamerę i skręć krótki materiał o pielgrzymce, mszy
....wiesz "najazd" na Jasna Góre, rozmodlonych pielgrzymów itd.odhaczone,
załatwione, statystycznie sie zgadza.Ostatnio minster Socha wypowiedział się
przeciw przeznaczeniu pieniedzy ze sprzedaży huty na utworzenie
częstochowskiej specjalnej strefy ekeonomicznej.Ale przecież taka stefa jest -
tyle że jakby martwa.W tym roku w KSSE [do której należy nasza podstrefa
zainwestowało juz 15 firm -z tego w Częstochowie żadna. Pytanie czy nasze
władze robią wystarczająco duzo aby wypromować miasto także gospodarczo? Moze
powinno byc obok "Częstochowa - to dobre miasto", "Częstochowa to dobre maisto
- dla inwestycji".dlaczego Brembo zaczynało w Czestochowie ale nowe swoje
zakłady wybudowało już w Dąbrowie Górniczej, czy dla TRW zanjdzie sie w koncu
budynek ?
dlaczego nalezymy do jakiejś strefy "zagłebiowsko-dąbrowskiej" a nie choćby
"zagłębiowsko -częstochowskiej" [w końcu jesteśmy w tej strefie najwiekszym
miastem], Dlaczego nie wykorzystujemy takih atuttów jak położenie [trasa,
lotniska, niebawem [3Lata?]autostrada, do tego uczelnie [kadry], dobre, duże
tereny nie jak na zatłoczonym sląsku? Dlaczego nasza strefa ekonomiczna jnie
jset nawet porządnie oznakowana, koto tam trafi??.
Moze należy aktywniej zabiegac o inwestorów buddujących galerie, czy
deweloperów - budujących ostatnio choćby: galerię Copernicus w Toruniu,
centrum Forum w Gliwicach [firma Braaten i Pedersen], centrum handlowo
rzorywkowe Plaza w... Sosnowcu [30 mln euro]. Jak to się dzieje że niewielki
[150 tys] Koszalin przyciagnął inwestora do wybudowania Aqua Parku , a nam się
nie udaje.
A co z inwestycją Grupy Muszkieterów. Dobrze, że jest chociaż po wieliloetnich
"bólach" Donbas. Może nalezy z tego zrobic nowy, mocny impuls do inwestycji
także u nas, powiekszyc strefę, lepiej się promować. czas na pobudkę!!!



Temat: Nowy podzial administracyjny
Gość portalu: Staropolski napisał(a):

> W łódzkim i w świetokrzyskim napewno bardziej radośnie powitaja pomysł
> województwa z Częstochową

zapału w Kielcach i Łodzi nie widać dla takich pomysłów
woj.łódzkie było jedynym z 16, na terenie którego nie było żadnych kontrowersji
co do przynależności wojewódzkiej, co świadczy o dość dobrym ukształtowaniu się
tego regionu wcale nie-historycznego
świętokrzyskiemu możeby sie i przydało takie wzmocnienie, ale pewnie wiązałoby
się to z zagrożeniem stołeczności Kielc

niż my w 1998r. z Katowicami kiedy nikt nas jakoś o
> zdanie nie pytał!

nikogo nie pytano o zdanie

Dla Radomska , Pajęczna, Wielunia i Włoszczowy nasze miasto
> jest miejscem takim samym jak Bielsko Biała dla Kęt , Oświęcimia czy Żywca

no to już znam też odpowiedź, czy chcą wspólnego z wami województwa
narzekacie że nikt was nie pytał o zdanie, ale sami chętnie innych pozbawicie
wyboru

> dlatego naturalne jest jeśli ma powstać coś na kształt woj. z Radomiem , że
te
> powiaty się w nim znajdą.

rozumiem z Łodzią albo z Kielcami, ale takie coś to naprawdę głupota, nie
wynikająca z żadnych realnych powiązań
ja bym na waszym miejscu postawił na Łódź, przynajmniej porządna droga

Twoje argumenty , że nikt Częstochowy nie chce są
> całkowicie bezpodstawne bo Kielce 1998r. bardzo chciały nawet kosztem
siedziby
> wojewodztwa w Czewie ( porozumienie we Włoszczowie),

Kielce walczyły o swój interes, szukały różnych sposobów, jak widać skutecznie,
osiągnowszy cel przestały interesować się Cz-wą

Krakow od czasu kiedy nasza
> częśc Ziemi Krakowskiej znalazła się pod rosyjskim zaborem nie czuje juz
takich
> sentymentow ale my wręcz przeciwnie czego dowodem były obchody 650 lecia
Czewy

więc taka miłość jednostronna

> w Krakowie bardzo ciepło przyjęte przez Krakusów co daje optymistycznie
patrzec
> w przyszłość na relacje i zaciesnianie więzi regionalnych w Małopolsce ,

narazie gdybanie

Łódz
> ma do nas bardzo dobry sentyment , który ukształtował się podczas wspólnej
> bytności w Guberni Piotrkowskiej aż do 1918r. także czasy dawnej świetności
> przemysłu włokienniczego w naszych miastach dały odstawy dla wzajemnej
sympatii

sympatie o niczym nie świadczą,
z Łodzią sensowne rozwiązanie, ale jak narazie to wolicie tracić czas i energie
na bzdurne rozwiązania, więc bedziecie pewnie tkwić dalej w śląskim, z
obustronną niekorzyścią

> czego przykladem może być np. to , że w Czewie połowa kibicow piłkarskich
> dopinguje łódzkiemu Widzewowi

w BB kibice dopingują Zagłębie Sosnowiec, co wcale nie świadczy o jakiejkolwiek
sympatii wobec Sosnowca i Zagłębia
poza tym Widzew jest dość lubianym klubem i ma kibiców w całym kraju

,a druga naszemu Rakowowi inne wyrazy sypatii
> mozna zauważyć na forum Gazety w Łodzi i to bynajmniej nie z powodu pełnienia
> funcji prezydenta miasta przez Częstochowianina pana Kropiwnickiego.
> Telewizja Katowice nie może byc regionalną tak jak np.TV Poznań z tego
> względu , że nadaje na terenie różnych regionów nawet bardziej w Małopolsce
niz
>
> na Górnym Śląsku oczywiście supremując ten drugi

tak dosłownie podchodząc do tematu, to niemal żadna lokalna TV niemoże być
nazywana regionalną



Temat: Miękka dyskryminacja
ijaw napisała:

> Trochę. W rzeczywistości sztuka rzadko kiedy jest odbiciem realiów. (...)

Chciałbym wierzyć, że celem "tfurcy" było tylko subietkywne przesłanie
artystyczne, a nie kolejny etap indoktrynacji...

> Gorzej jeśli nie możemy i o tym mówimy, o jednym filmie poruszającym
> tematykę śląską, której sposob przedstawienia budzi Twój sprzeciw. Według mnie
> jest to początek, mniej lub bardziej udany.

Pożyjemy, zobaczymy...

> Przeciętna Polka powie, gwary, śląskiego, ona nie rozumie. Czytałam czyjeś
> wpisyna pewnym forum i miałam spore problemy ze zrozumieniem. Odczucie
> dziwne. Ale Xurek uroczo pisała śląskim i podobało się.

Istnieje jeszcze problem tego, że język śląski nie został do tej pory
skodyfikowany (w wersji pisanej). Ostatnio jednak ta sprawa nabrała gwałtownego
przyspieszczenia z tej racji, że ludzie komunikują się między sobą słowem
pisanym. Jest obecnie conajmniej kilkanaście wersji śląskiej ortografii, ale
wydaje mi się, że już niedługo uda nam się doprowadzić do jakiegoś
ujednolicenia. Dodatkowa trudność to to, że w różnych rejonach Górnego Śląska
(rejon przemysłowy czyli GOP, opolskie, tzw. Śląsk Cieszyński, okręg rybnicki,
leżące obecnie na terenie Republiki Czeskiej tzw. Zaolzie i Ziemia Opawska)
występują różne dialekty i gwary języka śląskiego. No ale jakoś z tym musimy
sobie dać radę.
Swoją drogą to kolejny dowód na to, że śląska mowa jest językiem a nie gwarą
jak twierdzą polscy "językoznawcy". Jaka gwara może zawierać w sobie inne gwary
i dialekty? A język (np. polski) jak najbardziej tak!

> Śląska sprawa jest o wiele za trudna dla mediów. Gazety
> nie będą się sprzedawały a programy telewizyjne stracą widzów. Teraz jest moda
> na sensację. Szkoda, ale to prawda.

A mnie się właśnie wydaje, że to jest dla mediów sensacja. Czy tytuły: "Ślązacy
chcą odfałszować swoją historię", albo "Autonomia Śląska to szansa dla Polski"
nie brzmią sensacyjnie? Gdybym był dziennikarzem - obojętnie jakiej
narodowości - to napewno bym coś takiego wykorzystał. Dlaczego jednak tak nie
robią? Długo się nad tym zastanawiałem i jedynym rozwiązaniem (choć przyznaję,
że niezbyt rozsądnym) jest to, że dostali "prikaz z góry".

> Trudne to sprawy. Większość społeczeństwa też nie wie o co chodzi. Jak i ja
> nie wiedziałam. Szczerze mówiąc nie wiem jakie jest wyjście z tej sytuacji.

Hmmm... Myślałem, że jesteś przekonana do tej idei. Może wcześniej wyjaśniałem
coś nie fo końca jasno? Albo nie poruszyłem wszystkich aspektów tej sprawy?
Napisz czego się jeszcze obawiasz. Spróbuję się ustosunkować do tych obaw. Mam
nadzieję, że je rozwieję.
Jeśli nie uda mi się przekonać Ciebie, osoby światłej i tolerancyjnej - to
bynajmniej nie kurtuazja - to jak przekonać do tej idei innych?




Temat: Wyodrebnianie się jezyka kaszubskiego i slaskiego
trampolina4 napisał:

> Nie masz racji. W przeciwienstwie do kaszubskiego slaski nigdy nie byl
> samodzielnym jezykiem.
Nie byl traktowany jako samodzielny jezyk, co nie znaczy ze nim nie byl.

Zgadzam sie z toba, ze "z naukowego punktu widzenia nie
> ma ścisłej i precyzyjnej granicy pozwalającej odróżnić dialekty tego samego
> języka, od dwóch różnych języków", chociaz porownanie pomiedzy polskim a
> slowackim jest za daleko idace. Wlasciwie az do 19 wieku slowacki byl zwykle
> traktowany jako dialekt czeskiego.

A gdyby Slowacja nalezala przed rozbiorami do Polski, to bylby traktowany jako
dialekt polskiego.
>
> Natomiast jesli chodzi o kaszubski to juz w 19 wieku powsazechnie byl
> traktowany jako odreby jezyk: zarowno przez lingwistow jak i przez samych
> Kaszubow. Juz wowczas tworzono literature po kaszubsku. Chociaz az do 19
wieku
> jezykiem literackim Kaszubow byl polski, chociaz Pomorzu drukowano tez
ksiazki
> po "wendyjsku".
>
> W przypadku Slaska az do calkiem niedawna nikt nie wyodrebnial slaskiego jako
> odrebnego jezyka. Spojrz wstecz - "od zawsze" slaski i polski (w sensie
jezyka)
>
> to byly synonimy.

Ja znowu znam wielu starszych ode mnie Slazakow, ktorzy nigdy nie stwierdziliby
czegos takiego. Ciekawe, ale w sprawach slaskich najmniej oficjalnie do
powiedzenia, dzieki takiemu a nie innemu dostepowi do mediow, maja rodowici
Slazacy. Ja skorzystam z tego forum i powiem to jako rdzenny Slazak - uwazam
slaski za odrebny jezyk. Tyle ze za mna nie stoi panstwo:))

Pierwsze zapisane zdanie po polsku pochodzi ze Slaska.
To zdanie bylo napisane po slasku:)) 800 lat temu oczywiscie polski, czeski czy
slaski prawie nie roznily sie od siebie.

Kiedy
> w XVII wieku w Opolu i w Brzegu drukowano ksiazki dla Slazakow byly to
ksiazki
> po polsku.

To jeden z wielu skutkow przynaleznosci koscielnej Slaska do Gniezna. Zostala
ona przerwana o kilkaset lat za pozno.

Nawet wladze niemieckie w XIX wieku nie traktowaly slaskiego jako
> odrebnego jezyka.
Urzednicy z Berlina czy Wiednia zapewne nie odrozniali roznic miedzy jezykami
slowianskimi.

Mowienie o jezyku slaskim przed XX wiekiem to wylacznie
> ideologia.

Nie ideologia, bo ludzie sie tym jezykiem na Slasku poslugiwali i nie byla to
ta oficjalnie tolerowana namiastka slaskiego jakim jest ta stylizowana gwara
slaska, jaka mozemy czasem uslyszec w polskiej telewizji. Przecietny Polak z
Galicji czy Wielkopolski mialby duzy problem ze zrozumieniem Slazaka. Niektorym
przybyszom 30 lat nie wystarczylo, zeby nauczyc sie poprawnie odmieniac
podtawowe slow jak np. byc, mowic, lezec itp.

Sukcesy polskiego ruchu narodowego na Slasku w XIX wieku bazowaly na
>
> wspolnocie jezyka i religii (na Slasku Cieszynskim nawet wspolnoty religijnej
> nie bylo), bo przeciez nie historycznej.

Jesli brac do oceny tego sukcesu wyniki plebiscytu, to nie byl on oszalamiajacy
August Schneider powiedzial na pocz. XX wieku, ze jeszcze kilkanascie lat
wczesniej prawie zaden Gornoslazak nie okreslilby sie jako Polak, jednak na
wskutek migracji zarobkowej z Polski na rozwiniety przemyslowo Gorny Slask
przybylo wielu Polakow za chlebem.

Dlaczego Slazacy w XIX/pocz XX wieku
> powszechnie uznali sie za Polakow a nie za Czechow?

Chyba nie powszechnie, skoro wiekszosc wypedzono po II WS, a znaczna czesc
pozostalych wyjechala pozniej.

Kto glosowal na polskie
> listy wyborcze?

Miedzy innymi Niemcy.

Czy ci sie podoba, czy nie Slaski nie rozni sie od literackiej
> Polszczyzny (ktora jest przeciez sztucznym tworem) bardziej niz goralski,
> kociewski i co najmiej kilka innych gwar (dialektow?). Odrzuc ze slaskiego
> czesc NOWOZYTNYCH zaporzyczen z niemieckiego i co ci zostanie - chinski?

Odrzuc zapozyczenia z polskiego - co pozostanie? Chocby cale slownictwo
koscielne pochodzi z czeskiego, a dotarlo do Polski przez Slask.

> Oczywiscie, nie znaczy to, ze slaski jako odrebny jezyk nie moze powstac. Do
> tego potrzebna jest powszechnie uznany jezyk literacki - nie kilka zbiorkow
> lokalnych poetow, bo to samo znajdziesz po Bilgorajem.

Pracujemy nad tym:))

>
> A zreszta, jesli chodzi o podobienstwa to domowy jezyk milionow Niemcow z
> ponocy (rozne dialekty Niederdeutsch) jest bardziej podobny do
niederlandzkiego
>
> niz do niemieckiego. I czego to dowodzi?

Ano dowodzi to tego, ze jezyk nie jest koniecznym wyroznikiem do uznania
jakiejs grupy za narod.

Zaroski seblykom ancug i ida sie lygnonc. Trza dychnonc po robocie:))
Pyrsk!




Temat: Jesli fabia to kompakt, to oktavia to .....
resume
„Gdyby ktoś z właścicieli i fanów samochodów japońskich tak powiedział, to nie
byłoby problemu. Co innego w przypadku Nipokalanaj Skody. Jak to wyglądało? - W
czerwcu porównanie Octavia-Vento, we wrześniu Octavia-Passat, a w listopadzie
Octavia-A4.”

-Nie wiem czy zauważyłeś ,ale ja wcześniej podawałem ,że Octavia trafiała do
klasy średniej nie tylko na łamach Auto –Bilda . Wymieniłem : programy
telewizyjne ,serwisy internetowe (tylko nie karz mi szukać ) ,oraz różne
czasopisma . Powtarzam- różne . Ty z uporem maniaka chcesz mi coś paskudnego
udowodnić (nie bardzo wiem co ?) na podstawie urażonej dumy przez artykuły
Auto –Bilda : )))))))))
Poza tym nie wiem po w ogóle to nawiązanie do niemieckiego czasopisma ?
Przeciez zarówno Vento ,jak Passat i A4 ,to marki bardziej niemieckie niż
Octavia ,prawda ??

-Czy niepokalaność Skody polegać ma na tym ,ze wszyscy naskakują i jeżdzą jak
na łysej kobyle ,a „Skoda” ani mru ,mru ?
Wybacz ,ale może warto w końcu wyjaśnić sporne kwestie i przejść do ciekawszych
tematów .
Może wtedy nawet wyniosę jakieś wiadomości z tego forum ?
Na razie to tylko mogę się podszkolić z szanownymi forumowiczami
antyskodziarzami w zakresie pyskówek .

„Do skodziarzy zaliczam nie tylko właścicieli tych wehikułów, ale też ludzi o
nich marzących. Pan Genio z Carmana albo pan Stefan z warzywniaka naprawdę nie
są dla mnie autorytetami w kwestii motoryzacji.”

-Fiu ,fiu .
Jestem więc skodziarzem ,ale raczej z faktu posiadania niż marzenia .
Samochody w ogóle ,cholera ,jakoś dawno ,dawno temu znajdowały się w sferze
moich marzeń : ))
To było w podstawówce . Zajmowałem się wtedy wklejaniem dossieur (?) aut
zamieszczanych na ostatniej stronie „Motoru”. Chyba nawet uchował mi się gdzieś
ten zeszyt . Wiesz , poszukam .

Czy już mam lecieć po kapelusz ??? Czy czekać aż sam wyrośnie ?
Dlaczego pan Genio miałby być dla Ciebie autorytetem w kwestii motoryzacji ?
Już wiem !!!
Podskórnie uważasz ,ze każdy kto wybrałby Skodę to podczłowiek (taki wydźwięk
ma używane przez Ciebie sformułowanie : skodziarz – nic
dobrego ,kapelusznik ,głupol ,prostak ) .
Pan Genio więc ,któremu podoba się Skoda ,to nie autorytet ? Pewnie
autorytetem natomiast jest już pani Helka, co sprzedaje w mięsnym i uważa ,ze
Skoda fuj ,a BMW piękne i najlepsze (tylko jeśli masz BMW ) .
To się chyba nazywa brak tolrancji ?

Skoda tymczasem to raczej wybór pragmatyczny , nie miłosny . Znam wielu
posiadaczy Skód ,ale żeby dla któregoś była marzeniem ? Jeśli kupię
następną ,to tylko gdy będzie oferowała konkurencyjne auto za konkurencyjną
cenę . O niezawodnosci już się przekonałem, więc to oczywiste ,że odpuszczę
sobie słaby wizerunek firmy kosztem spokoju . Będę mógł się skupić na pracy i
rodzinie ,nie na użeraniu się z serwisami , albo rozmyslaniem czy mi już
ukradziono mojego Volkswagena ,czy dopiero za chwilę .

No tak ,tylko czy te tłumaczenia mają sens ? Do tego trzeba inteligentnego
adwersarza po drugiej stronie kabelka. A komu inteligentnemu przeszkadza to ,że
ktoś marzy o Skodzie ,ktoś pucuje ją co sobotę ,ktoś jezdzi w kapeluszu ,ktoś
lokujeFabię w segmencie C ? To, że Skoda sie dobrze sprzedaje ,że na raty ?
Tymczasem są to zupełnie niegroźne rzeczy dla przeciętnego użytkownika dróg .
Natomiast wszystkie groźne są w podobnym stopniu udziałem innych marek ,bądź
wynikają z użytkowania ich jako aut przedstawicieli handlowych .

A może to nie tyle nowi właściciele Skód to pamietajacy czasy komuny
dziadki ,co najwięksi jej oponenci : )))
To oni nie mogą uwierzyć ,ze Skoda już od dawna jest marką jak inne. Na
zachodnim ,nigdy nieosiągalnym dla naszego przemysłu motoryzacyjnego ,
poziomie . Mało tego spokojnie może być lepszym wyborem ,zarówno od Hondy jak i
Peugeota ( strzelam markami na chybił –trafił ) .
Może się równie dobrze okazać lepszym wyborem od swoich protoplastów .
Tylko ,że wtedy taki ktoś staje się wstrętnym skodziarzem : ))))))))))
Podczłowiekiem . Kapelusznikiem .




Temat: DLACZEGO WY Z OPOLSKIEGO UWAZACIE...
Witej Jos!
To moze w ramach walki ze stereotypami ja napisze troche
od siebie.

> Nie wiem czy to napisal Slazak abo Gorol,ale cos w tym
jest.Przedewszystkim
> to w Opolskiem jestesmy dumni z tego ,ze
swoja "innosc "zachowalismy.
> Ktos moze mi zarzucic rasizm ,ale jest naturalna
rzecza ze spolecznosc ktora
> czuje sie zagrozona staje sie na zewnatrz
zamknieta.Dlatego malzenstwa mieszane
>
> zdarzaja (zdarzaly!)sie rzadko,wychowanie a takze
presja rodziny i srodowiska
> powodowaly ze malzenstwo z Polakiem (dokladnie
Hadziajem )bylo nie do pomysleni
> a.

Widzisz na wschodzie Gornego Slonska rowniez takie cos
wystepowalo. U nas rownie silna byla (i jest) niechec do
Polakow zza granicy - tzw. Goroli. Slazacy sa dumni ze
swojego pochodzenia i wszelkie przejawy "bratania sie" z
gorolem sa niemile widziane. Owszem zdazaja sie coraz
czesciej przypadki malzenstw mieszanych (niestety).
Ponadto spolszczanie tej czesci Gornego Slaska trwa juz
dluzej bo przypominam ze od 1922 roku te
tereny "wysepila" Polska. No i jak ja to nazywam -
nieszczescie bogactw naturalnych - czyli warunki do
rozwoju przemyslu spowodowaly naplyw sily roboczej z
Polski co niestety rowniez nie bylo bez znaczenia.
No i na koniec - niestety czesc "Slazakow ze swiecznika"
po prostu sie zeszmacila, sprzedala Polsce i obecnie
wystepuja w mediach jako "jedynie sluszni Slazacy"
(tfu!) z mandatem wyglaszania opini w imieniu wszystkich
Slazakow. Nazwiska pomine - i tak wiadomo o kogo chodzi.

> Do tego dochodzi kwestia wychowania w Opolskiem
wiekszosc miesza-la na wsi,
> w Katowickim w miastach i z tego wynikaja roznice.
> Sa to wszystko uogolnienia ale tak to jest widziane ze:
> -ludzie z Katowickiego to w wiekszosci zyja w
malzenstwach mieszanych ,gdzie
> przedewszystkim ta polska czesc dazyla do
przesiedlenia do Niemiec.

Cale szczescie nie wiekszosc tak zyje, nie wiekszosc! :)
A co do strony polskiej dazacej... to dziwisz im sie ze
chca sie wyrwac ze swojej zacofanej kultury? :)

> -jesli ktos ci w przeszlosci sprzedal Versicherung z
ktorym miales klopoty
> to byl to naogol cwaniaczek z Katowickiego.

Co nie oznacza ze to byl Slazak! :)

> Ogolnie mozna powiedziec ,ze jestescie widziani
jako "spolszczeni".

I to jest kurna smutne!

> Nie sa to wszystko moje przekonania i nie chcialbym
zeby ktos powiedzial ,ze
> generalizuje(to slowo pojawia sie zawsze),ale jesli
ktos pyta to staram sie
> odpowiedziec.
> A co mnie osobiscie razi to to ze ludzie z
Katowickiego mowia na siebie "Poloki
> "
> albo "tam tysz mieszkajo Poloki", "a ci tysz sa
Poloki" .Zgroza!!!

Brrr.... Jak by to uslyszala moja ciotka z Chorzowa to
by cie sprzezywala! Ja mysle ze ona prezentuje jeszcze
to stare, dobre podejscie do zagadnienia. Tzn.
odroznia "nas" Slazokow od "ich" Goroli. Obecnie jednak
srodki masowego przekazu staraja sie owe granice zatrzec.
Ale nie mysl ze Telewizja Katowice, Dziennik Zachodni
czy Gazeta Wyborcza prezentuje opinie Slazakow.
My nadal jestesmy, staramy sie nie dac sie zasymilowac i
wchlonac. Szkoda ze nie mamy Waszego - Slazakow z
opolskiego - wsparcia.

> Ale pewnie spotyka tych niewlasciwych,bo na forum sa
chopy w porzadku.I nie mam
>
> zamiaru tu segregowac na takich i takich .
> Jak masz cos jeszcze to sie melduj.Czesto pod takimi
tematami zdazaja sie
> prowokacje ale mysle ze tym razem to serio.

Co do prowokacji to mosz recht. Gorole durch mieszaja.
Co bys powiedzial o budowaniu porozumienia. Bo ja mysle
ze Nas wiecej laczy z Wami niz z Gorolami.
I jeszcze Ci powiem ze jestem z "katowickiego" a moja
dzioucha jest z "opolskiego". :D

J.




Temat: opieka medyczna
Schone, ja nie szukam sensacji, tylko pytam o dane. Parafrazujac napis na
dolarze: "In God we trust, all others must present data"

schone napisał(a):

> Twierdzac ze zatruta zywnosc w Ameryce nie ma wplywu na stan zdrowotny tego
> spoleczenstwa to jest karygodny blad.

Nic takiego nie powiedzialem. Twierdzilem, ze nie wplywa na stan zdrowia
jedzacego- bezposrednio. Jest calkiem mozliwe, ze przemyslowe metody produkcji
zywnosci niekorzystnie wplywaja na srodowisko, a wiec i na zdrowotnosc
spoleczenstwa.

> Amerykanie to spolecznestwo z wypranymi mozgami, oni poprostu slepo
> wierza wszystkiemu co sie mowi w telewizji i wogole w mediach.

Amerykanie nie sa w tej mierze ani bardziej, ani mniej ograniczeni od innych
nacji.

> W czasie gdy w Europie ludzie protestuja przeciwko wprowadzeniu zywnosci
> modyfikowanej, w USA wszyscy siedza cicho.

Bo oni z tego zyja! USA jest swiatowym potentatem w produkcji genetycznie
modyfikowanej zywnosci. Monsanto to firma amerykanska. W Europie to lobby
rolnicze protestuje, bo straci gore kasy, zreszta nienaleznej im. No i dowody na
szkodliwosc tej zywnosci sa na razie slabe, a korzysci moga byc namacalne.

> POzatem w Europie proces produkcji zywnosci i jej
> przetwarzania, jest bardziej kontrolowany niz w Ameryce.

To prawda.

Generalnie zywnosc w
> Europie (Zachodniej) jest zdrowsza niz w USA.

Generalnie moze i tak, ale pare grubych skandali w Europie jednak ostatnio sie
wydarzylo.

> Pojdz na Amerykanskie health forum, i poczytaj troche, tam sa takie choroby o
> ktorych w Polsce nawet sie nie slyszy.

Bo i po co slyszec, jesli w Europie nie wystepuja? Od tego sa specjalisci.

Male dzieci rodza sie chore na raka.
> Ale coz tam, tam liczy sie tylko pieniadz.

ZAWSZE rodzily sie dzieci z rakiem. Po prostu kiedys nie bylo takich mozliwosci
diagnozowania, nie mowiac juz o leczeniu i te dzieci cichutko umieraly, nie bedac
nigdy przedmiotem debaty. Istnieje pewne "tlo wystepowania" nowotworow w
populacji. Nie da sie "zwalczyc raka", tzn wyeliminowac go z populacji tak, ze
juz nigdy nie wroci.
A propos raka u dzieci, przyklad z wlasnego podworka: tu nieopodal, jakies 5-6 km
w linii prostej jest duza spalarnia smieci. Okoliczni protestuja i chca jej
zamkniecia, bo wlasnie przez te wszystkie lata znalezli kilkanascie przypadkow
nowotworow u dzieci. Nikt nie mowi, ze wiekszosc samochodow w Belgii to diesle, a
domy ogrzewane sa olejem opalowym, tylko szuka sie na sile zwiazku ze spalarnia.
Prawde mowiac, wole spalarnie od cuchnacego wysypiska. A najzapbawniejszy byl
facet z Greenpeace'u, ktrego pokazala TV przykutego do ogrodzenia. Siedzial i
palil papierosa. Glupol jeden, razem z jego troska o czyste powietrze.



Temat: Powstała koalicja na rzecz mowy śląskiej
Gość portalu: ola napisał(a):

> Czyli jak żona mówi do męża, że "sie-ujeboł-na-rzici" to mówi
> śl-pl+śl_końcówka-śl? Tyś się gwary uczył z kaset zespołów
> ludowych??? Twoja obłuda jest tak dziecinna, że szkoda czasu na
> odpisy
nie oszołomie, śląski znam z DOMU OD RODZICÓW A NIE OD OSZOŁOMÓW
PODPISUJĄCYCH SIĘ OLA!
nie ma w śląskim słowa "ujeboł" ze wszystkimi odmianami!!!!!!!!!!!!
i skąd wiesz skąd była ta żonka i mąż? czy każdy miekszaniec Angli
jest Anglikiem?
Ale widzę, że należysz do grona tych ludzi co obce języki znają na
zasadzie "aj baj bilet".

> Taką postawę jak Twoja można przyjąć w każdym regionie, w żadnym z
> regionalnch języków nie masz kurevv, czy jbania, ale jak
przychodzi
> co do czego, to okazuje się, że są wszędzie.
????????????????? to skąd się oszołomie wzięły w polskim?????????? z
Księżyca spadły? pomyśl trochę a nie denerwuj ludzi! jak można być
tak podłym i żałosnym żeby porównywać gwary które współtworzyły
polski ze śląskim który przez kilka stuleci nie miał kontaktu z
polskim. Na Śląsku do 1945r, poza kilkoma osobami mającymi kontakt z
przyjezdnymi, nikt nie znał słów k..., ch... itd!!!!

> Co masz na myśli mówiąc "oryginalny śląski"?
śląski znany przez rdzennych mieszkańców. Nie jest nim bełkot
polskiego z wtrąceniami śląskimi tak jak "aj baj bilet" nie jest
angielskim!

> Ni godej... to tak na prawdę jest przejęte z czeskiego, w którym
> dawniej też mówiło się -aj, potem zmieniło się w -ej i przeszło na
> Morawy, a potem na Śląsk. Wplywy czeskie sie skonczyly, radio
> telewizja mowi dziś po polsku, wiec coraz wiecej osob wtornie
> przerabia gadaj na godoj.
jakie "wtórnie przerabia" oszołomie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jezu,
takich idiotyzmów dawno nie było na forum!!!!!!!! wpływy francuskie
i łacińskie też dawno się w Polsce (Polska jako Polska bez Śląska)
skończyły i co? czy wtórnie wycofują się słowa?
Polski nie było 123 lata, czy w tym czasie mocno zmienił się polski?
Raczej nie, a próbujesz wmówić, że Ślązacy to głupki co nie znają
własnego języka więc co chwila go zmieniają? Wpływy niemieckie to
inna bajka, bo był to związek z rozwojem przemysłu a więc
wprowazdaniem nowych wynalazków, pojęć, zwyczajów, z faktem że Dolny
Śląsk zniemczył się już całkowicie i dobrowolnie (kontakty
rodzinne), itd. Ale wpływy te nie zanikły, wręcz przeciwnie czego
przykładem jest "mikrowela", "kafemaszina", "zeita" (strona
interentowa).
Nie ma czegoś takiego jak "wtórne przerabianie" - to bełkot
oszołomów, którzy nie znają śląskiego, coś tam wiedzą że zamiast "a"
jest "o" no i usilnie próbuja godać. Powiedz o tym dowolnemu
rdzennemu Ślązakowi o wtórnym przerabianiu!

Niemieckie wyrazy masowo zaczęły pojawiać
> się dopiero w drugiej połowie XIX wieku, wiele z nich zastąpiło
> wcześniejsze.
>
> Podobny przykład z innej beczki:
> Koloniści z Panny Marii godają prawie bez niemczyzny. Nudelkula,
> borsztajn pojawiły się później, teraz niemieckie wpływy znacznie
> osłabły to i nudelkule, i borsztajny znikają.
może u przybłęd przyjezdnych na Śląsk znikają. Zanik wpływów
niemieckich? ha ha Dlatego też np. na Śląsku mówi się czysto po
polsku "mikrowela" zamiast po niemiecku jak w reszcie
Polski "mikrofala" - to była ironia jakbyś nie zauważyła! Widać, że
sama jesteś przyjezdna i masz zerowe pojęcie o śląskim!
W polskim też wiele słów zostało zastapionych: kolacja-wieczerza i
jakoś nikt nie gada o "wtórnym przerabianiu".

Gwara śląska się
> zmienia.
ale to nie oznacza że ma przyjmować rynsztokowe słownictwo, bo tak
byś chciała! Wszystkie języki świata się zmieniają.

> Są elementy gwary śląskiej dla niej bardzo charakterystyczne i
> można je uznać za stałe, ale spora część jest tylko czasowa.
?????????????????????? a ile słów czasowych jest w polskim??????
normalnie takich kretynizmów dawno tu nie było.
"Słownictwo czasowe" takie pojęcie to jest chyba we łbach faszystów
co sie nie mogą pogodzić z tym, że śląski ma za mało wpływów
polskich i na siłę próbują to zmienić. To właśnie dlatego powstała
ta cała koalicja, właśnie dlatego kodyfikuje się śląski aby zapobiec
i nie dopuścić do zniszczenia śląskiego!!!!!!!
no żeszzzz, "czasowe słownictwo"..... normalnie Ślązaków masz za
durni....



Temat: wspólnota mieszkaniowa a TV kablowa
zupełnie jakbym czytał o swojej wspólnocie...
mieszkanie.i.wspolnota napisał:

> Zamiast odpowiedzi - nawiązujący do sprawy felieton, który będzie
opublikowany
> w numerze 7 miesiecznika "mieszkanie i Wspólnota".
>
> Ćwiczenia z logiki
>
> Wojna kablowa
> WITOLD KALINOWSKI
>
> W pewnym domu kilka osób zapragnęło mieć telewizję kablową. Pragnienie
> niezbyt zdrożne - bywają gorsze. A że zdarzyło się to w dużym mieście, gdzie
> różne firmy wprost prześcigają się w ofertach, droga od pomysłu do przemysłu
> była krótka. W budynku istniała jednak wspólnota mieszkaniowa; inicjatorzy
> kablówki - porządni i sumienni obywatele - zanim podpisali z wybraną firmą
> umowę, zapytali o zgodę zarząd wspólnoty. Nie znali, nieszczęśni,
niemieckiego
> przysłowia: „Wer fragt, hat kein recht”; kto pyta, ten już sprawę s
> woją
> przegrał.
> Zarząd zabronił naszym bohaterom wszelkich działań w tej sprawie,
twierdząc,
>
> że zna inną, tańszą i lepszą firmę, która szybko okabluje cały budynek.
> Inicjatorzy przyjęli to bez szemrania, i nic dziwnego, bo takie rozwiązanie
> pozwalało im osiągnąć cel, a oszczędzało wysiłku organizacyjnego. Wkrótce
> jednak okazało się, że ta „lepsza” firma wcale nie jest tańsza, a w
> dodatku
> może wykonać robotę dopiero za kilka miesięcy. Kiedy te miesiące minęły,
firma
> wyznaczyła następny, równie odległy termin. Zniecierpliwieni amatorzy
kablówki
> zaprosili więc cichaczem swoich instalatorów; ale zarząd wspólnoty wykazał
> czujność, wezwał policję, a ta pokątnych instalatorów przegnała.
> Kablowi wichrzyciele twierdzą (NIE BEZ RACJI !), że zostało przy tym
> naruszone ich prawo korzystania z nieruchomości wspólnej - zawarte zarówno w
> kodeksie cywilnym, jak w ustawie o własności lokali. Pytają więc, jak to
prawo
> wyegzekwować. Otóż sposoby są, jak się zdaje, tylko dwa.
> Pierwszy - to uśmiechnąć się do zarządu wspólnoty. Będzie to dość kosztowny
> uśmiech; firma kablowa, która się uśmiechnęła wcześniej, obiecała zapewne
sutą
> prowizję - i trzeba będzie tę stawkę przebić.
> Drugi sposób - też kosztowny, ale w odróżnieniu od pierwszego legalny - to
> otwarta wojna domowa, wojna na fakty dokonane. Kable należy założyć szybko,
> najlepiej pod osłoną nocy, zanim zarząd się obudzi, albo podczas kolejnego
> najdłuższego weekendu nowożytnej Europy, który zarząd (za sprawą wspomnianych
> wyżej uśmiechów) spędzi na Seszelach.
> Jest wysoce prawdopodobne, że zarząd - po najdłuższym śnie i najbardziej
> rekordowym weekendzie - podejmie przeciwdziałania, z rękoczynami włącznie.

SYTUACJA DOKŁADNIE TAKA JAK W MOJEJ WSPÓLNOCIE!

I właśnie dlatego radziłem amatorowi klimatyzacji na tym forum założyć
maszynerię cichaczem i "nie ruszać gówna (zarządu), jak nie śmierdzi"...




Temat: Kolodko. Belka...
Gość portalu: ula napisał(a):

> Muszę i ja zabrać głos o dyskutowanych problemach bo nie są one tak oczywiste
> jak niektórym dyskutantom się wydaje.
> Toczy sie spór o interwencjonizm państwa.Jedni mówią,że państwo powinno
> interweniować, inni są temu przeciwni.Zwolennikom interwencji pragnę
> przypomnieć znane zapytanie Napoleona dlaczego bateria nie strzela.Odpowiedż
> dowódcy o pierwszej przyczynie tzn. braku amunicji wystarczyła Napoleonowi,aby
> wyciągnąć właściwe wnioski i o dalsze przyczyny nie pytać.Niestety zwolennicy
> interwencji Napoleonami nie są.Ja również byłabym za pomocą państwa zwłaszcza
> dla tych gałęzi przemysłu,ktore zaabsorbowałoby najwięcej bezrobotnych.Mam na
> myśli przemysł stoczniowy czy lotniczy.Niestety nie mamy amunicji tzn.środków
> pieniężnych bez których żadna interwencja jest niemożliwa.Dotyczy to również
> interwencji walutowej.Jak piszę o tym to przypomina mnie się głośna swego czasu
>
> sprawa likwidacja przez Komuchów Stoczni Gdańskiej.Wtedy tłumy protestowały i
> nawet przegłosowano,że uratują stocznię.Rezultat.Wykupiono tylko kilkanaście
> cegiełek wyemitowanych w tym celu.
> Oczywiście była to zemsta polityczna Komuchów bo po sprawiedliwości należało w
> tym czasie zlikwidować kilkaset zakładów przynoszących straty.
> Jestem pewna,że jakby wystawiono obecnie indywidualne rachunki za
> interwencjonizm to w pierwszym rzędzie obecni na tym forum jego zwolennicy
> dostaliby z wrażenia s....ki i papier rachunku znalazłby właściwe zastosowanie.
> Jestem gotowa wykupić cegiełkę na ratowanie Stoczni Szcecińskiej tylko
> chciałabym najpierw zobaczyć na "szubienicy" tych złodziei co tyle nakradli i
> uczciwy program naprawy stoczni.Niestety w tej sprawie nastąpiła zmowa
> milczenia.Słyszymy tylko,że banki są winne bo nie chcą dalej finansować
> nieudacznków i złodziei.
> Puenta;Powodzenie wszystkich spraw zależy od tego czy zna się wysokość środków
> i miarę czasu koniecznych do osiągnięcia celu.

Obfitosc srodkow to oczywiscie warunek niezbedny, ale nie wystarczajacy.
To, co pisze ULA mialoby zastosowanie, gdyby relacje gospodarcze pomiedzy
WSZYSTKIMI podmiotami pozbawione byly "drugiego dna" i gdyby jedynym
motywem interesow byl uczciwy zysk kazdego przedsiebiorcy i rynkowy
sukces firmy.

Tak jednak nie jest. Wystarczy wglebic sie w sprawozdania ze znanych
procesow sadowych, afer i innych przedsiewziec biznesmenow i politykow,
a natychmiast widac, jakie kryteria rzadza ta "GOSPODRAKA".

Kiedy pozniej dowiadujemy sie, co sie przedawnia i rozmywa w niepamieci
- staje sie jasne jedno. WSZYSCY spiesza sie , aby miliony zrobic jeszcze
przed wejsciem do UNII, po potem lekko nie bedzie.

Nie oczekujcie wiec cudow, bo ich nie bedzie.
Nie spodziewajcie sie w swojej naiwnosci uczciwego rozstrzygania problemow,
bo tego tez nikt nie bedzie robil.

NIE POZWOLCIE SIE OGLUPIAC PRZEZ PROSTAKOW NA STANOWISKACH , WYCIAGAJCIE WNIOSKI
Z OBSERWACJI FAKTOW I NIE PODPIERAJCIE SIE INFORMACYJNYM PRODUKTEM ZASTEPCZYM
Z TELEWIZYJNYCH KANALOW , KTORYMI PLYNIE ZWYKLA BREJA.




Temat: zakup licencji na oprogramowanie
Na łamach forum odpowiadamy na pytania związane z rozliczaniem PIT za 2003 rok.
Proszę jednak przejrzeć umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, a zwłaszcza
te artykuły, które dotyczą zakupu i sprzedazy licencji.

Artykuł 12.

"Należności licencyjne

Orzeczenia [1]1. Należności licencyjne i opłaty za usługi techniczne powstałe w
Umawiającym się Państwie i wypłacane osobie mającej miejsce zamieszkania lub
siedzibę w drugim Umawiającym się Państwie mogą być opodatkowane w tym drugim
Państwie.
2. Jednakże:
a) należności licencyjne, o których mowa w ustępie 1 tego artykułu, mogą być
również opodatkowane w tym Umawiającym się Państwie, w którym powstają, i
zgodnie z ustawodawstwem tego Państwa, lecz podatek wymierzony w ten sposób nie
może przekroczyć 10 procent kwoty brutto należności licencyjnych;
b) opłaty za usługi techniczne, o których mowa w ustępie 1 tego artykułu,
powstałe w Umawiającym się Państwie i wypłacane osobie mającej miejsce
zamieszkania lub siedzibę w drugim Umawiającym się Państwie, podlegają
opodatkowaniu tylko w tym drugim Państwie, jeżeli taka osoba jest właścicielem
opłat za usługi techniczne.
3. a) określenie „należności licencyjne”, użyte w niniejszym artykule, oznacza
wszelkiego rodzaju należności uzyskiwane z tytułu użytkowania lub prawa do
użytkowania każdego prawa autorskiego do dzieła literackiego, artystycznego lub
naukowego, włącznie z filmami dla kin oraz filmami i taśmami dla radia i
telewizji lub innych sposobów odtwarzania lub przekazywania, patentu, znaku
towarowego, wzoru lub modelu, planu, tajemnicy technologii lub procesu
produkcyjnego lub za informacje związane z doświadczeniem zdobytym w dziedzinie
przemysłowej, handlowej lub naukowej;
b) określenie „opłaty za usługi techniczne” użyte w tym artykule oznacza
płatności jakichkolwiek kwot na rzecz jakiejkolwiek osoby z tytułu świadczonych
usług mających charakter organizacyjno-zarządzający, techniczny lub
konsultacyjny, w tym wynagrodzenie za usługi personelu technicznego lub innego,
z wyłączeniem płatności na rzecz osób zatrudnionych przez osobę dokonującą
płatności oraz jakiejkolwiek osoby fizycznej z tytułu osobistych niezależnych
usług, o których mowa w artykule 14 dotyczącym wolnych zawodów.
4. Postanowienia ustępów 1 i 2 nie mają zastosowania, jeżeli właściciel
należności licencyjnych lub opłat za usługi techniczne, mający miejsce
zamieszkania lub siedzibę w Umawiającym się Państwie, wykonuje w drugim
Umawiającym się Państwie, z którego pochodzą należności licencyjne lub opłaty
za usługi techniczne, działalność zarobkową poprzez zakład w nim położony bądź
wolny zawód za pomocą położonej tam stałej placówki, a prawa lub majątek, z
tytułu których wypłacane są należności licencyjne lub opłaty za usługi
techniczne, rzeczywiście wiążą się z działalnością takiego zakładu lub stałej
placówki. W takim przypadku stosuje się odpowiednio, w zależności od konkretnej
sytuacji, postanowienia artykułu 7 lub artykułu 14.
5. Uważa się, że należności licencyjne lub opłaty za usługi techniczne powstają
w Umawiającym się Państwie, gdy płatnikiem jest to Państwo, jego jednostka
terytorialna, władza lokalna albo osoba mająca w tym Państwie miejsce
zamieszkania lub siedzibę. Jeżeli jednak osoba wypłacająca należności
licencyjne lub opłaty za usługi techniczne, bez względu na to, czy ma ona w
Umawiającym się Państwie miejsce zamieszkania lub siedzibę, posiada w
Umawiającym się Państwie zakład lub stałą placówkę, w związku z działalnością
których powstał obowiązek zapłaty tych należności licencyjnych lub opłat za
usługi techniczne, i zakład lub stała placówka pokrywają te należności, to
uważa się, że należności licencyjne lub opłaty za usługi techniczne powstają w
Państwie, w którym położony jest zakład lub stała placówka.
6. Jeżeli w wyniku szczególnych powiązań między płatnikiem a właścicielem
należności licencyjnych lub opłat za usługi techniczne albo między nimi a osobą
trzecią kwota należności licencyjnych lub opłat za usługi techniczne mających
związek z użytkowaniem, prawem lub informacją, za które są wypłacane,
przekracza kwotę, która byłaby uzgodniona pomiędzy płatnikiem a właścicielem
bez takich powiązań, to postanowienia tego artykułu stosuje się tylko do tej
ostatniej wymienionej kwoty. W takim przypadku nadwyżka ponad tę kwotę podlega
opodatkowaniu zgodnie z ustawodawstwem każdego Umawiającego się Państwa i z
uwzględnieniem innych postanowień niniejszej umowy".




Temat: Jak Wyborcza walczy z Kościołem
Pisać o świecie można różnie, ale zawsze w pewnej mierze subiektywnie poprzez
własne doświadczenie. Nie da się inaczej, chyba,że jesteś głuchu, ślepy, nic
nie czujesz, nie masz dotyku. Czyli jesteś - bezzmysłowy.
Jeśli nie łapię istoty "dyskursu", bo posługuję się nie tym co trzeba językiem
(?), to znaczy - że patrzymy się na ten sam problem z różnych pozycji,
operujemy w stosunku do tego samego pojęcia - różnymi określeniami.
Skoro uważasz, że nie łapię istoty - spróbuj to wytłumaczyć tak, bym ją
zrozumiał.
Inteligencja polega na tym m.in. że o sprawach nadzwyczaj skomplikowanych mówi
się prostym, jednoznacznym językiem powszechnie zrozumiałym. Tak mówi m.in.
prof.Kołakowski, Kotarbiński czy Tatarkiewicz, przywołując naszych wielkich
polskich filozofów albo prof. Kempińki, znakomity psycholog.
Im bardziej skomplikowane nazewnictwo i zagmatwanie pojęć - tym można z góry
założyć, że z percepcją przedstawianego problemu nawet sam autor ma problemy. I
z góry zaznaczam - nie moja to opinia, ale tych których przed sekundą
wymieniłem.
O ile się orientuję podłożem naszej dyskusji, jest manipulowanie człowiekiem
przez umownie mówiąc władzę i ten, kto posiada wiedzę na temat manipulacji -
staje się panem kreującym rzeczywistość sobie wygodną kosztem manipulowanych
ludzi. Problem ten można przenieść na politykę organów państwa, korporacje
przemysłowe, handlowe itp.
Zaprzągnięte są w to m.in. programy telewizyjne, ktore w trakcie np. emisji
reklam emitują pewne hasła lub znaki skojarzeniowe, kodujące się w naszej
pamięci podświawdomie, nadawane w ułamkach sekund, niedostrzegalnie dla naszych
zmysłów. W celu wywołania pożądanych pozytywnych skojarzeń - np. dot. znaku
firmowego, który znaleźć można na produktach w sklepie. takie pranie mózgu
stosuje się od dawna, w niektórcyh krajach jest t zakazane, ale raczej kontrola
nad tym zjawiskiem jest mizerna. Tak koduje się np.okreśłoe barwy, które potem
wykozrystuje się w symbolice partii dążącej do zprzjęcia władzy.
takich technik psycho-socologicznych jest mnóstwo, wykozrystuje się do
mobilizacji zespołów ludzki, do podniesienia wydajnosci pracy, do konsolidacji
zespołu, do wywołania zbiorowej agresji itp.
To na parwdę nic nowego. Zmieniają się wyłacznie techniki i sposoby - cel
pozostaje ten sam - podporządkowanie ludzi w określonym eelu.
A działanie przypomina proces uzależnienia mózgu np.od alkoholu.
Czy o tym problemie rozmawiamy?
To zjawisko jest oczywisćie opisywane, osttanio coraz częściej bo i techniki
manipulacji stają się coraz bardziej wyrafinowane a człowiekowi jest szalenie
trudno bronić się przed ich oddziaływaniem.
Pozdrawiam.
PS. Niecierpliwosć w dyskusji do niczego nie prowadzi, mówienie o o stracie
czasu na wyjaśnianie czegokolwiek - świadczy wyłącznie o pewnego rodzaju
arogancji i zniecierpliwieniu, na pewno nie o inteligencji rozmówcy.
Nie żądaj by każdy mówił twoim językiem a staraj sie dostosować swój jezyk do
języka rozmówcy, jak chcesz być zrozumiałym. Na tym polega wielkość naprawdę
wielkich.
Inaczej - nie pojmuję, dlaczego wszczynasz dysputy na forum.



Temat: Przestańmy być prowincją umysłową - biznesmen o...
widzisz i nie grzmisz
"My też nie jesteśmy bez winy. Środowisko gospodarcze jest, niestety, bardzo
zdezintegrowane." - pytanie do autora tekstu i pana pluteckiego: co pan
plutecki zrobił w tej sprawie jako odpowiedzialny za rozwój branży, jej
promocję - od lat na tym stołku?

"Tomasz Haładyj: Co czeka Częstochowę w sferze gospodarczej?
Karol Plutecki: Nie wiem. " - to jest odpowiedź człowieka który szefuje izbie
od wielu lat...

"Miasto, ale i region, bo na te sprawy trzeba patrzyć trochę szerzej, nie
dorobiły się dotąd strategii rozwoju." - bo pan plutecki nie czyta i nie pyta.
zapewne nie wie jak wejść do internetu. gdyby wszedł toby ją poczytał.

"nie będziemy Doliną Krzemową, ale możemy przetwarzać opracowane gdzie indziej
technologie." - żeby przetwarzac technologie trzeba miec wysokiej klasy
przemyssł. to jakiś bełkot pozbawiony logiki.

"Sęk jednak w tym, że choć chwalimy się wieloma tysiącami studentów, nie mamy
środowiska naukowego. Sprowadzamy sportowców, to czemuż nie zrobić tak samo z
naukowcami? Poza tym nasze uczelnie dramatycznie rozmijają się z potrzebami
rynku. Wszystkie mają np. marketing, ale czy któraś zamknęła ten kierunek, mimo
że od pewnego czasu produkuje on bezrobotnych? Kształcenie ustawia się,
niestety, pod kadrę, by miała co robić." - gdyby nikt nie chciał studiowac
marketingu, nie byłoby kierunku. pan plutecki chce kształcic kadre w
czestochowie żeby miało co robić. Co zdaniem pluteckiego? targi żywnosciowe...

Może powstanie uniwersytet...

"- Co da zmiana nazwy? " - tutaj ręce opadaja bo jesli szef izby nie wie co
daje Uniwersytet a redaktor sie nie dziwi, to własciciwe jesli mówi sie o
prowincji umysłowej ma sie racje.

"- Mały przemysł jest lansowany, bo wchłania nadwyżkę siły roboczej. Ale rozwój
daje tylko duży, nowoczesny." - no tak. nauka swiatowa nie ma racji. ma
plutecki. Musimy wrócić do wiekiego przemysłu. teoria modernizacji jest juz
nieaktualna, niech przemysł wraca z trzeciego świata, a ludzie niech porzuca
usługi, co dzis jest norma w wysoko rozwinietych krajach.

"gdyby się zgłosiła jakaś firma, to nie mamy jej co zaproponować. Hutnicze są
wprawdzie do wzięcia, ale nie na już, bo brakuje dojazdu, podziału na parcele,
uzbrojenia. " - o przedłużeniu Legionów plutecki nie słyszał. pewnie oglądał
wtedy telewizję.

"Nie przeceniałbym jej (autostrady )roli." - pewnie świat przeciez nie rozwijał
sie przy głównych szlakach. przynajmniej nie wg niejakiego pluteckiego.

"A my już mamy gierkówkę, drogę - jak na polskie standardy - niezłą. " - jezu
co za kompromitacja...

"większa niż dziś, mogłaby żyć z turystyki." - no jak to a wie o opoiniach na
forum, które pluja na pielgrzymów?

"W ostatnich latach rozwinął się w Częstochowie przemysł spożywczy,
przetwarzający płody rolne." - zamiast usług - produkcja kiszonych ogórków.

"Trzeba spojrzeć na mapę i wyznaczyć teren, gdzieś w pobliżu Jasnej Góry..." -
ogórki koło Jasnej góry. to jest prawdziwa wizja. nie jakis tam aquapark i
jakies centra badawcze.

"Poza tym myślenie typu: pozostawmy kiermasz dożynkowy w dotychczasowej formie -
jest właśnie przejawem prowincji umysłowej." - zamiana kiermaszu na targi koło
jasnej góry jest wybitnym dziełem genialnego wizjonera.

"Świadomość własnej ułomności to połowa sukcesu." - tutaj zgoda. ale nie w
przypadku pana pluteckiego.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • amed.keep.pl



  • Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 78 wypowiedzi • 1, 2, 3