Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla frazy: Forum telewizji przemysłowej





Temat: Rynki wschodzące: kolejni bankruci już niedługo?
z arogancja radzilbym (juz to raz zrobilem)poczekac az Samoobrona bedzie
> przy "korycie" bo przypadkiem ludzie, ta milczaca wiekszosc ktora tylko
czyta
> a takze recistka z Oswiecima tez zacznie sie zastanawiac dlaczego dr Jurek
chce w ich imienu wladze sprawowac choc za kolkow ich uwaza.

Szanownych internautów szanuje, wierzę w wysoki poziom ich IQ. zapewne świetnie
się bawią czytając wystąpienia niektórych dyskutantów. Cóż demokracje jest
taka, że nikogo nie można z tego forum wyrzucić na siłę.
Chyba, że ktoś sam zrezygnuje ale to jego demokratyczny wybór.

Swoją drogą Durczok przegiął z tymi warchołami. Zero analizy i myślenia.
Oglądając jego wystąpienie czułem się jak w 1976. wtedy także reżimowi spikerzy
nazywali robotników
warchołami, a ZSMP organizowało wiece poparcia dla jedynej słusznej siły.
Kamilu opamiętaj się jeszcze nie jest zapóżno.
drlepper 10

Szczecin. Stoczniowcy bronią policjantów, którzy nie interweniowali

PAP 08-08-2002

Szczecińscy stoczniowcy chcą bronić policjantów, którzy nie interweniowali w
obronie bitego przez stoczniowców prezesa Zakładów Przemysłu
Odzieżowego "Odra". Zamierzają też od poniedziałku przerwać produkcję w Stoczni
Szczecińskiej Nowej.

Podczas czwartkowego wiecu z udziałem kilku tysięcy stoczniowców, rzecznik
Komitetu Protestacyjnego Pracowników Stoczni Szczecińskiej Roman Pniewski
zapowiedział, że Komitet wystosuje pismo do policji w obronie funkcjonariuszy,
których szef Komendy Głównej Policji insp. Antoni Kowalczyk polecił zawiesić w
czynnościach, w związku z brakiem interwencji w obronie bitego w środę przez
stoczniowców prezesa ZPO "Odra" Henryka Walusia.

"Ci ludzie byli niewinni. Nie chcieli rozlewu krwi" - powiedział Pniewski.

W związku z pobiciem prezesa "Odry" policja na polecenie prokuratury zatrzymała
57-letniego Zbigniewa W., a w charakterze świadków przesłuchała
przewodniczącego komitetu Janusza Gajka i członka komitetu Romana Niziurskiego.
Policja zapowiada na czwartek dalsze zatrzymania.

Pniewski zapowiedział, że Komitet wystosuje pismo do prokuratury w związku z
tymi zatrzymaniami.

Stoczniowców oburzyło to, że w środę w programie telewizji publicznej
prowadzący go redaktor Kamil Durczok nazwał ich "warchołami". ("Skandal,
samosąd, warcholstwo i bandytyzm - tylko takimi słowami mozna określić to, co
stało się w Szczecinie" - tymi słowami Durczok zaczął wczoraj relacje z
wydarzeń w "ODRZE").

"Słyszeliście w +Dzienniku+ jak jeden z panów popisywał się sloganami z lat 70-
tych i 80-tych. Nazwał stoczniowców warchołami. Nie pozwolimy, żeby ktoś
szargał nasze dobre imię. Ja podejrzewam, że te wszystkie słowa, które były
przeciwko nam, będą odszczekane" - powiedział Pniewski.

Komitet chce także wstrzymać od poniedziałku produkcję w Stoczni Szczecińskiej
Nowa.

"Komitet Protestacyjny doszedł po głębokiej naradzie do jednego wniosku, że w
tej stoczni są realizowane tylko plany banków. W związku z tym od poniedziałku
proponujemy, żeby przerwać produkcję w tej stoczni i żeby został nam
przedstawiony konkretny plan" - powiedział sekretarz Komitetu Marek Sosiński.

Stoczniowcy wygwizdali prezesa stoczni Andrzeja Stachurę, który nawoływał do
zaniechania tego pomysłu.

Na godzinę 16 w czwartek komitet zwołał konferencję prasową






Temat: Global Competitiveness Report, USA!!! USA!!!
USA nie oglada sie do tylu...
a kiedy ty byles ostatnio w Europie? nieliczac oczywiscie Rzeszowa?

> "stara" UE ma mniejsza przesteczosc
NIEPRAWDA, przestepczosc nizsza w USA, patrz ostatnie raporty o przestepczosci
dyskutowane na tym forum
(co z twoja pamiecia Kagan?)

> zdrowsze powietrze w miastach,
NIEPRAWDA, w osrodka przemyslowych takich jak zaglebie Ruhr (Ruhrgebiet)
powietrze mozna kroic nozem, a samochod myc codziennie
morze dymiacych kominow, ktorych nie mozna zamknac bo bezrobocie wzrosnie
z 10 do 20%, oczywiscie te brudy rozplywaja sie po calym kraju,
Lasy umieraja, a juz niewiele zostalo, snieg brudny

> mniej
> skazona zywnosc
NIEPRAWDA, zywnosc w wiekszosci ta sama co w USA, McDonaldsy i Burger King
na kazdym rogu niemieckich miast
duzo gorzej jest w niemieckich restauracja gdzie wszystkie dania plywaja
w kaluzy tluszczu
na opakowaniach nie ma nawet skladnikow, calorii itd
wszystko co kupujesz to robisz to w ciemno

> ma mniej problemow rasowych
NIEPRAWDA, w Holandii pala sie meczety i koscioly, Wlochy i Hiszpania gonia
emigrantow z Pln Afryki, w Niemczech procesy obcokrajowcow, zajmuja
nieproporcjonalnie duzo miejsca w telewizji i prasie, sprawiajac wrazenie, ze
kazdy Auslander to morderca i gwalciciel

>bezrobocie w "starej" UE tez jest nizsze
NIEPRAWDA, w USA ok 5.5% w Europie ok 10%

> wyzsza wydajnosc pracy
NIEPRAWDA
w USA wydajnosc pracy wg ogolnie przyjetych defnicji
zdecydowanie wieksza

roznica w poziomie zycie pomiedzy USA i Europa
zwiekszyla sie w ostatnich latach dramatycznie,
W USA duze nowe samochody, duze domy, 2garaze, a/c etc
w Europie samochody w ciagu ostatnich
10 lat skurczyly sie, VW Golf to teraz duzy woz!
dlaczego? podatki, podatki, podatki
mlody niezonaty po studiach w Niemczech oddaje prawie polowe rzadowi
poznije MehrWertSteuer, podatek od samochodu/drogowy, podatek od benzyny (1l ok
1 euro) ubezpieczenie, droga zywnosc, drogie restauracje, drogie mieszkania
w duzych miastach w wiekszosci ludzie mieszkaja w bloczkach wybudowanych w
latach 50tych, male okienka, brudne sciany (zatrucie powietrza!), male
samochodziki typu KA tlocza sie na waskich uliczkach wokol blokow,
domek to marzenie scietej glowy
np maly townhouse w zaglebiu Ruhr ok 100m2 gdzie kolo dymiacej fabryki
prawie 300 tys Euro!!!

z ostatniej chwili z niemieckiej telewizji:
wiekszy procent emigrantow Latinos, wielu nielegalnych, posiada domy
w Ameryce niz rodowitych Niemcow w Niemczech!!!

taka jest teraz Europa
kiedys patrzac z Polski Niemcy wydawaly sie byc cudem gospodarczym i oplywajace
dobrobytem
teraz patrzac na ten sam kraj, ale z perspektywy USA, Niemcy to
kraj duzego stresu, wysokiego bezrobocia, takiego sobie standartu zycia,
duze zatrucie, fajne Autobahn, ale samochody jezdzace po tych Autobahn
wskazuje na postepujace relatywne zubozenie mieszkancow,
Obecnie, na freeways and streets of USA dwa razy wiecej BMW i Mercedesow niz na
Autobahnen und Straßen niemieckich miast.






Temat: TSUNAMI - niemiecka chojnosc ?
niemiecka chojnosc ? -he, he :)))))
Niemiecka chojnosc?
Ci z Was (nas) ktorzy z wewnetrzna polityka nie maja wiele kontaktow - w celu
rozeznania nalezy sie malenkie wyjasnienie.

Pamietacie historie "odszkodowan" dla przymusowych robotnikow - szczegolnie
Polakow ktorzy ZA DARMO i czesto w krytycznych warunkach bytowych pracowali dla
Niemieckiej Rzeszy podczas II-giej Wojny Swiatowej?.
Wiekszosc w Polsce zna ta sprawe od strony "polskiej" - skandali
i przeciagajacych sie wyplat dla ich odbiorcow.
U Niemcow - sprawa ma druga strone "medalu".
Kanclerz zobowiazal niemieckie Firmy ktore przeciez wzbogacily sie na tej
niewolniczej i darmowej pracy oraz obracajac przez 1/2 wieku niewyplacanymi z
tytulu zarobkow srodkami - wielokrotnie powiekszyly swoj majatek lub dywidendy
dla akcjonariuszy, przez lata nie mogl sie "doprosic" tej kasy od Koncernow!.
W koncu nie ci ktorzy sie wzbogacili ale niemiecki podatnik - kosztem budzetu
pokryto wiekszosc z miliardow wydatkow na ten cel!.

Ballest napisał:

"....Rzad niemiecki daje 500 milionow Euro ...."

a REALIA?:

Doniesienie DPA (Niemiecka Agencja Prasowa) z dzisiaj 7.01.2005

"Hamburg - Kann sich Deutschland die 500-Millionen-Hilfe für die Flut-Opfer in
Südasien leisten? CSU-Chef Edmund Stoiber äußert sich gegenüber dem
Fernsehsender RTL skeptisch: "Wir alle sind außerordentlich betroffen von
dieser Katastrophe biblischen Ausmaßes. Aber es ist immer eine Frage, wie wir
diesen Betrag von 500 Millionen Euro an Hilfen schultern können."

Nie znam jez. niemieckiego tak wspaniale jak nasz "SLAZAK" - Ballest ale
pozwole sobie przetlumaczyc dla tych ktorzy tego jezyka wogole nie znaja lub
jeszcze gorzej jak ja oraz dlatego, ze to POLSKIE forum i obowiazuje tu POLSKI
jezyk do komunikacji (Omeri - wybacz drobne bledy gramatyczne - Bitte).

"Hamburg - Czy Panstwo niemieckie stac na 500 milionowa pomoc dla ofiar tsunami
w Pldn.-Azjii?
Szef CSU (Chrzescijanska Unia Socjalna) Edmund Stoiber wypowiadal sie w
programie telewizji RTL na ten temat sceptycznie: "wszyscy jestesmy
wstrzasniecii ta katastrofa biblijnych rozmiarow, ale pozostaje do wyjasnienia
jedno pytanie: jak (skad) my (Niemcy) kwote 500 milionow Euro w postaci pomocy
mamy wyplacic (?)"

"Deklaracje" Kanclerza i realia mozliwosci niemieckiego budzetu - to "odrobine"
rozne sprawy.
Efekty: pozyjemy, zobaczymy jak to bedzie z tymi 1/5 miliarda € - bo wierzyc iz
to bedzie zywa "kasa" to moga tylko naiwni Slazacy jak p.Ballest.
Wielki SUKCES bedzie ogloszony zapewne bo.... miast WIELKIEJ pomocy dla OFIAR
wieksza czesc tych srodkow to bedzie "umorzenie" dlugow (i tak realnie
niesciagalnych) za "pomoc" (najczesciej w postaci panstwowych gewarancji dla
dostawcow militarnej techniki) dla "demokratycznych" politykierow w rtym
Rejonie Swiata.

Niemcy mieli, maja i .. beda mieli ambicje "mocarstwowe".
Czesciowo slusznie bo to wielki Kraj w Europie (ponad 80 mln Obywateli)
i potega przemyslowa (mimo wszystko) na skale swiatowa.
Faktem jest rowniez iz wspomagaja biedne Regiony Swiata - majac po temu
nieporownywalne z Polska srodki na ten cel przeznaczone w budzecie.
Ale... zachowajmy UMIAR p.Ballest - jak juz o honorze Deutsch-slaskiego "dawcy"
(Herr Ballesta) zmilczymy.

tom




Temat: Pochwalimy się sztuką w kopalni? Niemcy nas ubi...
Nie wiem, w jakim wieku jest pan Jacek Madeja. Wiem jednak, ze gdyby pan
Madeja przygotowal sie do lekcji, nie musialby na nowo „odkrywac Ameryki“.
Inicjatywy wymiany doswiadczen pomiedzy Zaglebiem Ruhry a Gornym Slaskiem
powstaly tu w Ruhrgebiecie przed wieloma laty. Grupa ludzi, przy poparciu wladz
Landu NRW angazowala sie intensywnie, probujac przeflancowac chociazby czesc
doswiadczen zebranych przez pare dziesiecioleci w regionie, w ktorym do zmian
strukturalnych – ich konsekwencji w pozytywnym i negatywnym aspekcie zaczeto sie
przygotowywac, kiedy o stopniowej likwidacji kopaln i przemyslu ciezkiego
mowiono jako o czyms wyjetym z bajki.
Instytucjonalne inicjatywy zrzeszen jak „Pro Ruhrgebiet e.v.“, czy
„Initiativkreis Ruhr“ daly mozliwosc zapoznania sie z problematyka
restrukturyzacji w gornictwie. Udostepniono mozliwosc zapoznania sie z
programami przeszkalania gornikow kopaln przeznaczonych do zamkniecia - jak na
przyklad wywiady z kompetentnymi ludzmi koncernu RAG na terenie kopalni „Ewald“
w Herten.
Ekipa telewizji z Warszawy(sic!) miala mozliwosc zapoznania sie od podszewki z
ta tematyka. Co z tego wyszlo – nie wiem, gbyz do dzisiaj nie otrzymalem
przyzeczonej mi kasety z planowanymi dwoma 45 minutowymi reportazami.
A projekt „Wojewodztwo Slaskie w goscinie w Zaglebiu Ruhry“? Pare budek z
oscypkami i drewnianymi konikami ,na deptaku w Essen, wysokich lotow plakaty
reklamujace imprezy – niestety przeslane przez agencje z ulicy Konckiego – na
ostatni Drücker.
Konferencja naukowa w Zollverein w Essen miala byc forum wymiany doswiadczen.
Referaty i prezentacje - czesciowo bardzo interesujace i inicjujace, projekty –
jak chociazby zielony pas przez Chorzow – wspolpraca mlodych adeptow
architektury z Katowic i Uni Aachen. Co z tego wyszlo??
Naprzyjezdzaly marszalki i inksi notable – ale do odpowiedzi na konkretne
pytania w dyskusji nie bylo nikogo. Bo nawet ci „stracili sie“ po tak zwanej
czesci oficjalnej.
W rozmowach przemykal sie aspekt finansowania inicjatyw na Gornym Slasku.“
Wszystko piekne – ale skad wziasc na to pieniadze..lub...po co nam tyle sal
koncertowych w pomieszczeniach bylach kopaln...? Ale wtedy byla jeszcze obiekty,
ktore mozna bylo ratowac – teraz moze sa i pieniadze (UE) – tylko ratowac nie ma
czego (Huta Kosciuszko w Chorzowie,to tylko jeden przyklad). Inicjatywa
dokumentacji fotograficznej w formie konkursu z symbolicznymi nagrodami, jako
probowalem zainteresowac przed wieloma juz laty „Dziennik Zachodni“, pozostala
bez echa.

Choc z drugiej strony – wystarczylybo, by pan Jacek przejechal sie po
Ruhrgebiecie i obejzal chocby czesc tego, co zrobiono tuprzez te lata. Gdyby
jeszcze uwolnil sie od tkwiacego w Polakach robaka antyniemieckosci – to moze
artykul jego mialby inny charakter
I jeszcze jedno pytanie: Co oznacza stwierdzenie....Niemcy nas ubiegli? Czy
polski okupant Gornego Slaska posiadal monopol na prezentowanie „osiagniec“
kolonizacji Slaska ? A moze moze to Niemcy powinni byli poprosic Polakow o zgode
na wystawienie kandydatury Essen??
Pyrsk!
PS: Co nie byloby zle, to proba przeanalizowania, dlaczego Essen otrzymalo prawo
nazywania sie w tym roku Europejska Stolica Kultury. Ale obiektywnie, a nie „po
polsku“. Moze wtedy karty w reku Katowic mogly byc inaczej pomieszane. Jeszcze
jest czas.-




Temat: A może rozbić UE on zewnątrz..?
Sława!

Przepraszam za pusty watek ale znana nam wszystkim jakoś techniczna tego forum
zawiniła...

Wasz
Ignorant
+++

Stara" i "młoda" Europa

Miłosz Marczuk

Równolegle z końcową fazą redagowania traktatu akcesyjnego do Unii
Europejskiej, na mocy którego mielibyśmy brać udział w politycznej

i wojskowej polityce wspólnot, Amerykanie diagnozują: na razie są właściwie
dwie Europy: "stara" i "młoda". "Myślicie, że Europa to Niemcy i Francja. Ja
nie. Myślę, że to jest stara Europa. Jeśli spojrzeć dziś na całą Europę NATO-
wską, środek ciężkości przesuwa się na wschód. Jest wielu nowych członków" -
oświadczył minister obrony USA Donald Rumsfeld.

"Niemcy sprawiają kłopot i Francja sprawia kłopot" - powiedział. "Jednak
spójrzcie na wielką liczbę innych krajów Europy.

W tej kwestii nie są one z Francją i Niemcami, lecz ze Stanami Zjednoczonymi" -
zanalizował sytuację polityczną Europy Rumsfeld.

Trzeba się wobec tego zastanowić nad przyszłością polskiej polityki
zagranicznej w sytuacji ewentualnego wejścia naszego kraju do Unii. Bo na
razie, nie będąc w Unii, możemy sobie "być ze Stanami Zjednoczonymi". Po
akcesji - raczej już nie. I wówczas to następca Rumsfelda powie, że "jest
kłopot z Polską". Jeśli decyzje dotyczące polityki zagranicznej zostaną
powierzone unijnemu ministrowi spraw zagranicznemu i będzie on zobowiązany do
realizacji zaleceń Rady Unii Europejskiej, nasza proamerykańskość zostanie
najzwyczajniej w świecie przegłosowana. A szef unijnego konwentu - Walerian
Giscard d'Estaing przedstawił właśnie francusko-niemiecką propozycję
powołania "ministra spraw zagranicznych" Unii. Wszystko wskazuje też na to, że
o polityce zagranicznej Unii Rada (czyli w tym przepadku narodowi ministrowie
spraw zagranicznych) podejmować będzie decyzje większością głosów. I znajdziemy
się, chcąc nie chcąc, po przeciwnej stronie barykady niż Amerykanie. Inaczej
niż nawet będący w Unii Duńczycy czy Irlandczycy, którzy nakazali wykluczyć się
ze współpracy wojskowej i zagranicznej wspólnot. Natomiast stan umysłów
polskich polityków obrazuje to, że nasi delegaci do konwentu, czyli
reprezentujący Sejm Józef Oleksy oraz szefowa UKIE Danuta Hübner, wyrazili
sympatię dla francusko-niemieckich propozycji.

O tym, że sprawa jest poważna, a analiza amerykańska może dać coś do myślenia
politykom z "młodej" Europy, świadczą niemieckie i francuskie reakcje na słowa
Rumsfelda. Ekspert rządzącej SPD ds. polityki zagranicznej Jan Ulryk Klose
ostrzegł przed powstaniem podziałów wśród krajów europejskich na tle stosunku
do USA i ewentualnej interwencji wojskowej w Iraku. "Kraje środkowoeuropejskie
orientują się bardziej na Stany Zjednoczone niż na Unię Europejską. Może to
prowadzić do napięć, których właśnie teraz jesteśmy świadkami. Rumsfeld
wprowadził rozróżnienie na dobrych Europejczyków - szczególnie na Wschodzie - i
gorszych - szczególnie Francję i Niemcy" - powiedział Klose stacji telewizyjnej
Phoenix.

"To jest poważny problem. Unia Europejska musi zająć się tym, aby nie doszło do
rozbicia z zewnątrz Unii" - wyjaśnił Klose. Polityk SPD był w ubiegłej kadencji
Bundestagu przewodniczącym komisji spraw zagranicznych i od lat bierze udział w
budowaniu ogólnounijnej linii politycznej, do której wciąga się kraje
kandydujące. Nic więc dziwnego, że słowa Rumsfelda burzą mu z mozołem wcielaną
w życie koncepcję.

Francuski minister gospodarki, finansów i przemysłu Franciszek Mer oświadczył w
telewizji LCI, że to, co Rumsfeld mówił o "starej Europie", było "do głębi
obraźliwe". Szef dyplomacji francuskiej Dominik de Villepin uczciwie przyznał,
że w sprawach polityki zagranicznej "Europa spogląda w przyszłość".

Napięcie między Unią a Stanami obrazuje wypowiedź ambasadora USA w Berlinie
Daniela Coatsa: "Stanowisko Niemiec w tej kwestii (akcji zbrojnej w Iraku) nie
jest ważne. Odpowiedź (ze strony Niemiec) była znana. Odpowiedź brzmiała "nie".
To nam się nie podoba" - powiedział ambasador i ostrzegł, że postawa Niemiec
będzie miała wpływ na bilateralne stosunki.

W wywiadzie dla ARD Coats skrytykował niemiecki rząd za stwarzanie wrażenia,
jakby chodziło o aktywny udział Niemiec w wojnie. "Nie prosiliśmy Niemiec o
wysłanie oddziałów. Nigdy o to nie poprosimy, nigdy byśmy o to nie poprosili.
Wiedzieliśmy, że byłoby to niemożliwe" - mówił ambasador.

Francuski dziennik "Le Figaro" pisze, że "niezręczne wypowiedzi amerykańskiego
ministra obrony doprowadzą do dalszego zacieśnienia kontaktów pomiędzy
politykami po tej i po tamtej stronie Renu". Czyli do budowania jednej
europejskiej polityki zagranicznej, w którą zostaniemy, na własne życzenie,
włączeni i my.




Temat: W rzeszowskim ratuszu odbyło się spotkanie kupc...
Gość portalu: Elekon napisał(a):

> slavres napisał:
>
> > Zgadzam się z zopinią przedmówcy. Pojedynczy hipermarket nigdy
> > nie zapewni sobie niskich cen, nie zdoła wynegocjować u
> > dostawców korzystnych warunków z uwagi, że ilość dostarczanych
> > produktów będzie znikoma w porównaniu z sieciami np Tesco.
> > Przykład? Polski sklep Jedynka, który stoi u progu bankructwa, a
> > to już była w pewnym stopniu jakaś sieć sklepów.
> > A po drugie dlaczego mamy znów komuś oddawać ziemię za
> > symboliczną złotówkę?
> > Podobno władze miały słuchać głosu mieszkańców, a na tym forum
> > mamy doskonały przykład, że większość mieszkańców domaga się
> > Carrefoura i Makro.
>
> Owszem, domagam się i ja, bo te sieci mogą dać miastu miejsca pracy,
pieniądze
> i inwestycje. O ile nie będą blokowane. Jak będą to i tak wejdą, ale miasto
na
> tym nie skorzysta.
> A co do hiperka kupieckiego, to na tym forum już była mowa o tym, by zgodzić
> się na to ale pod warunkiem że najpierw rada zgodzi się na powstanie
kolejnych
> hiper w Rzeszowie, przynajmniej Carrefoura i Makro.
>
> Płacić kilkadziesiąt milionów odszkodowania i jednoczesnie pomagac kupcom, co
> to płacenie spowodowali to czysta głupota.
>
> A samo centrum kupieckie (nie mylić z hipermarketem, bo tam nigdy nie będzie
> jednej wielkiej hai) proponowałbym miastu dodadać z Giełdą Towarową i w
pobliżu
>
> lokalizować. Niedługo zacznie się tam budowa sporego osiedla.
>
> Wyobrażam sobie z pozycji architekta wnętrze tego czegoś jako porządnie
> architektonicznie zaprojektowany, rozległy, piętrowy, przeszklony,
> modernistyczny budynek, np. z porządną restauracją, pubem, tarasami i
zielonymi
>
> alejkami na piętrze. Skończmy już w zagospodarowywaniem przestrzeni handlowej
> na wzór bazaru ze szczęką albo tym - równiez bazarowym - znanym z wnętrza
> Europy.
> Na parterze więc zamiast jednej wielkiej hali - układ korytarzy-galerii ze
> sklepami na zasadzie połączonych liter H - coś takiego jak w hipermarketach
> wzdłuż głownej alei po przeciwnej stronie kas. Tyle że tu po obu stronach
alei
> (a nie po jednej, jak w hiperkach) eleganckie sklepiki-stoiska. Co jakiś czas
> korytarze przecięte poprzeczką jak ta łącząca dwie nóżki litery H. Każdy
> sklepik też wydzielony ściankami i z możłiwością zamknięcia, spyszczenia
rolet
> po zamknięciu. Korytarze galerii doświetlone dziennym światłem z góry.
> Część przestrzeni galerii sklepów, wzdłuż szerszych z korytarzy i pobliżu ich
> skrzyżowań wykorzystać na schody prowadzące na górę.
> W skrzyżowaniach parteru dużo zieleni, nawet jakieś fontanny z zielenią itp
> bajery.
> A na górze mniej przestzeni handlowej, usługowej, za to więcej zielonych
> alejek - np. jakieś układy równoległych alejek z pasami zieleni, ławeczek,
> pośrodku.
> Wejścia do dużych, ale kameralnych hal restauracyjnych i dużo wyjść na
otwatre
> tarasy, w tym również te zielone. Jedne z nich ogólnodostępne, drugie tylko
dla
>
> gości lokalów. No i w budynku wbudowany dzielnicowy komisariat policji i może
> przemysłowa telewizja.
>
> Całe piętro stanowiłaby rozczłonkowana bryła, dużo mniejsza od obrysu parteru
i
>
> względem niego cofnięta, z nieregularnym zadaszeniem przykrywającym część
> tarasów. Niezależne od wejścia z parteru schody na tarasy piętra.
>
>
> A teraz z pozycji zwykłego rzeszowianina:
> Koniec bajki. My nie Niemcy. Kupa forsy. Chyba że dogadają się tak, że wkład
w
> inwestycję wniesie jeszcze ktoś oprócz miasta, ale budynek jako całość
> pozostaje własnością miasta. Sklepiki można by wtedy wynajmować następnym
> kupcom, albo całość lub część sprzedać.
> Bo nie spodziewam się (i dlatego ta góra z pubami, restauracjami i
> spacerownikiem), żeby kupcy byli w stanie zaoferować coś więcej jak to co
> oferują na Geodetów i w Reducie, w dodatku za zbyt duże pieniądze. Im
wystarczą
>
> szczęki i chcą by nam też wystarczyły.
> Więc chyba na dole prędzej można by się spodziewać salonów telefonii
> komórkowej, apteki i sklepów z biżuterią. Dobre i to.
>
> Swoją drogą Carrafour też chciał w ramach kompleksu hipermarketu wybudować
duży
>
> pasaż dla rzeszowskich kupców i bazar w pobliżu. Też nie przeszło.
> Ci ludzie, z wyjątkiem pana T., właściciela hipermarketu (?) Specjał na
Załężu,
>
> sami nie wiedzą, czego chcą.
>
> A prawda jest taka: wszyscy nie mogą zyć z handlu. I na ich miejscu raczej
> naciskałbym na prezydenta zeby położył nacisk na tworzenie strefy
inwestowania
> i nowych miejsc pracy przez ściąganie poważnych inwestorów do Rzeszowa.
Prawie
> każdy z badylarzy ma swój wyuczony zawód.
> Na jego miejscu wolałbym zarabiać 1200zł w fabryce, w swoim zawodzie, niż z
> trudem uskładać 800zł marznąc przy szczęce i obrywając badyle z marchewki
> liczącym każdy gorsik biednym klientom.
>
> Polecam więc te przemyśłenia i kupcom, i rzeszowskim władzom.
> I przepraszam za rozmiar listu.

Nic dodać, nic ująć!



Temat: Tracimy szanse w Lubuskim…odc. I
Trzy sprawy.

1* Pisałem już o tym na forum zielonogórskim, a teraz powtórzę w skrócie, że pijawcze zachowania Falubaza w dużej mierze wynikają z obiektywnych uwarunkowań tego miasta. Z racji położenia, ale także modelu dotychczasowego rozwoju, Zielona Góra jest dość marnym miejscem dla lokowania wielkiego przemysłu, który dla Gorzowa stanowił, stanowi i w dającej się przewidzieć przyszłości będzie stanowił główny czynnik miastotwórczy. Wobec tego, chcąc się rozwijać, ZG musi nie tylko dążyć do skoncentrowania u siebie urzędów oraz innych instytucji utrzymywanych z budżetu, ale także drenować zasoby ekonomiczne "podległego" obszaru. Ta potrzeba jest aktualnie jeszcze silniejsza, niż za PRL, bowiem w tamtych czasach decydenci centralni dążąc do zapewnienia swoiście pojmowanego zrównoważonego rozwoju, lokowali w ZG inwestycje przemysłowe, np. Nowitę czy zakłady mięsne w Przylepie. W III/IV RP większość zielonogórskiego, jak i gorzowskiego przemysłu padła, jednak u nas on się odbudował, a u nich nie i nie widać na to perspektyw.

Zielona Góra jest więc niejako skazana na uprawianie złodziejstwa i nie ma co się dziwić, że przez prawie 60 lat weszło ono w naturę tamtejszych decydentów. Mieliśmy niedawno tego przykłady w wypowiedziach posłanki Bożennny, która uznała, że Gorzów już dostatecznie „namiał” się TVP i należy przenieść ja do ZG, a także posła Wontora, który zażądał przedstawienie dowodów, że Gorzów jest lepszą lokalizacją dla ośrodka telewizji publicznej, jak gdyby fakt jego u nas istnienia od kilkunastu lat nie był przesądzającym argumentem. Dla nas oraz dla mieszkańców wszystkich poczciwych miast, jest to niesłychany sposób myślenia i postępowania, ale oczywisty dla obmierzłego Falubaza.

Mamy więc do czynienie z nieujawnianym wprost, ale jednak aż nader widocznym dążeniem do odtworzenie sytuacji z dawnego województwa zielonogórskiego, maskowanym ideą "lubuskości".

Problem polega na tym, czy i jak można się temu skutecznie przeciwstawić? Powoływanie się na ugodę paradyską, apelowanie do poczucia przyzwoitości, nic - rzecz jasna – nie da. Bardziej obiecującą drogą byłoby zbudowanie „sojuszu niezadowolonych” w Sejmiku Wojewódzkim, czyli dogadanie się z samorządowcami miast i powiatów nie tylko na zasadzie podziału północ - południe, ale również z tymi „południowcami”, które szczególnie mocno odczuwają na sobie skutki falubaziej pazerności (Nowa Sól, Żary, Żagań?). Jest to jednak możliwość bardziej teoretyczna, niż praktyczna, między innymi wskutek upartyjnienia samorządów i zlokalizowania wojewódzkich władz partii w ZG, o czym pisze agis10. Inną, chyba bardziej realną metodą wydaje się wymuszenie siłą na falubazach minimum przyzwoitości, zawieszenie nad nimi miecza Damoklesa w postaci groźby wyjścia Gorzowa i przyległego terenu z województwa lubuskiego. Ta groźba, żeby była skuteczna, musi być jednak dostatecznie wiarygodna.

2* Nie ma co udawać, że status miasta pół, a nawet ćwierćwojewódzkiego, jest mniej korzystny, niż tylko powiatowego. Idzie nie tylko o prestiż, ale i znaczną liczbę miejsc pracy, bliskość urzędów, względną łatwość przebicia się z gorzowskimi problemami i potrzebami do Warszawy, wreszcie o argument w rozmowach z inwestorami, zwłaszcza zagranicznymi, dla których administracyjny status miasta nie jest obojętny.

Nie musimy się tego kurczowo trzymać, bo mamy inne, silne atuty, ale zasadne jest pytanie, czy spodziewane korzyści z przejścia do województwa wielkopolskiego lub zachodniopomorskiego zrekompensują straty? Należy więc dokładnie określić, czego konkretnie oczekujemy, a także cenę, którą za Gorzów musiałby zapłacić Poznań albo Szczecin, wynegocjować ją i zapewnić sobie gwarancje dotrzymania umowy. To wydaje się możliwe, ponieważ Gorzów, ze względu na swój potencjał gospodarczy i demograficzny, jest łakomym kąskiem dla każdego.

3* Jest jeszcze jedna, niezmiernie ważna kwestia podniesiona przez agisa10, mianowicie potrzeba zintegrowania subregionu gorzowskiego, który obecnie rozdzielony jest granicą województwa. Raczej nie ma co liczyć, że da się namówić Dębno Lubuskie (sic), Myślibórz i Barlinek (bo Choszcznu jednak bliżej do Szczecina) do przejścia do słabego i skłóconego województwa lubuskiego, a z innych powodów również do wielkopolskiego. Ale czy w przypadku wyboru przez Gorzów opcji zachodniopomorskiej zdecydują się na nią również Międzyrzecz, Sulęcin, Słubice i Strzelce Kraj./Drezdenko? Sądzę, że to bardziej możliwe, ale nie ma co liczyć na automatyzm, tylko należy zacząć z nimi rozmawiać.

Tych spraw nie rozstrzygniemy na forum. Jedyne co możemy, to zainspirować lokalnych polityków i na nich naciskać. Wydaje się, że z różnych względów bardziej można liczyć na gorzowskich (i pozostałych „północnych”) samorządowcow, niż na posłów i senatorów.

Należy również zastanowić się, czy jest już właściwy moment na sformalizowanie ruchu społecznego na rzecz oderwania się od lubuszczyzny poprzez powołanie stowarzyszenia i rozpoczęcie działań propagandowych, a na początek choćby założenia witryny podobnej do tej.




Temat: Dlaczego przemyślanie nie lubią Rzeszowa?
Jestem w 100% pewien że gdyby podobnie o Przemyslu napisał ktos obeznany z jego
historia to równie wspaniałe historyjki bysmy tu zobaczyli. Nie neguje tego że
rzeszów leał w połowie drogi miedy krakowem a lwowem tylko co z tego.
Miedzywojenne zakusy na "wojewódzkość" czyniło wiele miast i związane było to
własnie z planowana reforma administracji Panstwowej a nie z
racji "wydobywania" sie czy też powstania jakiegosc tręznego ośradka jako
rzeszowa. Co do powstawania COP-u to pamiętac nalezy że jego budowa nie została
dokończona i Przemysl tez miał byc jednym z "placów" budowy tego okręgu,
Niestety nie doczekał bo przyszła wojna. Chciałbym jednoczesnie stwierdzic że
szanuje ambicje i starania rzeszowa o to by być "miastem o znaczeniu
regionalnym. To dobrze że do tego się dazy. Mylę że tak naprawdę problem tkwi w
tym że przerost ambicji i starań przerasta prostych ludzi jeszcze do niedawna
grzebiących w ziemi (chodzi mi o chłopów-rolników)
jest takie stare powiedzenie że frak dobrze lezy dopiero w 3 pokoleniu...a
powstało w dobie gdy rózni nuworysze jak ich zwano starli się być wieliimi
panami i udawali jaka to z nich arytokracja lub burżuazja. I rzeszów na mapie
Polski to włąsnie taki nuworysz który bardzo się stara byc wielki i wspaniały i
śwaitowy a tak naprawdę to na kazdym kroku słoma wyłazi z butów. Ba wiekszośc
mieszkańców rzeszowa to okoliczni wiesniacy sprowadzeni do miasta za girkowskie
pieniadze kupujący mieszkania na baranówkach, Noaywch miastach itp. Wikszosc
naukowców, inzynierów dotarał tu z Polski (także z Przemysla). To oni tworzyli
to miasto to oni budowali podwaliny tego co mamy teraz. Owszem nie tylko ale
taka jest prawda i nawet teraz ściagmy profesorów na Uniwersytet bo nie ma tu
własnej kadry.
rzeszów nie ma tradycji kulturalnych, naukowych, brak tu zakorzenionej i od
dawna zyjącej inteligencji, większosc mieszkańców to element napływowy i nie ma
tradycji wielkomiejskich.
Najgrsze jest to że rzeszów jako nuworysz kompletnie nie widzi swojej
śmiesznosc a na dodatek podkreśa co chwile swoja "wagę" głwnie słownie. na
ekranach telewizji ciągle słyszymy ze wzystko co jawieksze, najlepsze jest
własnie w "stolicy regionu" jak to sie powszechnie mówi. I tłucze sie tak od
rana do nocy po wszystkich mediach że rzeszó ma najwieksze cos, najsilniejsze
cos itp. Hmm czy taki np kraków musi co chwile powtarzać że jest
niekwestionowana matropolia w regionie..?? Nie !!! bo nia jest od dawna, od
wieków...a rzeszó dpiero raczkuje..musi jeszcze wiele wody w Wisłoku upłynac
nim takim sie stanie bo do tego nie wystarcza administracyjne nakazy i sztuczne
tworzenie wielkomiejskiego zycia. TO proces naturalny ale niestety dl aRzeszowa
trawjacy i to wiele wiele lat....I nie zawsze sie udaje....Bo do tego trzeba
elit, mysli i wizji a nie sztucznego powtarzania że sie jest stolica a reszta
to prowincja. To takie próby dodania sobie prestizu i sztucznego wybicia sie i
ukrycia własnej siermiężności. Bo rzeszów to miasto siermiężne, prowincjonalne
i daleko mu do "wielkich". Liczba ludnosci, i powszechnie na forum mówienie że
mamy 3 miejsce w polsce pod względem ilosci ludzi na km2 o niczym nie
świadczy !!! To tylko statystyki niewiele znaczace bo co z tego ze 3 miejsce w
ilości głów..to tylko znaczy o zagęszczenieu a nie o wielkomiejskosci. Ilosc
rozstawionych po polach budynków nie śwaidczy o wazności miasta !! To paranoja,
i po prostu fobia na punkcie stołecznosci rzeszowa.
I TO JEST WŁAŚNIE TO CO NAJBARDZIEJ NIE LUBIĄ W PRZEMYSLU.
To ciagłe powtarzanie jaka to jest stolyca regionu , jakie najwieksze hale
sportowa ma (Do niedwna Przemysl miał wiekszą). Takie siłowe wbjanie do głowy
że teraz to "rzeszw rządzi" nikomu nie bedzie się podobał i nie podoba się
złaszcza gdy próbuje sie udowodnic że tak naprawde to od dawan rzeszów i
jedynie Rzeszów rzadził w regionei i okolice bałwochwalczo wierzą w to. Takie
rozumowanie jest na pograniczu rozumowania kibola dla którego jego klub jest
najwazniejszy a reszta to smiecie. Kiedys przeczytałem taka rzeszowocentryczna
notatke w gazecie po awansie Stali do 3 ligi - otóż jakis natchniony redaktor
napisał że "kibicoe w regione z najwiekszą sympatia sledzic beda poczynania
beniaminka z Rzeszowa" - czysta paranoja i własnie przykład "postrzegania"
świata przez niektórych (powtarzam niektórych) mieszkanców Rzeszowa, Ba
prowokacja prawie bo juz nawet tez rzeszowiacy ale ci spod znaku resovii zjedli
by go żywcem.
Przywoływałem Kraków więc jeszcze raz go przywołam bo , oczywiscie z
zachowaniem proporcji to miedzy Krakowem a Warszawa jest taka sama zaleznosc
jak miedzy Przemyslem a Rzeszowem. chodzi mi o to że przeniesiono stolice z
Krakowa do Warszawy (wówczas prowincjonalnego miasteczka) tez dlatego że była
bardziej centralnie...hiih i Krkowianie do dzisiaj tego nie "przejedli" a
mineło juz troche czasu. I choc Warszawa przerosła ich kraków, i stworzyła
pdwaliny swojej wielkości to nadal wg krkowian ma zapedy "nowobogackie,
przerost woelkości, manie władzy nad innymi. I cos w tym jest....
Zostawmy więc te wyliczanko ktoma wieksze cos i ile głów przypada na 1 km tylko
spokojnie budujmy wielkosc rzeszowa nie słowami tylko czynami. Bo z nazywania
siebie stolica regionu nic nie bedzie. Tą stołecznośc powinno się czuc tylko i
może kiedys Przemyslanie uznaja że rzeczywiście rzeszó zasłuzyl juz sobie na
takie miejsce w regionie...ale zasłuzył sobie swoja madra polityka wobec innych
miast i miejscowosci, bez swojej nowobogackiej zachłannosci, pazerii na
wszystko w regionie i "swiatłej władzy"...
A czy do ego dojdzie zalezy tylko od mieszkańców Rzeszowa. Od przemysln tez ale
to oni bardziej sa pokrzywdzeni więc to my mamy dług wobec nich a nie na
odwrót. Pomyslmy jak bardzo Rzeszowieani nie lubili by przemysla gdyby było
odwrotnie ??? Oj wyobraźcie sobie co by sie działo..JUż raz prawie że do tego
doszło jasli pamietacie przy okazji ostatniej reformy powstał projekt powstania
w regionie dwóch województw, rzeszowskiego i przemyskiego, granicami zblizonych
do przebiegu granic diecezji koscielnych. Jaka była burza w mediach że
planowanie województwo rzeszowskie bedzie mniejsze od przemyskiego..a co by sie
działo gdyby to przemysl maiła byc stolica dla rzeszowa !! Wyobrazacie sobie !!!
Skad wiec takie zdziwienie że podbne reakcje maja miejsce w Przemyslu ???




Temat: 40-kilogramowy sum z Warty był pod ochroną
Faktycznie rozpętała się burza. Pozwolę więc sobie napisać jeszcze kilka słów.
Zacznijmy od tego, że wielu jest już w Polsce wędkarzy świadomych. Świadomych,
czyli mających jasny pogląd na to w jaki sposób ich hobby wpływa na środowisko
oraz mających wizję tego, w jaki sposób owo środowisko powinno wyglądać. Można
nas usytuować gdzieś pośrodku, pomiędzy tymi, którzy nie darzą natury żadnym
szacunkiem, a tymi, którzy nawołują do zaprzestania jakiejkolwiek w nią
ingerencji z wędkarstwem/myślistwem w szczególności. Wielu spośród nas marzy o
rzekach i jeziorach na wzór skandynawski: czystych i pełnych życia. Niektórzy z
nas posuwają się dalej i chcą o to walczyć na forum publicznym.
W swojej wypowiedzi wyraził pan przyzwolenie na ten jeden akt kłusownictwa jaki
był przedmiotem artykułu, który legł u podstaw naszej dyskusji. Lecz trzeba
mieć świadomość, że wędkarstwo jest hobby powszechnym; może nawet zbyt
powszechnym ( zupełnie pomijam tu tych, którzy kłusują na nieomal przemysłową
skalę, bo oni nie mają już nic wspólnego z wędkarstwem). Skutkiem tej
powszechności może być między innymi to, że tego samego dnia w innych częściach
Polski padło jeszcze kilka podobnych sumów, jednak tamci łowcy nie byli tak
naiwni by wybrać się ze swoim łupem do telewizji. Może nie były to ryby tak
okazałe, ale w końcu dla każdego jego rekord jest najważniejszy. I jakich
argumentów można użyć w tamtych przypadkach, by przekonać owych ludzi, że nie
powinno się zabierać takich ryb z łowiska, skoro dowiedzą się z mediów, że ktoś
tak zrobił i nie spotkał się z żadnym potępieniem? A co jeżeli ktoś złowił
swojego suma dzień wcześniej? Czy też może zabrać? W końcu to różnica tylko
kilkunastu godzin. A co z tymi, którzy złowili swoje ryby dzień później? Wszak
ich wina jeszcze mniejsza. Tymczasem tarło suma rozpoczyna mniej więcej z
końcem maja i może trwać aż do sierpnia. Uwarunkowane jest to głównie
temperaturą wody, która nie może być niższa niż 18 st. Tak więc okres ochronny
trwający do końca czerwca i tak jest dużym kompromisem. Więc choć nie jestem w
stanie określić wpływu jaki na populację warciańskich sumów miał ów egzemplarz,
to z całą stanowczością mogę powiedzieć, że w tym wypadku nie tylko o jedną
Wartę gra się toczy.
Pojawia się tu na forum głos, że powinniśmy przymykać oko na sytuacje
szczególne, na „kolekcjonerskie okazy” Ale kto pokusi się o to, by określić od
którego momentu możemy zacząć łamać regulamin? Kiedy ryba ma więcej niż X cm? A
dlaczego? Może i taki X-5cm też się kwalifikuje. Wszak może być nawet cięższy
niż ten mierzący X. A skoro X-5 to może i X-10? Dodatkowo: łowienie ryby w
okresie ochronnym jest o wiele łatwiejsze niż poza nim. Ryby przystępujące do
tarła pobierają duże ilości pokarmu więc łatwiej mogą paść łupem wędkarza.
Stad, moim zdaniem, już samo zasadzanie się na określony gatunek ryby podczas
okresu ochronnego jest głęboko nieetyczne. Lecz oczywiście wędkarze mają
ograniczone możliwości selekcjonowania ryb, które skuszą się na ich przynętę.
Bywają sytuacje, gdy na określony typ przynęty reaguje zupełnie niespodziewany
gatunek ryby. I, zważywszy na to, co napisałem powyżej, tylko do
takich „przyłowów” chciałbym ograniczyć się w tej dyskusji
Istnieje takie stare chińskie powiedzenie: woda drąży skałę nie siłą, lecz
ciągłym padaniem. Choć ma ono raczej pozytywny wydźwięk, to jednak w
interesującym nas wypadku również się sprawdzi, lecz skutki mogą być opłakane.
Każda kolejna kropla może być tą, która rozsadzi tamę. Już teraz informacja o
40 kg sumie przyprawia nas o szybsze bicie serca, a przecież istnieją
historyczne doniesienia o łowionych w Odrze sumach, których waga dochodziła do
300kg! Moim zdaniem w przypadku nas, wędkarzy, nadszedł już najwyższy czas na
wprowadzenie polityki „zero tolerancji” Dotyczy to zarówno kłusowników
chroniących się pod parasolem organizacji wędkarskich jak i powszechnego
wędkarskiego bałaganiarstwa, którego skutkiem są tony pozostawianych przez nas
śmieci.
„Bizantyjskość w wymierzaniu sprawiedliwości” – nie ma rady. Choć puszczanie w
ruch całego tego aparatu może wydawać się trochę na wyrost, to trzeba wciąż
pamiętać o skali zjawiska. Ma ono tak masowy charakter, że potrzebne są
naprawdę zdecydowane kroki by mu zapobiegać. Mandat 200 złotowy to i tak żadna
kara. Bo prawdopodobieństwo bycia ukaranym jest tak nikłe, że wielu w ogóle nie
bierze go pod uwagę. Przecież i ten interesujący nas przypadek z pewnością nie
miałby szans zostać napiętnowany, gdyby nie własna, zadziwiająca, inicjatywa
owego „wędkarza”.
Wspomina pan o problemie regulacji rzek i czystości wód, wyrażając zdziwienie
tym, że nikt nie poruszył tego tematu. Na forach wędkarskich protesty w tych
sprawach są ustawicznie. Wiele z nich znajduje swój wyraz w podejmowanych przez
nas działaniach. Ja sam, nie dalej jak dwa lata temu wysłałem pismo w sprawie
regulacji Wisły (na moim, górskim odcinku, jako że nie pochodzę z Wielkopolski)
do jednego z naszych posłów, który swą kampanię oparł na zagadnieniach szeroko
pojętej ekologii. Z żalem muszę przyznać, że efekt moich działań był żaden. Ów
pan jest teraz eurodeputowanym, a ja nie doczekałem się nawet odpowiedzi w
stylu „dziękujemy i proszę pocałować nas w nos”. Ale trudno. Woda drąży
skałę ... Stąd i mój list do redakcji GW.
Co do mojej wypowiedzi zamieszczonej w artykule GW. Cytowana to za duże słowo.
Raptem dwa zdania z wyciętymi ich fragmentami, co nadaje całości dość dziwaczne
brzmienie. Ale nic tam; nie szkoda róż, gdy płonie las. Dobrze, że redakcja w
ogóle podjęła temat.
„Baran z PRL” ? To nie w moim stylu.

RR




Temat: Awans kieleckich uczelni w rankingu szkół wyższych
Czestochowianin wyrozniony miedzynarodowa nagroda
black_panther 15.04.2004 04:22 odpowiedz na list

W kwietniu 2004 prof. Karol Pelc zostal uhonorowany w Waszyngtonie pierwsza
nagroda Miedzynarodowego Zwiazku Menadzerów Technologii (IAMOT), który
zrzesza kilka tysiecy naukowców z wielu krajów swiata zajmujacych sie
problemami zwiazanymi z wynalazczoscia, badaniami przemyslowymi i ich
wydajnoscia. Z tej okazji Karol Pelc wyglosil takze wyklad nawiazujacy do
zainteresowan technologia przez osiemnastowiecznego ekonomiste Adama Smitha,
którego uwaza sie za ojca teorii kapitalizmu. Zarzadzanie badaniami naukowymi
i pracami rozwojowymi jest stosunkowo waska dziedzina, która jednak odgrywa
wielkie znaczenie przy planowaniu inwestycji w rozwój techniki i
wynalazczosci. Podstawa do wyróznienia prof. dr. Pelca, byla ilosc i jakosc
jego naukowych publikacji opublikowanych w ciagu ostatnich 5ciu lat w
najbardziej znaczacych czasopismach ekonomicznych w tej wlasnie dziedzinie.
Okazuje sie , ze z kilku tysiecy czlonków Zwiazku Menadzerów Technologii,
wlasnie Polak, prof. Karol Pelc napisal najwiecej waznych prac naukowych.
Przy tej okazji warto sie przyjrzec karierze naukowej prof. Pelca i jego
drodze z Czestochowy, gdzie sie urodzil do Houghton w stanie Michigan gdzie
ostatnio wyklada na Michigan Technological Uniwersity.

W roku 1952 Karol Pelc skonczyl z wyróznieniem liceum im. Sienkiewicza w
Czestochowie. Wybral wtedy Wydzial Elektroniki, zwany wówczas Wydzialem
Lacznosci, na Politechnice Wroclawskiej, który ukonczyl z wynikiem celujacym
ze stopniem magistra inzyniera.. Na Politechnice Wroclawskiej studiowal
konstrukcje lamp elektronowych i przyrzadów pomiarowych. Po studiach przez
kilka lat byl dyrektorem technicznym instytutu produkujacego przyrzady dla
przemyslu energetycznego. W poczatku lat 60-tych Karol Pelc uzyskal
stypendium na slynnym Uniwersytecie w Uppsali, w Szwecji, gdzie takze
otrzymal stopien doktorski z elektroniki w Instytucie Fizyki Doswiadczalnej.
Po powrocie do Polski, Karol Pelc zainteresowal sie dziedzina, która
stanowila pomost miedzy naukami ekonomicznymi i inzynierskimi, a mianowicie
t.zw. prognostyka techniczna, czyli badaniem spolecznych i ekonomicznych
konsekwencji wprowadzenia wynalazków i nowych produktów. W tej wlasnie
dziedzinie Karol Pelc otrzymal drugi doktorat tym razem z ekonomii. Od
zarania swej kariery naukowej, Karol Pelc wiele publikowal, glównie w jezyku
angielskim, dzieki czemu zaczal byc znany nie tylko w Polsce ale takze za
granica. Juz w roku 1981 dr. Karol Pelc zostal zaproszony na wyklady w
Indiach w Instytucie Technologii w Bombaju, a w latach 1983-84 byl
zwiazany z Miedzynarodowym Instytutem Analizy Systemów w Laxenburgu
(Austria). W roku 1985 Karol Pelc otrzymal pozycje profesora na Michigan
Technological Uniwersity, gdzie wyklada do dzisiaj. Jego miedzynarodowa
reputacja powoduje, ze zwykle dzieli swój czas miedzy wykladami w USA a
wykladami na innych wiodacych uniwersytetach na swiecie. W ciagu kilku
ostatnich lat, Karol Pelc byl zapraszany na wyklady w Anglii, Japonii,
Finlandii, Chinach a takze w Polsce w Wyzszej Szkole Przedsiebiorczosci i
Zarzadzania im L. Kozminskiego w Warszawie. Karol Pelc zasiada takze w
redakcjach wielu czasopism naukowych i jest autorem ponad 100 publikacji w
tym trzech wlasnych ksiazek i ma udzial w 15 innych wspólnych wydaniach
ksiazkowych.Osiagniecia naukowe Karola Pelca wynikaja z róznorodnosci jego
wyksztalcenia, zarówno inzynierskiego jak i ekonomicznego. Takie
wyksztalcenie, poparte dobra wiedza matematyczna pozwala mu stosowac scisle
metody inzynierskie do nauk ekonomicznych i socjologicznych, co czyni jego
publikacje oryginalnymi i uznawanymi nie tylko wsród ekonomistów ale takze
wsród menadzerów wielkich korporacji. Tu trzeba dodac, ze prof. Pelc przez
kilka lat prowadzil takze wyklady z dziedziny zarzadzania badaniami naukowymi
poslugujac sie telewizja satelitarna. Sluchaczami a raczej zdalnymi widzami
jego wykladów byli menadzerowie z takich firm jak Ford, Chrysler, General
Motors, IBM, Motorola etc.Historia zycia osobistego prof. Pelca jest takze
bardzo interesujaca i moralnie budujaca. Matka Karola Pelca, katoliczka , w
okrese hitlerowskiej okupacji zaadoptowala kilkuletnia zydowska dziewczynke
ratujac ja od smierci lub obozu. Karol Pelc wielokrotnie podkreslal, ze w
uratowaniu zycia jego przybranej,zydowskiej siostry, braly udzial, poza jego
matka, dziesiatki Polaków-Katolikow, którzy wiedzieli, ze za wspólprace w
pomocy Zydom grozi im samym i ich rodzinom smierc. Ojciec Karola Pelca,
jeniec wojenny z 1939 r. zostal zamordowany przez sowietów w Ostaszkowie..
Prof. Pelc utrzymuje scisle kontakty z Polska, glównie z Wroclawiem, gdzie
spedzil swa mlodosc, ozenil sie i zaczynal swa kariere naukowa. Prof. Karol
Pelc jest zonaty z wroclawianka, Ryszarda Pelc, która ukonczyla we Wroclawiu
studia polonistyczne a na emigracji publikuje czesto w polonijnych
czasopismach wrazenia ze swych podrozy do egzotycznych krajów jak i wywiady z
interesujacymi Polakami. Jest ona takze poetka a jej wiersze zostaly
opublikowane w kilku amerykanskich antologiach poezji. Syn K. Pelca, Dariusz
Pelc, ozeniony z Polka, mieszka we Francji gdzie jest koncertowym pianista i
profesorem fortepianu.

Prof. K. Pelc i jego rodzina sa tylko jednym z wielu przykladow tego, ze
Polacy zagranica sa cenionymi fachowcami i osiagaja zawodowe uznanie.
Niestety prasa zarowno krajowa jak i emigracyjna chetniej pisze o ludziach
zatrudninych przy sprzataniu domow lub przy usuwaniu azbestu.
Zyciorys naukowy Prof. Karola Pelca jest dostepny w jezyku angielskim w
Internecie pod adresem : www.sbea.mtu.edu/kipelc/

Dr.inz. Jan Czekajewski
Czlonek Polskiego Instytutu Naukowego (PIASA) w Nowym Jorku

• Re: Czestochowianin wyrozniony miedzynarodowa nag IP: 69.156.224.*
Gość: Filip 15.04.2004 13:55 odpowiedz na list

Przedewszystkim dziekuje "black_panther" za umieszczenie tego artykulu na
forum. To wspanialy material o Polakach i ich osiagnieciach . Bardzo
prosze o wyszukiwanie tak nam potrzebnej dzis "jakosci" Polakow w swiecie ..?

A dlaczego nie w kraju. Bo w kraju towarzysze potrafili by tylko wdeptac w
ziemie kazda cenna osobowosc.
Tu w kraju nie liczyla sie jakosc, klasa naukowca. Liczyla sie tylko
przynaleznosc partyjna naturalnie do PZPR. "Kto nie jest z nami ten jest
przeciw nam" tak brzmialo haslo, przepustka do spolecznych zaszczytow, karjer
naukowych i gwiazd kultury. Skarlowacialy system prslowskiej miernoty w
konsekwencji doprowadzil ten kraj do totalnej ruiny. Gdy liczyla sie opaslosc
teczki partyjnych zaslug nie zas naukowe wizje rozwoju nauki i technologii.

www.kielce.pl/guestbook/index.php




Temat: Może przydadzą się Wam moje spostrzeżenia.
Może przydadzą się Wam moje spostrzeżenia.
Witam.
Czytam Wasze forum, chociaz sama nie mam problemu z nadwagą swego synka. A to
dlatego, że od początku jego życia jak ognia bałam się, by go nie zatuczyć.
Sama walczę bezskutecznie z niewielką wprawdze, ale nadwagą i postanowiłam,
że tak go będę żywić, by wyrobić w nim dobre nawyki. Co się stanie poźniej,
jak podrośnie, nie wiem, ale mam nadzieję, że będzie jadł to, co tak samkuje
mu we wczesnym dzieciństwie.
A więc do rzeczy. Zeby Was nie męczyc zbyt długim wywodem ujmę w punktach na
co zwracałam uwagę i czego unikałam jak ognia.
1. CUKIER
Jest prawie wszędzie. Dodawany do kaszek, do deserków, do mleka
modyfikowanego. Na mleko się nie poradzi ale na resztę tak. Moj mały dostwał
kaszki bez cukru (ciężko znaleść, ale są), żadnych smakowych wynalazków. Z
deserków tylko owocowe niesłodzone. Niektóre sama robiłam, czyli na przyklad
gotowałam jabłuszko. Dzieki temu uwielbia owoce. Nie dostał nigdy żadnego
biszkoptu, herbatnika, do picia wyłącznie woda. Żadnych słodzonych napojów,
żadnych soczków. Owoce w postaci "stałej", przecieru lub musu. Ser tylko
naturalny, najlepiej kupiony w sklepie z ekologiczną żywnością. Żadnych
Danonków czy Bakusiów. Spróbujcie tych wynalazków a zobaczycie jakie są
słodkie. Dzieci szybko polubią je, nic dziwnego, a potem nie chcą jeść
owoców, bo wydaja im się za kwaśne, taka jest moja teoria na temat owocowych
niejadków; dziecko przyzyczajone do słodkiego gardzi kwaśnym. Pieczywo daję
na zakwasie robione, bez ulepszaczy. Żadnych drożdzówek, to bezwartościowe
jedzenie, chociaż smaczne (dla nas smaczne, bo sie doń przyzwyczailiśmy).
2.MIĘSO, WĘDLINY.
Najlepiej ekologiczne, szczególnie drób. Nie daję dziecku gotowych wędlin,
nawet tych przeznaczonych dla dzieci. Szczególnym świnstwem wg. mnie są
parówki, przeczytajcie jaki mają skład. Nawet te niby przeznaczone dla dzieci
roją sie od różnego E. Wedlinę można zrobić samemu, gotując kawałek mięsa z
ziołami.
3. OBIADY
Wg. mnie dziecko, przynajmniej do 2 lat nie powinno dostawać tego co dorośli,
czyli bez smażonych potraw, bez frytek (tych bym nie podawała nigdy a
przynajmniej do czasu gdy mam na to wpływ). Moj mały dostaje rodzaj gęstej
zupy, gdzie są warzywa, kasza, mięsko, dodaję trochę swieżej oliwy z
pierwszego tłoczenia na zimno. Je też gotowane ziemniaki z warzywami itp.
Wszytko odrobinę posolone.
4. JEDZENIE MIĘDZY POSIŁKAMI.
Unikać!!!! Jeśli to najwyżej jakieś owoce czy warzywa. Na spacerze nie
dawjcie dzieciom herbatników, biszkoptów, paluszków, chrupków do mamlania.
Potem będziecie narzekać, ze zupki nie che jeść, a to nic dziwnego jak się
zapcha tymi wypiekami. Do picia tylko woda, podkreślam raz jeszcze.
5. CHRUPKI
Nie dawałam, żadnych ryżowych czy kukurydzianych. Wprawdzie mówi się, że to
uczy gryzienia ale nie jestem przekonana. I tak się nauczy, a swego czasu
było sporo mówione, że takie jedzenie może być rakotwórcze. Jeszcze niedawno
nie było żadnych chrupek a ludzkość nie wymarła przez to.
6. JOGURT
Żaden smakowy bo są słodzone. Michal je naturalny i to jest jego drugi
przysmak po owocach! Daję mu Bakomy, bo uważam, że jest najsmaczniejszy z
tych co są na rynku. Nie daję śmietany. Jeśli zabielam zupe to jogurtem ale
on lubi go soute i potrafi na raz zjeść 2 kubeczki, tak mu smakuje.
PODSUMOWNIE
Michał ma obecnie póltora roku. Jego waga cały czas trzymała sie 50 centyla,
czyli była idealna. Nidgy nie miał problemów żołądkowych. Jest bardzo
energiczny i wesolym dzieckiem. Do jedzenie nie trzeba go zmuszać, je chętnie
ale nie wyciaga rąk po słodycze, bo jeszcze nie poznał ich smaku. Fizycznie
i "intelektualnie" rozwija sie prawidłowo. Praktycznie nie choruje, nie
licząc jednego pzreziębienia jakie mu sie w jego krótkim życiu trafilo.

Aha, jeszcze jedno. Nie dawajcie się dziadkom, ktorzy podtykaja Waszym
dzieciom słodycze. Jesli perswazja nie skutkuje, kłamcie. Mówcie, że dziecko
ma cukrzyce albo diabli wie co i że słodycze czy inne świnstwa mogą bardzo
poważnie mu zaszkodzić. I nie miejcie żadnych wyrzutów sumienia, bo to
robicie dla dobra dziecka. Nam dorosłym się wydaje, ze sprawiamy dziecku
przyjemność jak damy mu to co nam smakuje. A nam smakuje to do czego się
przyzwyczailismy i do czego nas w dziecinstwie przyzwyczajono.
Rónież nie bierzcie pod uwage telewizyjnych reklam, nawet jak w nich mówią,
ze poleca jakiś produkt Instytut Matki i Dziecka. Nie wiem kto tam pracuje
ale jak ostatnio widziałam jak reklamowano jako samo zdrowie słodkie
herbatniki nadziane czekolada i zalecane przez ów Instytut, to mi sie nóż w
kieszeni otwierał. Część rodziców uzna zapewne, że skoro coś takiego poleca
ta, jakoby szacowna, instytucja to zrobią dobrze swemu dziecku. A zrobia źle,
bo słodkie herbatniki, produkowane metoda przemysłową to nic nie warte, za to
tuczące zapychacze.
Pozdrawiam i życzę wytwałośći w walce ze zbędnymi kilogramami. Aha, jeszcze
jedno. Dieta to słowo, ktorego lepiej przy dziecku nie wypowiadać. To
pierwszy krok do bulimii czy anoreksji. Lepiej mówić, że słodycze szkodzą na
zęby a kolorowe napoje są niezdrowe i mogą spowodować bóle brzuszka itp. I po
mału zmieniać nawyki dziecka.
Asia



Temat: Wyjazd z Polski cz. 2
takie jest zycie - do p. Archera
Dzien dobry p. Archer.

Jak Pan widzi, niektorzy musza pracowac, zeby ktos inny mogl czesto zagladac do
sieci.

> Utrzymanie mordercy na panstwowym wikcie to ciekawy problem. Szczerze mowiac
> spodziewalem sie po trosze, ze bedzie Pan probowal ‘zajsc’ z tej strony. I
> slusznie, bo skoro zgodzimy sie, ze nie nalezy ich zabijac to, well, trzeba
> placic na ich utrzymanie (?!) Sek w tym, ze niekoniecznie trzeba. Mozna ich w
> ten czy inny sposob zmusic do pracy....

Drogi Panie Archer. Chcialam Pana zapewnic, ze z tego co wiem, to polskie
wiezienia sa pelne wiezniow wyjacych o jakakolwiek robote (oczywiscie
wylaczajac tych, ktorzy siedza w luksusowych celach spelniajacych europejskie
normy z osobna toaleta, telewizja i video/dvd). Wobec prawie 20% stopy
bezrobocia w Polsce nie jest latwo znalezc prace uczciwym ludziom, a co dopiero
przestepcom. Oczywiscie w dobrej sytuacji jest czesc skazanych wykonujaca
proste prace mechaniczne i inne na rzecz wiezienia. Jednak wieksza przeszkoda
jest wprowadzanie na sile tzw. 'europejskich standardow', zgodnie z ktorymi
cele maja miec okreslona ilosc netrow kw. na skazanego i rowniez wysoki
standard socjalny. I dlatego nie ma spolecznego przyzwolenia na 'utrzymywanie
mordercow'. Czy Pan wie, ze w Polsce tzw. 'stawka zywieniowa' skazanego jest
kilkukrotnie wyzsza od takiej samej stawki w szpitalu czy domu opieki socjalnej?

> Chcialem tylko pare slow o tym, co napisal Pan o gierkowskim zadluzeniu.
> Prawda jest, ze w Sierpniu A.D. 1980 zadluzenie Polski wynosilo cos 18.5
> miliarda US$. Ten fakt zostal pozniej uzyty (i uzywany jest do dzisiaj) do
> mieszania gierkowskiej ekipy technokratow z blotem. Ale, jak to juz gdzes Pan
> napisal, wspolczesne zadluzenie Polski to 70 miliardow US$. Skad sie wiec
> wzielo te dodatkowe ponad 50 miliardow? Kto je napukal? Tutaj propaganda
> milczy.

Mam nadzieje, ze Pan jedynie przez przeoczenia 'zapomnial' o bardzo wysokich
odsetkach od owego dlugu, ktore w miare uplywu lat przerastaja sam pozyczony
kapital. I chcialem przypomniec, ze na poczatku lat '90 czesc owych odsetek
zostala nam wspanialomyslnie 'podarowana', co nie zmienilo w zasadniczy sposob
wysokosci zadluzenia.

> A napukali je do spolki panowie Jaruzelski (poprzez rabunkowa gospodarke
> postgierkowskiej spuscizny)

nie wiem, co Pan ma na mysli, ale o ile weiem Jaruzel nie dostal z zachodu
zadnych pieniedzy za stan wojenny, dlatego w latach '80 Polska pograzala sie w
ruinie az do '89 (dla przypomnienia inflacja rzedu 640%)

> Czego sie tez glosno nie mowi, to fakt, ze dekada lat ’70 to lata ogromnego
> wzrostu produkcji i dochodu narodowego (GNP per capita).

Oczywiscie ma Pan na mysli produkcje przemyslowa (huty, kopalnie itp.). tak,
tak, Polska byla wtedy wiodacym producentem statkow, lokomotyw i torow
kolejowych. Same przydatne dla 'ludnosci' produkty... ale ich zjesc sie nie da.

> Nawet dzis gierkowski czas okresla sie eufemizmem “lata wzglednego
> dobrobytu”. A wiec jednak dobrobytu...

'wzgledny' odnosil sie raczej (dla przypomnienia) do czasow gomulkowskich i
stalinowskich... jednak za Gierka nie mordowano za AK i nie deportowano
do 'Syjonu'...

> O panu Balcerowiczu jakos ‘nie zgadalo sie’.

A co chcialby Pan o nim nadmienic? Lepper kazde swoje wystapienie w Sejmie
konczy slowami: "I uwazam, ze Balcerowicz musi odejsc".

> No wlasnie. Moga “trafic sie wszedzie”. I na pewno trafiaja sie. Ale dlaczego
> tylko przypadki ksiezy katolickich sa tak naglasniane? Czy duchowni
> Ortodoksyjnego Kosciola Grekokatolickiego, Kosciola Protestanckiego czy
> Rabini zadowscy to takie nieskalane aniolki (wiesc podskorna miesie, ze
> zwlaszcza pomiedzy tymi ostatnimi panuje najwieksze lajdactwo)? Nie ma
> tam ‘czarnych owiec’? A jezeli sa, to dlaczego w tygodniku ‘nie’ o ich
> ekscesach panuje cisza jak po smierci organisty?

Drogi Panie Archer... istnieje takie okreslenie jak 'POPO", czyli 'polityczna
poprawnosc'. O pewnych rzeczach sie nie mowi (zgodnie z przyslowiem o sznurze w
domu wisielca), o innych mowi sie eufemizmami (afroamerykanin zamiast Murzyn)
itp. Mianem 'towarzyszy' okreslam nie tylko 'czerwonych', ale 'kolesi' roznej
masci. Pan przeciez wie, ze nigdy w zadnym wypadku Zyd nie powie zlego slowa na
innego Zyda, zwlaszcza w obecnosci 'gojow'. oczywiscie osobnym tematem jest
czestotliwosc wystepowania owych 'czarnych owiec'... na nieszczescie na ksiezy
ida czest ludzie bez powolania, a dla pieniedzy. taki zawsze bedzie latwym
celem roznej krytyki...

> “ to nie jest reprezentatywny przeglad naszego spoleczenstwa, choc z zalem
> musze przyznac, ze zblizony do glosu wiekszosci (co obserwujemy na
> wyborach)...”
>
> Przepraszam, nie rozumiem. Skoro poglad zblizony jest do glosu wiekszosci to
> chyba jest wlasnie reprezentatywny?

Juz to kiedys wyjasnialem. Jesli na wybory idzie 40% uprawnionych i 'zwycieska'
partia zdobywa 40% poparcia, to znaczy, ze tak naprawde wybralo ja 16%
uprawnionych. I to jest ta 'wiekszosc', ktora decyduje o rzadzeniu... 'Milczaca
wiekszosc' przegrywa przez to, niestety...

> Na koniec male pytanie:
> Czy wie Pan cos na temat loterii wizowej, jaka urzadzaja co roku USA?
> Moj kolega zaczal ostatnio w to grac i chcilabym wiedziec, jakie ma szanse.
> Moze sa jakies linki?

Slyszalem tylko i czytalem tu na Forum Polonia. Zapewniam Pana, ze sa lepiej
zorientowani niz ja w tym temacie. Z tego co wiem bylo 6 mln zgloszen z Polski
i ok. 5000 'Green Card' dla Polakow. Sam Pan widzi, jakie to
prawdopodobienstwo. Jak komus wszedzie zle, to moze szukac szczescia w USA...

pozdrawiam serdecznie z zachmurzonego Mazowsza...




Temat: zagadnienia na KULTURĘ I NAUKĘ NIEMIEC
zagadnienia na KULTURĘ I NAUKĘ NIEMIEC
Kultura i nauka Niemiec
Mgr Wojciech Wichert, w.wichert@wp.pl, ćwiczenia- 30 godzin, Stosunki
Międzynarodowe, V rok, studia dzienne

1. Kultura niemiecka od epoki nowożytnej do zjednoczenia państwa w 1871 r.
a) Refo_acjajako pierwszy krok do wykształcenia się niemieckiej kultury
(1517-1624) - geneza reformacji w Niemczech, życie religijne w przededniu
refonnacji
- struktura i specyfika społeczeństwa niemieckiego w XVI w., życie polityczne
kraju
- Marcin Luter, jego nauka i działalność, przekład Biblii na język niemiecki
- cechy charakterystyczne wczesnej kultury mieszczańskiej
- muzyka kościelna i literatura okresu reformacji
- główne trendy w malarstwie i architekturze
- wpływ reformacji na powstanie narodowej literatury i sztuki
- kontrreformacja w Niemczech
b) Barok w kulturze niemieckiej (1600-1700)
- charakterystyka epoki, wpływ wojny trzydziestoletniej (1618-1648) na kulturę
niemiecką
- Martin Opitz i jego twórczość
- teoria trzech stylów, podstawowe środki wyrazu kulturowego (naoczność i
synestezja) - edukacja, ideologia i instytucje kulturalne epoki
. - główne gatunki literackie i ich przedstawiciele
c) Oświecenie (1700-1800)
- charakterystyka epoki
- racjonalizm, d)j,daktyzm
- prądy teologiczne
- system edukacji i historiografia
- tajne stowarzyszenia jako "fora edukacji politycznej"
- regionalne niemieckie oświecenie, czasopiśmiennictwo
- nowe paradygmaty poetyki: poetyka racjonalistyczna oraz teoria piękna
- racjonalizm muzyczny i jego główni przedstawiciele
- drezdeńskie rokoko
- epoka fryderycjańska
- styl krytyczny Gottholda Lessinga
- teatr oświeceniowy
- niemieccy patrioci i niemieccy jakobini
- rewolucja mieszczańska, teorie państwa i prawa
d) Okres "burzy i naporu" (1770-1785)
- charakterystyka okresu
- irracjonalizm
- Johann Wolfgang von Goethe, Friedrich Schiller i Johann Gottfried Herder
jako przedstawiciele epoki
- fizjognomika (cielesność a duchowość, odkrycie własnego "ja")
e) "Czas siodła" (1750-1815)
- charakterystyka społeczeństwa niemieckiego okresu, wpływ Wielkiej Rewolucji
Francuskiej na kulturę
- Weimar jako ośrodek życia kulturalnego Niemiec
- mieszczaństwo formacyjne i jego aksjologia (patriotyzm, świadomość
obywatelska, piśmiennictwo edukacyjne, "filozofia pedagogiczna")
- literatura piękna klasycyzmu weimarskiego, biografie autorów, salony literackie
- muzyka,

- ruch studencki
- kultura fizyczna
f) Romantyzm (1795-1850)
- charakterystyka epoki
- główne kierunki myśli i twórczości (transcendencja, postrzeganie systemowe,
nauka, filozofia, poezja, antropologia, historiozofia, romantyczna teoria
powieści)
- salony literackie
- muzyka, malarstwo
- romantyczna antyżydowskość i antyfilisteryzm
- religijność, formacyjność
- mity narodowe i kultura memorialna (katedra kolońska, Słownik niemiecki
braci Grimm, królowa Luiza)
g) Biedermeier (Vormdrz) - 1815-1848
- kultura oficjalna i prywatna, sztuka użytkowa
- literatura
-' czasopisma krytyczne
- życie polityczne, geneza liberalizmu politycznego
- życie literackie i artystyczne
2. Kultura niemiecka w latach 1848-1918
- charakterystyka epoki nacjonalizmu i industrializacji, "podwójna rewolucja"
- historyzm
- powstanie II Rzeszy a kultura niemiecka
- okres grynderski
- wpływ rewolucji przemysłowej na przemiany kulturalne (umiastowienie,
urbanizacja, mobilność społeczna, media, stowarzyszenia)
- aksjologia mieszczańska
- ruch robotniczy a kultura
- Kulturkampf
-literatura (literatura popularna, realizm)
- malarstwo (akademizm, historyzm, symbolizm, realizm)
- muzyka
- filozofia (główne kierunki myśli, materializm historyczny, filozofia
kultury, socjologia, "dzieje ducha")
- pluralizm modemy (literatura fin de siecle'u, powieść, Jugendstil,
ekspresjonizm, funkcjonalizm, grupy artystyczne)
- Lebensreform, reforma życia, młodość, sztuka i literatura małoojczyźniana
- Volkizm
3. Nauka niemiecka w XIX w.
4. Kultura niemiecka w okresie Republiki Weimarskiej (1918-1933)
a) Ideologia społeczeństwa masowego
- charakterystyka okresu
- "idee roku 1914" i klęska wojenna Rzeszy a kultura "
- środki masowego przekazu (prasa, kino, radio, sport), "amerykanizacja"
- złote lata dwudzieste (awangarda, architektura, film, teatr)
- Żydzi a kultura niemiecka
-jliteratura
- muzyka
- filozofia
5. Kultura niemiecka w okresie Trzeciej Rzeszy (1933-1945)
a) Narodowy socjalizm a kultura niemiecka
- charakterystyka okresu, kultura pod znakiem szowinizmu, Izba Kultury Rzeszy
- sztuka (architektura, malarstwo, "sztuka wynaturzona", mobilizacja poprzez
sztukę) - media (kinematografia, radiofonia, prasa)
-literatura (główni autorzy i dzieła, literatura tzw. emigracji wewnętrznej,
Lingua Tertii Imperii)
- teatr (teatr dramatyczny, Thingspiel, teatr operowy)
- oświata, uniwersytety, sport
- propagandowa inscenizacja masy
6. Osiągnięcia nauki niemieckiej w I połowie XX w.
7. Kultura niemiecka po 1945 r.
a) Kultura w RFN (do 1989 r.)
- pokłosie kulturalne "godziny zero", odbudowa kultury niemieckiej po 1945 r.
- rok 1968 a kultura niemiecka
- elity twórcze, literatura (główne gatunki literackie, autorzy i dzieła)
- polityka kulturalna (związki twórcze, media, czasopisma)
- polityka oświatowa
- znaczenie Kościołów
- teatr, muzyka
- malarstwo, architektura, sztuki użytkowe
b) Kultura w NRD
- literatura wobec wyzwań politycznych komunizmu
- polityka kulturalna ("realizm socjalistyczny", związki twórców, ruch
wydawniczy, media, kinematografia, oświata, szkolnictwo)
- kultura materialna ("Ostalgia", "produkty ze wschodu")
- teatr i rnuzvka,
- malarstwo, architektura
- współpraca twórców kultury ze "Stasi"
c) Kultura zjednoczonych Niemiec
- wpływ zj ednoczenia państwa na kulturę
- literatura (główni autorzy i dzieła)
- media (radio, telewizja, prasa, Urząd Pełnomocnika Rządu ds. Kultury i
Mediów) - kinematografia
- oświata
- muzyka
- sport
8. Nauka niemiecka od 1945 r.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • amed.keep.pl



  • Strona 3 z 3 • Zostało znalezionych 78 wypowiedzi • 1, 2, 3