Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla frazy: Forum studentów medycyny





Temat: czy warto wyjechac na stale do usa ?
Nina, Twoj problem jest bardziej zlozony, niz to sie powierzchownie wydaje.
Ale, pomijajac juz zlozonosc pytania, osmielam sie stwierdzic, ze to forum nie
bardzo nadaje sie na stawianie tego typu pytan, czy problemow. Zbyt wielu jest
tu bowiem ludzi, ktorzy, nie majac zielonego pojecia o problemie i nigdy nie
wytykajac wlasnej glowy z Polski, mniemaja sie byc najlepszymi autorytetami w
sprawie USA (a jednoczesnie nie tolerujac opinii innych - czyz nie jest to
typowa choroba Polakow?).
Procz tego, zbyt wielu jest tu zwyczajnych nachalnych chamow z wypaczonym
charakterem, a od tych niczego konkretnego sie nie dowiesz, malo tego,
dostaniesz wiadro pomyj na glowe.

Ale, do rzeczy... Ja mieszkam w tym kraju juz od 25 lat, wiec mialem dosc czasu
aby sie rozejrzec wokol.
Po pierwsze, nikt nie jest w stanie (w Polsce czy w Stanach) dac Ci konkretnej
odpowiedzi, tak, czy nie!
Jest to bowiem uzaleznione od zbyt wielu niewiadomych, od Twego wieku, zawodu,
od znajomosci jezyka, od tzw. indywidualnej "sily przebicia", od wartosciowych
znajomosci ktore masz w USA (tak, tak, i tu trzeba miec "plecy" aby wejsc w
niektore kariery!), od miejsca (stanu i miasta), gdzie zamierzasz sie
osiedlic... Nie wspominam juz o otrzymaniu wizy imigracyjnej od administracji
amerykanskiej (ambasada w W-wie), bo to tez moze byc dzis problematyczne...

Stany Zjednoczone to ogromny kraj, kazdy stan rozni sie dosc zasadniczo od
innych i nie mozna niczego uogolniac (co widze codziennie na tym forum).
Jednemu sie w miare szybko powiedzie i stanie na nogi, inny sie meczy w biedzie
przez lata i dziesieciolecia!

Generalnie, ludzie mlodzi (najlepiej nastolatki), znajacy dobrze jezyk, maja
nieco latwiejszy start - od razu moga pojsc do amerykanskich szkol i uzyskac
ichnie dyplomy, a potem maja a miare rowny start z absolwentami lokalnymi.
Imigranci z innych krajow latwiej zdobywaja prace, gdy sa fachowcami w
konkretnych zawodach fizycznych, np. mechanik samochodowy, hydraulik,
budowlaniec... Zawody pouniwersyteckie - hmmm... tu juz odpowiedz 'zalezy':
Najtrudniej jest zdobyc prace w medycynie i prawie. Jesli chodzi o medycyne,
to, teoretycznie przynajmniej, mozna polski dyplom 'nostryfikowac', choc to sie
tu tak nie nazywa. Po tej 'nostryfikacji' jednak, droga do zawodu wcale nie
jest otwarta - tu dopiero zaczyna sie zabawa...
Prawo amerykanskie nie jest oparte na prawie rzymskim i polskie dyplomy w USA,
o ile wiem, nie sa honorowane; trzebaby zaczynac tu studia od poczatku (jesli
uda Ci sie na nie dostac).

Podczas swego 25letniego tu pobytu spotkalem sie z dosc licznymi przykladami
niecheci czy nawet jawnej wrogosci do Polakow i Polski ze strony tubylcow, wiec
raczej nie jestesmy tu lubiani.

Zwaz, ze te moje uwagi sa tylko najbardziej uogolnione, nie jestem w stanie
dokladnie Ci napisac jak Ci sie tu powiedzie. Nikt tego nie wie!

Jest rowniez bardzo istotnym czego Ty sie od tych Stanow spodziewasz? Im wiecej
sie spodziewasz, tym potem wieksze jest rozczarowanie. I odwrotnie.

Bedac w Twojej sytuacji,(tj. powodzi Ci sie w Polsce w miare dobrze),
zastanawialbym sie dlugo, czy przyjezdzac tu i zostawic swoja polska
stabilizacje. Ale, z drugiej strony znow ten maz... Hmmm... trudno
powiedziec...

Pamietaj o tym, ze zawsze trawa jest zielensza po drugiej stronie plota (co
najczesciej nie jest prawda) i ze kazdy musi samemu przeskoczyc ten plot i na
wlasne oczy zobaczyc stopien zielonosci owej trawy, bo wszelkie inne opinie od
ludzi trzecich, przewaznie nie sa prawdziwe...





Temat: Skąd się biorą takie prymitywy jak lekarzyna? n/t
Doki odpowiada
lekarzyna napisal:

> Teraz o tobie: ty jestes w porzadku, do ciebie ja nic nie mam...

...ale nawet nie widzac mnie na oczy smiesz publicznie twierdzic, ze jestem zapijaczonym gburem, Murzynem Europy i co tam jeszcze. Innym na tym forum tez juz zdazyles naublizac. Zreszta nie jestes w tej swojej spolegliwosci konsekwentny, nawe w tym jednym poscie.

Moj post powyzej w tym watku byl mniej uprzejmy niz zwykle, wle zasluzyles sobie. Jestes najwyrazniej analfabeta, bo ani w tym watku, ani w watku o ISO nie udalo Ci sie uchwycic sensu zadanego pytania ani tematu, o ktorym rozmawiamy. Uwazam Cie tez za kmiota i chama, ublizajacego bez powodu przypadkowym osobom. Pozostawiajac na boku netykiete, moglbys przynajmniej wziac pod uwage zwykle normy obowiazujace w kontaktach miedzy cywilizowanymi ludzmi. Ten, kto te normy notorycznie lamie, i to bez dania racji, w kancu zaczyna uchodzic za chamidlo. Tego chcesz?
Piszesz: "Ja jestem wirtualnym przeciwnikiem
lekarzy i wspolczesnej medycyny ktora sie calkowicie zdegradowala." Twoje prawo. Prawda jest tez, ze postep w naukach medycznych przyniosl obok poprawy w metodach leczenia, takze i ujemne skutki i trzeba na nie zwracac uwage. Jednak sugerowalbym jednak mniej napastliwa metode, a i podane przez Ciebie przyklady tez nie sa najtrafniejsze.

Wez sprawe witamin: nie ma dotad ANI JEDNEGO dowodu na to, ze przynosza chocby niewielki pozytywny skutek u osob, ktore prawidlowo sie odzywiaja i nie maja przewleklych chorob prowadzacych do awitaminoz. Failed back surgery natomiast to jest duzy problem medyczny i witaminkami go nie wyleczysz. Lekarz, ktory przepisuje na to witaminki, nie ma dosc odwagi, by powiedziec, ze nie moze juz nic innego zrobic, czyli po prostu mydli pacjentowi oczy.

"Poczytaj jak leczono na przelomie wieku i jakie mieli rezultaty." Poczytalem. Srednia wieku ok 40 lat, choroby, ktore dzis mozna wyleczyc w 2 tygodnie, wtedy mialy smiertelnosc 50 i wiecej procent. Rezultaty mieli takie, jakie mieli: odpowiednie do poziomu owczesnej wiedzy i technologii. Nie bylo rozowo, o nie. Jeszcze w latach 50-tych poddac sie operacji pod znieczuleniem to bylo ryzyko, przed ktorym lepiej bylo sie zawczasu wyspowiadac, dzis bardziej niebiezpiecznie jest przejsc przez ulice.

"O raku i AIDS nie wspomne bo jest to smieszne ze medycyna udaje ze nie wyleczono tego."
To dziwne. Chorych na AIDS jest moze nie tak duzo, ale ich liczba rosnie, wiec nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, ze ktos cos udaje, a tym bardziej ze AIDS jest uleczalny. Z rakiem jest moze troche lepiej, ale nadal chorzy na raka umieraja. Twoj poglad w tej sprawie jest dla mnie mocno niejasny.

"a teraz musisz byc wyrobnikiem w jakims podrzednym szpitaliku w Belgii, gdzie jestes mniej wiecej na poziomie doktora z Bangla Deszu." To prawda, ze nie pracuje w zadnym duzym, wiodacym osrodku o swiatowej slawie. Wiesz, dlaczego? Bo tak wybralem. Mam rodzine na utrzymaniu, a w moim malym prywatnym szpitaliku lepiej mi placa. Wiesz, dlaczego? Bo zawsze jest cos za cos. Bo wiedza, ze gdybym chcial przeniesc sie do wiodacego, uniwersyteckiego osrodka, wystarczy, zebym umowil sie tam na rozmowe. W koncu mnie tam jeszcze znaja, z czasow gdy bylem wcale nie najgorszym studentem, a potem asystentem. Gdyby wiec zagrala we mnie ambicja, to mam droge otwarta. Wybralem inaczej i juz. I nie ponizaj "lekarzy z Bangladeszu". Tak sie sklada, ze coraz wiecej lekarzy w Belgii to allochtoni, czesciowo dlatego, ze w ogole w Europie jest coraz wiecej imigrantow, a czesciowo dlatego, ze coraz mniej mlodych ludzi wybiera kariere w sumie trudna i wyczerpujaca i taka, w ktorej czasem natykasz sie na takich pacjentow, jak Ty.
Jesli nie odpowiada Ci to, co tutaj piszemy, zmien strone, ale daj spokoj wywrzaskiwaniu swoich frustracji i inwektyw, bo po prostu przeszkadzasz, wprowadzasz niepotrzebny informacyjny szum. Jedyne, co w tej sprawie moge zrobic, to poskarzyc sie do admina. Poki co, nasza rozmowe uwazam za zakonczona, przynajmniej do czasu, az przeprosisz mnie i innych, ktorych tu obraziles swoim glupim zachowaniem.





Temat: !!! Studencie - Uczniu!!! - prace dyplomowe i inne
!!! Studencie - Uczniu!!! - prace dyplomowe i inne
MASZ PROBLEM ZE SWOJĄ PRACĄ:

PRACE DOKTORSKIE, DYPLOMOWE, MAGISTERSKIE, LICENCJACKIE,
INŻYNIERSKIE, MATURALNE i inne
- materiały - badania - referaty - artykuły - publikacje - ????

... korekty tekstów , recenzje, streszczenia, eseje, biografie ...

W jezyku niemieckim i angielskim takze.. oraz innych...

Gotowe zestawy tematyczne na zadany temat na CD w plikach *.doc i
*.pdf

Wykresy, tabele, wzory, badania.....

- NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ ??
- SKĄD WZIĄĆ BIBLIOGRAFIE ??
- JAK NAPISAĆ PLAN ??
- A MOŻE POPROSTU BRAKUJE CI CZASU NA CHODZENIE PO BIBLIOTEKACH ??

SKONTAKTUJ SIE Z NAMI !!! OFERUJEMY PROFESJONALNE USŁUGI W
ZAKRESIE :

- Gromadzenie materiałów niezbędnych do napisania pracy dyplomowej,
licencjackiej, magisterskiej;
- Przygotowywania spisów bibliograficznych;
- Pomocy w przygotowaniu fachowego planu pracy;
- Sporządzania zestawień bibliograficznych dla studentów, jak i
pracowników naukowych;
- Dostarczania kopii materiałów bibliotecznych niezbędnych przy
pisaniu pracy;
- Gotowe zestawy tematyczne w postaci plików do wykorzystania
- Wszystko co potrzbne do napisania pracy

Biznes plany, analizy i inne........

Ekonomia Dziennikarstwo Językoznawstwo Makroekonomia Mikroekonomia
Historia Myśli Ekonomicznej Gospodarka Historia gospodarcza Polityka
społ.-gospodarcza Zarządzanie Strategiczne Zarządzanie Organizacjami
Zarządzanie Przedsiębiorstwem Praktyka Kierowania Metody i Techniki
Etyka Zarządzanie Międzynarodowe Zarządzanie Małą firmą Doradztwo i
konsulting Marketing Badania Marketingowe i Rynkowe Zarządzanie
Marketingiem Usługi Handel Reklama Media i komunikacja Produkty
Strategie marketingowe Plan marketingowy Wirtualny marketing
Finanse - Publiczne, Przedsiębiorstw Bankowość Zarządzanie Bankiem
Prawo Bankowe Rachunkowość Kredyty Ryzyko Bankowe Gwarancje Bankowe
Systemy bankowe Usługi bankowe Operacje bankowe Bankowość hipoteczna
Produkty bankowe Rachunkowość Rachunkowość Przedsiębiorstw Podatki
Międzynarodowa Budżetowa Bankowa i Ubezpieczeniowa Rynek Finansowy
Rynek Kapitałowy I Giełda Rynek Pieniężny Rynek Walutowy Inwestycje
Finansowe Gospodarka Światowa Nauki Matematyczne Informatyka
Kosmetologia Transport Logistyka Samorząd Nauki Społeczne i
Polityczne Nieruchomości Ubezpieczenia Ekologia i turystyka Prawo -
Gospodarcze, Cywilne, Administracyjne i pozostałe Internet Przemysł
Psychologia Pedagogika Technika Religioznawstwo Biotechnologia
Matematyka Fizyka Chemia Biologia Filologia Technika Psychologia
Pedagogika Nauczanie Archeologia Automatyka BHP Budownictwo
Elektronika Elektrotechnika Energetyka Filozofia i religia Fizyka
Gazownictwo Geodezja Geologia Towaroznawstwo Górnictwo Hutnictwo
Odlewnictwo Historia Hotelarstwo Hydrologia Kultura Kulturoznawstwo
Leśnictwo Materiałoznawstwo Mechanika Medycyna Motoryzacja Przemysł
spożywczy Resocjalizacja Przyroda i Ekologia Socjologia Sport i
Turystyka Statystyka Telekomunikacja Odlewnictwo Wentylacja Unia
Europejska Turystyka Fundusze zarządzanie finansami zarządzanie
jakością zarządzanie personelem zarządzanie proc. gosp. zarządzanie
projektami zarządzanie strategiczne zarządzanie zasobami ludzkimi
zoologia i inne

SZYBKO - TANIO - PROFESJONALNIE ! NIE TRAĆ CZASU, SKONTAKTUJ SIE Z
NAMI JUŻ DZIŚ !

Napisz do nas oddzwaniamy odrazu - 0516 962 666 lub sms - prosze nie
pisac na forum



Temat: Niemcy. . . dlaczego McDonald popularny?
McDonald, emigracje do USA, Zbigniew
Ciekawe Zbigniew skad Ty masz taka wiedze o tym o czym marza mlodzi Niemcy? Ja
mam corke, tu wychowana, majaca wiele znajomych i wiem cos innego. Nawet
ostatnio jeszcze ja na ta okazje przepytalem.
Ale moze najpierw o McDonaldach. Wlasnie do nich chodzi mlodziez, bo tam jest
TANIEJ jak w restaracjach. To w Polsce pojscie do MacDonalda nobluje. Tu mozna
sie najesc za polowe ceny jak w restauracji. Tez dziwie sie skad u Ciebie
wiedza, ze restauracje sa niemieckie. Takie sa tez, ale przytlaczajaca
wiekszosc to jakies wloskie, greckie, jugoslowianskie i jakis inne chinskie. Po
prostu gdzie pracuja obcokrajowcy tam sie malo zarabia. I dlatego jest malo
niemieckich. Bo nie glupi. No chyba ze jakies drogie gdzie sa bogaci goscie. I
ceny odpowiednie. To wtedy sa niemieckie no i moze i wloskie.
A jak mlodziez ma pieniadze i chce je wydac (np. ma bogatych rodzicow) idzie
nie do MacDonalda, ale do restauracji. Naprawde, finansowalem to i finansuje u
mojej corki. Wiem. Woli zjesc tam jak BigMac.
Ale jakies dzieci immigrantow, malo zarabiajacych ida, jak nie do Turka, to do
McDonalda.
Co do mlodziezy marzacej o USA. Przepytalem core. Wiec jak byla w gimnazjum w
11 klasie sporo mlodziezy wyjechalo na rok do roznych krajow. Powodem jest,
nauka jezyka, dobrze tez w przyszlosci wyglada praktyka zagraniczna. Najwiecej
do USA, wazne tu jest nauka j. angielskiego. Ja corke wyslalem na rok do
Polski. Na nauke jezyka angielskiego wysylalem do Angli, na Malte we wakacje.
Po przybyciu do swojej szkoly, trzeba bylo przedstawic jakie przedmioty sie za
granica w szkole mialo i bylo to uznawane jako 11 klasa, albo i nie. Tez
zalezne od dyrektora szkoly. Wiec po pobycie w USA czesto nie bylo to uznawane,
bo tam przerabiany material z np. matematyki byl na niskim poziomie. Chociaz ja
do poziomu niemieckiego tez nie mam nabozenstwa, ale ci w USA to juz zupelnie
nedznie. Za to przedmioty jak zyc, prawo jazdy itd. zo mieli. Ale do gimnazjum
11 klasy za malo. Wlasnie corka mi opowiedziala o swojej dobrej kolezance z
medycyny ktora wrocila o 2 miesiace wczesniej, bo tak sie jej tam nie podobalo.
I szkola dziecinna. Tez znam innych ktorzy wlasciwie tylko zadowoleni sa z
bezbolesnego nauczenia sie j. angielskiego. I czesto powtarzali 11 klase. A
moja cora po polskiej szkole mogla przejsc do 12 klasy. Nie stracila roku.
Tez ja zapytalem, jak jej znajomi, czy chca emigrowac do USA. Powiedziala, ze
nie zna takich. Co prawda, jakas wyjechala bezposrednio po medycynie do USA z
mysla tam zostania, ale po jakims czasie wrocila. Sa tacy, ktorzy chca wyjechac
np. po medycynie do Anglii, aby tam zrobic staz, bo slyszeli, ze w szpitalach
tam jest lepiej, bo wszechstronniej. Przed paru laty byly problemy z etetami
dla mlodych lekarzy w Niemczech, wiec jacys chcieli np. do Angli jechac, bo tam
mniej placa, ale (moze dlatego) jest praca. I lepiej za mniej pracowac, jak po
studuiach nie miec etatu.
Corka ma kontakty nie tylko z medykami. I jakies marzenia o emigracji do USA
uwaza za bajki.
Ja to zakwalifikuje do Bajek Zbigniewa. A moze z jakiegos Wprost?
Widze, ze dalej w Polsce panuje kult USA. Ale w Niemczech? Nie. Oczywiscie,
pojechac, pouczyc sie tak waznego jezyka jak angielski, warto. Ale masowe
emigracje? To chyba polski sposob myslenia. Albo wynik propagandy MACIEJOWO-
MBSowej. Tylko na tym forum naturalnie. A Zbigniew podatny.
I jeszcze Zbigniew, miliony Niemcow bylo w USA na urlopie. Czyli w hotelach,
jezdzili samochodami i oczywiscie nie pracowali tam na czarno. I dlatego widza
USA nie tak jak Polacy. Tylko takie jakie sa. A nie sa nic nadzyczajnego. To
tez widac jak sie tam jest. I ich dzieci tez to wiedza. Bo jak sami nie byli,
to slyszeli.
Mozliwe, ze w zawodach jak biznes/ekonomia wiecej sie wybiera do USA. To akurat
dobrze. To sa takie MBSy i powinno sie cale Stany takimi zapchac. Specjalisci
od kupic cos i sprzedac z zyskiem. Albo pozyczac z jednego banku na nizszy %, a
skladac na wyzszy.
Czytalem gdzies skargi, ze z takiej Brazylii jada na studia biznesu do USA. I
najgorzej, ze do Brazylii potem WRACAJA!
Ja nie jade. Niech sobie radza bezemnie.
Pozdrowienia.



Temat: SB w calosci ale w szczegolnosci aparthotel Forum
SB w calosci ale w szczegolnosci aparthotel Forum
jako ze sama moglam znalezc tu kupe pozytecznych info przed wyjazdem
do bułgarii tak teraz sama sie podziele swoimi spostrzezeniami ;)

wiec zaczynajac od miejsca, w ktorym zamieszkalysmy to aparthotel
forum okazal sie byc fantastyczny - mialysmy studio 3-osobe, takie
wlasciwie wlasne mieszkanko ;) w tym samym budynku byli
tez "normalni" lokatorzy (czyli osoby zamieszkale na stale); po
przybyciu do pokoju trzeba bylo oczywiscie grzecznie poprosic o
uzupelnienie brakow (czajnik elek, sztucce a najwiekszy problem byl
ze swiatlem w lazience) jednak wszystko dalo sie gladko zalatwic bez
awantur bo bulgarzy to narod moze i nie za czysty ale bardzo
sympatyczny ;) wiem ze niektorzy robili kosmiczne awantury jak im
cos nie pasowalo no ale to juz ich problem ze chca sobie psuc
wakacje... no ale powracajac do studia to mialysmy bezplatna klime,
TV a nawet nadprogramowy toster ;) jest to swietna opcja dla ludzi
ceniacych sobie niezalezne wakacje a przeciez w SB samemu sie zywic
to nie problem ;)
polozenie aparthotelu to moim zdaniem rewelacja bo lezy na granicy
SB i Nesseberu wiec mozna sie na spacerek wybrac zarowno do centrum
jednej jak i drugiej miejscowosci, plaza byla ok 200m od
aparthotelu, przejscie przez wydmy pomostem i juz na miejscu ;)
plaza szeroka z drobnym piaseczkiem i co najciekawsze - CZYSTA!
zadziwilo mnie to ale oczywiscie pozytywnie ;) jest gdzie sie rozbic
wlasnym obozem i nie trzeba wykupywac lezakow; morze great
cieplutkie tylko zdarzaja sie meduzy niestety :/ dla amatorow
sportow wodnych duzo atrakcji ;)

co do SB - mnostwo mlodych ludzi, a najwiecej niemcow - zjezdzaja
takie ekipy po kilkunastu chlopa i imprezuyja razem ;) klub Lazur
bardzo fajny w basenie sie co prawda nie kapalam ale nozki
moczylam :D w samym centrum nie bywalysmy za czesto bo tam straszny
tlok i tak jarmarczno dosc ale co kto lubi ;) i sa tam hotele
relikty z czasow socjalistycznych np continental, burgas czy inne
takie przyjemnosci, na obrzezach sa juz pobudowane nowe, dosc
wysokie ale wizualnie bardzo ladne ;)
zjesc w SB mozna wszedzie, po tym co tu przeczytalam bylysmy w
condorze (gdzie bylo smaczne jedzenie ale niestety ciezkostrawne i
sie zle po nim czulysmy) i w DJANI ktora jest knajpa po prostu
fantastyczna tylko dla wytrwalych klientow bo wali tam tyle ludzi ze
trzeba czekac na wejscie i stolik dobre 15 minut :/ ceny w sumie
podobne jak w polsce a nawet taniej, zalezy co kto chce jesc i ile
potrzebuje zeby sie najesc; najwiecej ile zaplacilysmy za obiad na
trzy osoby to 35lewakow (+5 napiwku bo ktlner byl przystojny i
bardzo sympatyczny :D) nasze prywatne odkrycie to knajpa ALEXANDER
na poczatku nowego Nesseberu (od strony SB) niestety nazwy ulicy nie
znamy ale byla to boczna uliczka od takiej pierwszej ruchliwej
prowadzacej w gore - miejsce najlepsze ze wszystkich, opanowane
glownie przez bulgarow z niskimi cenami i srednia co prawda obsluga
ALE jedzenie bilo wszystko no owczarska najlepsza pod sloncem,
tarator boski ale najlepsze byly kalmary z fryteczkami (4,5 lewa za
porcje kalmarow!) no cud miod i orzeszki ;) do nesseberu tak
nawiasem warto sie wybrac - jest bardzo klimatyczny
autobusy miedzy nesseberem a SB kursuja co 12 minut - dlugo nie
trzeba czekac ;), koszt 1 lewaka
jeszcze o supermarketach w SB - najtansza i dobrze zaopatzrona jest
Perla na snaidanko zawsze cos sie znajdzie ;) ceny produktow dosc
zblizone do tych w polsce, niektore rzeczy tansze (coca-cola, wino,
orzeszki) a niektore drozsze (soki, mleko)

polecam na wycieczki np do warny czy sozopolu jezdzic na wlasna
reke - autobusy sa w miare tanie i mozna samemu rzadzic swoim
czasem, a wlasnie w warnie rzymskich term lepiej nie ogladac bo
bieda straszna za to rzadko uczeszczane muzeum historii medycyny
jest niezapomniane ;) warto tez wybrac sie do stambulu bo jest
cudowny chociaz szczerze powiem wolalabym tam spoedzic kilka dni a
nie jeden ;)

chetnie opowiem tez na wszystkie pytania ;)

ps. strasznie sie tu ludzie o rawde kloca, szczerze powiedziawszy
mnie przerazla bo to jeden wielki plac budowy jest, przypomina
troche taki polskie nadmorskie zapyziale miejscowosci ale spokoj i
cisze sie tam znajdzie na pewno wiec co kto lubi ;)



Temat: Pogrom studentów na administracji

do Pana doktora Korczaka i Innych,

ja osobiscie bardzo prosze, aby pan jako wybitny wykladowca,o czym sami studenci
wspominaja , jeszcze raz przemyslal swoje metody egzaminowania i sprawdzania
wiedzy, i zaczal wymagac jeszcze wiecej:)

Jedna stdentka tu pisze , ze dostala cukrzycy i wspomina o samobojstwie.
Ja wiem ze to jest ciezka manipulacja i szantaz na forum ,bo nikt nie dostaje
cukrzycy z powodu uczenia sie i medycyna nie zna takich przypadkow.:))
I tu ja bym sie nie przejnowala,bo szantazyk jest niegodny przeszlego prawnika
czy administratorysty.

Ja chcialabym tylko wspomniec ze im ciezej jest na takich studiach tym lepiej
potem jest dla nas obywateli,jak mamy przed soba kogos kto jest kompetentny i
proffesnjonalny choc mlody:)
My obywatele u w i e l b i a m y kompetentnych urzednikow,naprawde/

My obywatele pamietajacy czasy totalitaryzmu i kompletnej indolencji ,glupoty
,ignorancji,abolutnie czystego w swej postaci idiotyzmu urzednikow na K a z d ym
szczeblu,otoz my polscy obywatele z uwaga sledzimy postepy naszej wspanialej
mlodziezy studiujacej pilnie prawo i administracje.

Bo my zwykli ludzie bedziemy kiedys,juz wkrotce,mieli do czynienia z ta mloda
armia prawnikow i administratorystow i chcemy aby nasze sprawy byly naprawde w
dobrych rekach.

PANIE DOKTORZE KORCZAK!

Ja bardzo prosze aby pan edukowal z calych sil, i nawet jeszcze lepiej ,nasza
mlodziez,bo przeciez to oni beda nasza forpoczta gdy nadejdzie czas,a juz
nadchodzi wielkimi krokami, przy zmianie obowiazujacego prawa wyborczego na
jednomandatowe okregi wyborcze JOW.

PANIE DOKTORZE KORCZAK,

ja bardzo prosze aby,gdy nadejdzie ten czas, przy egzaminowaniu z prawa
wyborczego ,z ordynacji wyborczych, byl pan absolutnie nieustepliwy i
wymagajacy az do bolu ,jesli chodzi o znajomosc jednoamandatowych okregow
wyborczych ,ktory to system obowiazuje ,juz nie mowie w usa, ale nawet w takich
Indiach,

otoz na pana barkach spoczywa odpowiedzialnosc,aby mlodzi administratorysci i
prawnicy wiedzieli dokladnie i rozumieli na czym polega roznica miedzy
szambem wyborczym jaki mamy obecnie a

O r d y n a c j a W y b o r c z a wg JOW.

To od pana zalezy
aby n i g d y wiecej nie pojawili sie prawnicy i adminidtratorysci ,ktorzy beda
przekonywac obywateli ze "proporcjonalny" system wyborczy da nam prawdziwa
demokracje,wzrost produkcji, oraz zwalczenie:
korupcji i bandytyzmu w zarzadzaniu panstwem,nepotyzmu, wyzysku i
niechcianej ciazy:):))

Panie doktorze Korczak,

wnosze do pana specjalna prosbe ,aby kosil pan tak jak pan kosil na egzaminch
,bo to przynajmniej gwarantuje,ze wyjda z uczelni prawdziwi
profesjonalisci,prawdziwe p e r e l k i,ktore swobodnie posluguja sie litera
prawa i przepisami dla dobra obywateli ,i polskiej racji stanu. Tak, polskiej
racji stanu.

Panie doktorze KOrczak ,

co pan powie na fakt ,ze nasi eurodeputowani,ktorzy powinni znac prawo i walczyc
o polska racje stanu, oddali walkowerem boj o wprowadzenie jezyka polskiego na
liste jezykow urzedowych UE???? My,38 milionowy narod,nie mamy takiej
reprezentacji!

Jestem pewna ze nie bylo wsrod nich bylych pana studentow.To niemozliwe.Prawda????

A zatem panie doktorze Korczak prosze wymagac i jeszcze raz wymagac.

Bo jak juz zmienimy prawo wyborcze i zaczniemy budowac nasza ojczyzne tak jak
chcemy,my Polacy, to moze juz nie bedzie takich wypowiedzi,ze "ja spierd...m z
tego kraju,bo tu nie ma szans na normalne zycie"
I moze nasi mlodzi prawnnicy i administratorysci, nie mowiac o mlodych
inzynierach, zechca tu zostac,bo to jest i c h Ojczyzna, a nie szambo.

Dziekuje:)




Temat: są sukcesy...a porazki w leczeniu ?
anda8 napisała:

> A co myslisz o tym studium homeopatycznym on-line, do którego jest link w
> podpisie patchworka?

Nie wiem. Trudno mi powiedzieć. Moim zdaniem kursy, szkoły, czy szkolenia są
pomocne, ale tak naprawdę - to rewelacji tam bym się nie spodziewał. Wiedzę i
doświadczenie i tak trzeba zdobywać samemu. Jeśli nie masz zamiaru leczyć
zawodowo, ale wyłącznie na własny użytek, to chyba jesteś w stanie to zrobić
sama.
Może nie do końca sama, ale można prowadzić korespondencję z innymi "fanami"
homeopatii i dyskutować o różnych sprawach. Temu celowi ma służyć właśnie
Homeokulka.
Szkoły czy kursy dają Ci motywację. Masz program, masz zjazdy i musisz ten
materiał "przerobić". Ale - ja wiem jak to wyglada. Jestem wykładowcą i też mam
zajęcia ze studentami zaocznymi. Oni ciągle marudzą, że mają pracę, dom i nie
mają czasu na naukę. To po co się zapisali - pytam? Dla papierka -
odpowiadają :-(.
Problem leży w tym, że jeśli w grupie np. 15-osobowej są trzy-cztery osoby,
które rzeczywiście regularnie się przygotowują i realizują "zadany" materiał -
to jest dobrze. W konsekwencji poziom zajęć spada, bo muszę dostosowywać
kolejne wykłady do średniego poziomu grupy. Nie wiem, jak jest w tych szkołach
homeopatycznych, ale można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że podobnie
(chociaż - kto wie - może tam wszyscy są "fanami"?)
W każdym razie - jeśli potrzebujesz zewnętrznej motywacji, to szkoła może Ci
pomóc, ale z drugiej strony - jeśli rzeczywiście tej motywacji potrzebujesz,
tzn. że nie jesteś tym tematem tak dogłębnie zainteresowana.

> czy długo zajmujesz sie homeopatią?

Nie patrz na to jak długo - nie liczy się ilość, ale jakość :-). Jeśli
zaangażujesz się w temat, to w pół roku opanujesz podstawowe sprawy spokojnie.

> Byłes na jakichś kursach, czy sam samiutki znajdujesz materiały?

Nie byłem na żadnych kursach. Mam trochę książek w języku polskim, ale teraz -
w czasach Internetu - w zasadzie wszystko można znaleźć w sieci.

> bo narazie im więcej czytam, tym mniej wiem

Trzeba na zdrowie człowieka spojrzeć z góry obejmując większy horyzont niż
homeopatia. Wtedy łatwiej zrozumieć o co tu chodzi. Jeśli interesuje mnie
jakieś schorzenie, to zaczynam od przestudiowania anatomii i fizjologii danego
narządu (układu). Potem sprawdzam co medycyna klasyczna na to. Jakie leczenie
jest proponowane (tzw. standardy leczenia). Dalej - na www.homeoint.org
są artykuły, w których są opisywane różne przypadki chorobowe. Jeśli coś mnie
interesuje - to po prostu szperam i czytam. Trzeba też pamiętać, że homeopatia
jest tylko jedną z metod tzw. "leczenia całościowego" (leczenia człowieka, a
nie choroby). Interesują mnie wszystkie metody prowadzące do "naturalnego"
zdrowia. Wiele dolegliwości (o czym zresztą pisał Hahnemann w Organonie) można
wyleczyć po prostu zmieniając tryb zycia, nałogi, dietę, nastawienie
psychiczne, redukując stres, itp. W ten sposób typuję grupę metod i ewentualnie
leków, które w danej sytuacji mogą mieć zastosowanie. I te drążę dalej, aż
ustalenia ostatecznej drogi postępowania z danym przypadkiem.
Ponadto - eksperymentuję. Mam w domu kilkadziesiąt popularnych leków i
sprawdzam je na sobie (lub ochotnikach) :-). Doświadczyłem parę prób lekowych,
ale też nie pamiętam, kiedy ostatni raz brałem jakiś antybiotyk lub "zwykłe"
lekarstwo. A dolegliwości mam nie mało.
Mam jednak świadomość, że jestem amatorem i boję się zalecać na forum konkretne
leki (nawet jeśli jestem prawie pewien, że byłyby dobre), bo leczenie innych to
jest jednak duża odpowiedzialność (zwłaszcza małych dzieci, czy niemowlaków).
I stąd duże dylematy. Z jednej strony rozpaczliwe prośby o pomoc w sytuacji,
gdy klasyczna medycyna zawodzi, a z drugiej - sama widziałaś, jak u Was pod
opieką homeopaty stan się pogorszył i było źle. Dlatego z małymi dziećmi -
chyba nie odważyłbym się samodzielnego leczenia (no może poza prostymi
przypadkami).

Stefan




Temat: Do Venus - przekaze Twoje dane do producenta Lyric
Do maszara
maszar napisał:

> szanowna (choć nędznie wychowana) Cassandro;
> szczerze mówiąc, mam pewne wątpliwości, aby jakikolwiek rozsądnie myślący
lekar
> z
> (zwłaszcza z tytułem profesora) w tak jednoznaczny, jak opisujesz, sposób
> wypowiadali się o PRZYSZŁYM zastosowaniu jakiegokolwiek leku;
> pregabalina (Lyrica) jest lekiem o zbliżonym profilu i mechanizmie działania
do
> gabapentyny (Neurontinu)- leku, którego działanie w profilaktyce migreny
został
> o
> już udowodnione;
> z tego też powodu istnieją teoretyczne przesłanki każące przypuszczać, że i
> Lyrica może znaleść swoje zastosowanie w zapobieganiu napadom migreny;
> rzecz jasna określenie, czy tak jest rzeczywiście wymaga czasu i wielu badań
> klinicznych, natomiast trudno mi uwierzyć, aby ktokolwiek a priori zakładał
> nieprzydatność pregabaliny w leczeniu migreny (zwłaszcza, że praktycznie
> wszystkie leki przeciwpadaczkowe - z lepszym lub gorszym skutkiem - są
próbowan
> e
> w profilaktyce migreny);
>
> PS. Wiedza medyczna nie jest genetycznie uwarunkowana.

1.Wiedza medyczna nie jest genetycznia uwarunkowana, natomiast w karajch
cywilizowanych jest wymagany dokument zwany dyplomem we Francji DOKTORA medycyny
(8 lat studiow wyzszych z napisana teza doktorska) a nie lekarza, plus min. 2
lata dodatkowo specjalizacja. Polskie dyplomy medyczne uzyskane po maju 2004 w
krajach starej unii sa uznawane, ale nie automatycznie (we Francji sa od
polskich lekarzy wymagane dodatkowe warunki, o ktorych nie bede tu szerzej
pisac chyba, ze to kogos interesuje)
3. Proponuje Panu zadzwonic do prof. Dominiqu'a Vallade'a (moze pan poprosic o
decyzje jak wydal w sprawie leczenia Lyrica podloza migreny powolujac sie na
mnie - jestem mecenasem, napewno skojarzy)
tel. : 00(33)1.49.95.89.53. Centre Européen des Céphalées et Migraines Hôpital
Laribosière
2. Prof.Dr.Dr.h.c. Franz Gerstenbrand (eminenty austracki neurlog)
tel. 00(43)1450555203
4. Co do mojego (nedznego)wyksztalcenia, to prosze sie nie martwic, moj ojciec
Francuz byl w stanie oplacic mi prywatne studia wyzsze i doktoranckie, w
najlepiej notowanej Grande Ecole we Francji, w ktorej sam egzamin wstepny na
celujaco nie wystarcza, trzeba miec tez funduse na finsowanie czesnego w
wysokosci 50 tys euro na rok.
5. Pana wyksztalcenie jest i pozostanie jeszce dlugo straszliwie nedzne, bo nie
honorowane starej Europie, i w Pln. Ameryce.
6. Co do Venus nie znosze jej belkotu karczmacznego, stylizowanego na pseudo-
kulture medyczna, zandarmski styl podchodzenia do forumowiczow (obowiazkowe
wpisywanie sie na liste, chyba jakies reminscencje z czasow komunistycznych,
jeszcze czegos takiego nie widzialam na zadnym forum w Europie), wyproszenie z
forum osoby sympatycznej Globiboulgomm, w finale pozostajecie i tak jej
wirtualnymi znjomosciami , nawet jezeli przez pare lat wymieniacie serdeczne
posty, tak jak ona z Maria-Ludwika.
Mes salutations distingées



Temat: Pytanie o pomoc jaka otrzymałyście
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, te które są na forum i te które doszły na
priva. Będę starać się pomału odpowiadać ale proszę o cierpliwość – nawał pracy
plus notorycznie psujące się komputery L.

Ktoś na priva zapytał mnie dlaczego się tym tematem zajęłam – przecież nie
jestem klinicystą, nie pracuję w szpitalu. Owszem, zgadza się. Ale cały czas we
mnie kołacze nadzieja, że można zrobić cos co będzie wyrazem - choćby tylko
wyrazem - niezgody na to co się robi z tymi osobami które szczególnie
potrzebują pomocy – w chwilach tragicznych – chwilach szczególnej samotności. A
ja nie mogę się z tym pogodzić – zawsze to jakis początek. Widziałam trochę jak
to działa na Zachodzie – tam jednak współpraca lekarzy poz ze specjalistami,
także w szpitalu jest jednak trochę inaczej zorganizowana, lekarz rodzinny
często jest ta osoba która omawia z pacjentami wyniki ich badań szpitalnych,
objaśnia diagnozę, uczestniczy w planowaniu dalszego leczenia (oczywiście z
pozycji podstawowej opieki zdrowotnej). No , u nas LR to raczej twór sztuczny,
o współpracy ze specjalistami zamilczę, ale zdarzają się jaskółki –to temat na
zupełnie inny wątek.

Czytam wasze wypowiedzi i zastanawiam się – jak uważacie – skąd tyle
bezduszności, mechanicznego podejścia do problemów z gatunku tych
najważniejszych, bezmyślnego, choć pewnie nieplanowanego okrucieństwa (zdanie z
listu Amani „z tego już nic nie będzie”...z listu 607.706m” no chyba się pani
tego spodziewała” , i inne które tu przeczytałam – czy może to powiedzieć
człowiek jako – tako cywilizowany?). Co jest takiego w personelu ImiD że nikt
zasadniczo nie powiedział nań złego słowa? Jak oni to robią że pomogą przejść z
godnością przez traumę porodu chorego dziecka?
Natomiast do nauczycieli medycyny mam propozycję – jeżeli nie wbije do łbów
studentom że pacjent w żadnym stanie to nie jest kawał mięcha, które nie widzi,
nie słyszy, nie czuje – to takie listy jak Wasz będzie się czytać dalej.
Niestety – przynajmniej za moich czasów nauka nie obejmowała tak – zdawało by
się - prostego zagadnienia. Właściwie byliśmy pierwszą uczelnia i pierwszym
rokiem który miał zajęcia z medycyny paliatywnej, w hospicjum. To też
zostawiło jakieś piętno. Tak jak napisałam gdzieś wcześniej – albo się miało
dobrych nauczycieli którzy zwracali na to uwagę (jak np. pani docent na
pediatrii, która za obudzenie chorego dziecka do badania, lub pozostawienie go
w mokrej pieluszce – wywalała z zajęć), albo nie („ten wyrostek na łóżku po
lewej”). Zauważyłyście że stechnicyzowane podejście do pacjenta maja przede
wszystkim zabiegowcy – chirurdzy, też ginekolodzy, częściej to mężczyźni (choć
i o kobietach słyszy się „nieźle”). Tak jakby człowiek składał się z ciała
które należy z lepszym czy gorszym skutkiem naprawić. Reszta – nie istnieje.

Aniao3, mówisz że pisałaś do Fundacji Rodzić po Ludzku o swoim porodzie – czy
dostałaś jakąś odpowiedź?

Napisałam tez do Izy Barton, na razie czekam na odpowiedź.

Materiałów na ten temat jest niewiele, a po polsku to już zupełnie tragedia, z
wdzięcznością poczytam podrzucone linki, jeżeli znajdziecie cos godnego uwagi.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam – Gosia.




Temat: Czy wszyscy chirurdzy "biorą" ???!
Odp na podsumowanie Agnieszki.
Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

> Dziękuję wszystkim za wypowiedzi i opinie... niektóre dosyć dołujące.

Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dla mnie dolujacy jest brak odwagi decydentow, odwagi kniecznej do tego, ze panstwa nie stac na rozbuchane oczekiwania obywateli i ze musza sami o siebie zadbac.

To
> smutne, że moralność naszej służby zdrowia sięga dna.

To smutne, ze doprowadzono do tego, ze rozwazania moralne musialy ustapic pogoni za kawalkiem chleba.

Oni naprawdę czują się
> usprawiedliwieni.

Usprawiedliwieni- nie. Jak pisalem, moi koledzy w Polsce postepuja zle, ale jestem w stanie zrozumiec ich motywy i widziec w nich okolicznosci lagodzace.

> część mlodych studentów i lekarzy wybierając specjalizację nie kieruje się
> marzeniami i powołaniem ale łatwą i szybką forsą.

Latwa i szybka... Agnieszko, nie wiesz o czym mowisz. A powolanie nie jest potrzebne, wystarczy samozaparcie. Medycyna caly czas ewoluuje w kierunku nauki scislej i coraz bardziej liczy sie znajomosc najnowszych faktow, a nie powolanie.

> Bo to już nie jest dobrowolny datek ale szantaż.

Wyobraz sobie: jestes bezrobotna i glodna, nie masz grosza przy duszy. Idziesz do supermarketu i bierzesz bochenek chleba. Przy kasie tlumaczysz, ze konasz z glodu i ze nie masz czym zaplacic, a kasjerka na to, ze wezwie ochrone. Ty krzyczysz "to jest szantaz!". Ogolny smiech na sali.
Agnieszko, nie ma darmowej opieki zdrowotnej, nawet jesli tak stoi w konstytucji. I za 7% tez nie ma, co juz Ci pisalismy.

Wielu jest młodych
> ludzi którzy wybierając studia medyczne kieruje się ambicjami rodziców.

No prosze, czyli nie tylko latwa forsa?

jakie darmo? Wypłata co
> miesiąc jest?

Nie ma! Patrz Wroclaw i jeszcze pare innych miast. Tam juz zreszta sytuacja siegnela dna.

Znaliście realia w tym kraju jak
> wybieraliście zawody. Ja znałam.

A ja nie. Byc moze wczesniej od Ciebie wybieralem zawod.

Feline jesteś światełkiem w tym mrocznym
> tunelu.

Feline robi, co lubi, pracuje w swoim CHU i dobrze. Ja podziekowalem za posade w moim CHU, bo za slabo tam placa i nie odpowiadaja mi uklady w pracy i tez dobrze. Ale my przynajmniej mielismy mozliwosc wyboru. Zgodzisz sie, ze takie mozliwosci sa w Polsce o wiele bardziej ograniczone.

Bo jednak do tej pracy należy mieć powołanie.

To jest mit. Do tej pracy trzeba miec samozaparcie, tegi leb, odpornosc na stres. Powolanie to slowo- chmurka, zreszta juz to na tym forum omawialismy. A jezeli uwazasz, ze powolanie to jest takie cos, co pozwala nie zwracac uwagi na godziwosc wynagrodzenia, to powiem Ci, ze na dluzsza mete takie powolanie przeszkadza. Nikt nie bedzie cie cenil, jesli nie cenisz sie sama.
Dziekuje za ciekawa dyskusje.

PZDR



Temat: zycie w Egipcie...
hirgen napisał:

> Na całkowitej akceptacji mówisz...problem polega na tym gdzie ta całkowitość
> się kończy, bo gdzieś kończyć się musi.

jestem w stanie zaakceptowac duzo - dopoki nie narusza to jakos mojej wlasnej
hmm wolnosci?swobody? mojego "ja"?niewiem jak to inaczej okreslic..
ale chodzi mi o to ze na wiele rzeczy idzie przymknac oko, tlumaczac to sobie
odmienna kultura

> Naprawdę - przeczytaj koniecznie reportaż z Arabii Saudyjskiej w ostatnim,
albo przedostatnim Dużym Formacie "Wyborczej".

juz dawno go przeczytalam, a takze wiele dyskusji na temat Arabow odbywajacych
sie na gazetowych forach (np "Kobieta")...nic budujacego prawde mowiac

> Oczekujesz od niego rzeczy absolutnie nieosiągalnych. On nie ma i już nigdy
> nie będzie miał pojęcia co to jest partnerstwo. Tak został wychowany i to się
> już nie zmieni.

to bardzo prawdopodobne - teraz moze byc stlumione, ale w jego wlasnym kraju
moje znaczenie moze bardzo spasc..co do honoru, to przyznaje ze pare razy
calkiem nieswiadomie urazilam go - trudno...nie moge ciagle ja myslec o tym co
moze byc dla niego niemile, skoro on nie pomysli o tym ze i mi sprawia przykrosc
(nie twierdze ze robi to specjalnie!!)
>
> Pamiętaj też, że tu w Polsce on nie tylko
> zachowuje się inaczej on tu JEST kimś innym niż u siebie.

ja nie jestem w Polsce..mieszkam na Zachodzie i on jak na razie tez..tylko ze
wlasnie on nie ma papierow odpowiednich aby pozostac..z tym wiaza sie obecnie
rozne sytuacje o ktorych nawet pisac mi sie nie chce:-(
ale wyglada to tak ze on prawdopodobnie stad bedzie musial wyjechac..a ja
zostane..
gdyby moja sytuacja nie byla hmm dosyc skomplikowana to dla niego oczywiste
byloby to ze pojechalabym z nim..dla mnie wlasnie nie jest to takie oczywiste..

> Gwoli wyjaśnienia - jestem zafascynowany kulturą islamu, czytałem Koran,
> odwiedziłem kilka arabskich krajów, studiowałem z mnóstwem studentów z tych
> krajów i pamiętam, że całą nowoczesną wiedzę z matematyką, medycyną,
> astronomią i literaturą starożytną /tak-tak!/ przekazali nam Arabowie.

ja wczesniej nie za bardzo mialam kontakty..teraz poznalam dosyc sporo osob z
tego kregu kulturowego - taka specyfika miejsca
jestem otwarta na innych ludzi, nie jestem ignorantka - staralam sie wiec i
staram dowiedziec tyle ile sie da o ich kulturze, szanowac to..
czasem trudno ale powiedziec ze mozna inaczej...i nie znaczy to gorzej
>
> Przemyśl to zanim zrobisz cokolwiek i wiedz, że cokolwiek zrobisz i tak
> będziesz żałować. Życie to sztuka wyboru. Tyle że mądrego.

to prawda, zawsze pozostaje jakis zal, ciesze sie z tego co jest - wiem ze dla
niego jestem kims wyjatkowym,ze dzieki mnie ma on wiele dobrych wspomnien..
>
pozdrawiam
pozwolilam sobie w ten sposob odpisac, bo mi troszke prosciej - a w takie upaly
mysli zbyt szybko uciekaja:-))))




Temat: AM starzy maturzysci-to niesprawiedliwa rekrutacja
No tak - cofnęłam sie do wcześniejszej korespondencji - rzeczywiście maturę
zdawałaś 2 lata temu. Co nie przeszkadza abyś w tym roku startowała na
medycynę. AM w Poznaniu postępuje ostatnio inaczej niż pozostałe AM. Moze i był
inny egzamin (to wyjaśnię jutro, teraz nie chcę budzić koleżanki z Poznania)
Nie wiem, co rozumiesz pod słowem "testy" Ja rozumiem każdy egzamin pisemny
niezależnie od rodzaju zadań, tak to jest rozumiane w świecie. Dyskusja na tym
forum biegnie zresztą w dwu kierunkach. Jeden to egzamin na AM i jego "zbyt
wielka trudność" dla starych maturzystów (pozostanę przy fizyce) a drugi to
problem ze starą mature w ogóle. Najpierw że to niby była trudniejsza (hi hi -
33 lata uczyłam w szkole i swoje wiem) a po drugie - co zrobić z tymi, co się
od razu nie dostali na studia (razem ze swoim rocznikiem) i weszli w obszar
nowej matury. Twierdzicie często, że nowa jest zbyt łatwa. Ci co ją zdają
twierdzą że wręcz przeciwnie. Kto ma rację? Czy Wy moglibyscie zdawać nową
mature? Przypuszczam,że to byłoby możliwe, ale... Czy gdyby pojawiło się
zadanie z ruchu obrotowego bryły sztywnej, półprzewodników (czy poradzilibyscie
sobie z prostownikiem Graetza?), diagramu Hertzsprunga - Russella i ewolucji
gwiazd - to byście je rozwiązali? Podstawa programowa była w Waszym kształceniu
inna (choć nie wiem, która jest gorsza)ale godzin na fizykę mieliście więcej
jednak. Przecież te biedaki po gimnazjum nie umieją nawet funkcji
trygonometrycznych w trójkącie prostokątnym. A całą resztę muszą w 2,5 roku
zrobić. Tym niemniej dla przeważającej częsci nowomaturzystów jest to wszystko
trudniejsze niz stara matura (w wielu szkołach - być może w Twojej akurat nie)W
końcu przedtem obowiązywałała zasada: nie nauczyłeś - to nie możesz oblać (a
skoro oblewasz to nie nauczyłeś!) a zresztą jak będziemy wyglądać w statystyce?
Tak powiedział PAN (lub PANI) DYREKTOR. I to było święte!. Więc wszyscy maturę
zdawali. A teraz jest niezależny egzaminator i kod ucznia na pracy. I schemat
punktowania. I oceny są jednakowe. Mnie nawet te protesty nie dziwią. Kiedy w
Anglii wprowadzano zewnętrzne egzaminy przeciw byli właściwie wszyscy:
uczniowie, rodzice i nauczyciele. Nawet strajki były!! Teraz (przynajmniej
nauczyciele) się sami sobie dziwią: jak mogliśmy być przeciw?!Ludzie (w tym i
ja) którzy już ponad 10 lat temu zaczeli myśleć o egzaminach zewnetrznych
byliśmy i jesteśmy przekonani że jest to system, który uchroni nas od spadku z
poziomem nauczania na samo dno. Oczywiście jak to w Polsce - co rusz ktoś coś
psuje: a to matematyka wylatuje,a to amnestia. Kiedy byłem w Anglii spotkałem w
angielskiej szkole ucznia z Polski (z Gdańska)Na pytanie: czym w jego ocenie
różni sie polska szkoła od angielskiej, odpowiedział: tutaj, jak ktos z
nauczycieli mnie nie lubi to mi nic złego nie może zrobić. Pomyślałem sobie -
ale dobrego też nie. Nauczyciel ma pomóc uczniowi uzyskać jak nawyższy poziom
wiedzy (tylko ocena A gwarantuje dostanie się na dobrą uczelnię). Poziom tej
wiedzy oceni egzaminator nie znający ucznia. To tyle - eppur si muove - jednak
jestem egzaminatorem. I autorką wielu zadań (akurat nie tych na AM w tym roku)
Mam nadzieję, że nie studiujesz psychologii - AM
PS - adres elektroniczny - malutka909@gazeta.pl



Temat: Bezrobocie?Ale bywa i tak...

> To w istocie dosc zabawne. Choc mnie najbardziej w opowiesci ubawilo to jak
> jedna osoba zdobyla w firmie przez cztery miesiace
Cztery? Niby kto? Anka? Po pierwsze pracowała osiem miesięcy. Po drugie, ona
najpierw za własne pieniądze zapłaciła sobie za kurs przysposabiający do tego
zawodu - jedne cztery tysiące złotych. W rezultacie podkupiła ją firma, która
ten kurs organizuje [ta firma to także CRO - patrz niżej. Na kurs chociaż drogi
dość trudno się ponoć dostać]. Anka skończyła studia w październiku, kurs
zaczęła chyba zimą, pracowała od maja, kurs skończyła już pracując [był
weekendowy] w czerwcu.

tyle doswiadczenia ze
> odeszla na dwukrotnie lepiej platne stanowisko.
Dwukrotnie lepszą pensję to ja dostałam. W sumie z badaniami klinicznymi mam do
czynienia od siedmiu lat. Anka, jak sądzę, dwukrotnego przebicia nie osiągnęła,
tylko dlatego, że...po moim i Roberta odejściu dostała tysiąc złotych podwyżki,
więc startowała z wyższego pułapu :-))
Mowie to umyslnie ironicznie,
> dlatego ze jak ktos szuka pracy przez dwanascie miesiecy
Żadne z nas nie szukało pracy przez 12 miesięcy.

to na pewno zgodzi sie popracowac za darmo przez cztery miesiace aby odejsc...
jak powyzej.
Nie do końca się doczytałeś. Poza jednym osobnikiem wszyscy przychodzili do
firmy już przeszkoleni i/lub z jakimś doświadczeniem. Justyna jest po tym samym
kursie, co Anka. Ja pracowałam przedtem w tym zawodzie na umowę-zlecenie (praca
dodatkowa), a jeszcze przedtem pracowałam "po drugiej stronie barykady", to
znaczy od strony wykonawcy (dla wtajemniczonych: byłam współbadaczem - co-
investigator).
Odpowiedzi na oferty pracy przychodziły częściowo na mail do szefowej i tych
nie oglądałam, a w znacznej części na faks i te przechodziły przez nasze ręce,
więc widziałam je. Owszem, sporo osób bez pracy, sporo absolwentów się
zgłaszało, sęk w tym, że (jak napisałam, tylko Ty nie przeczytałeś) firmie
potrzebna osoba, która może niemal z marszu podjąć obowiązki, a nie jest to
prosta praca biurowa.
Tak więc niestety szefowa nie może sobie pozwolić (serio) na zatrudnienie nawet
za darmo osoby pełnej szczerych chęci, lecz bez umiejętności, bo po prostu nie
ma komu szkolić.I nie ma kiedy. A projekty w toku.
Dlatego
> wydaje mi sie ze cala opowiesc jest w 90 % wyssana z palca.
> Jesli chcesz ja choc troche uwiarygodnic to chociaz powiedz czym ta firma sie
> zajmowala, choc najogolniej co za branza - a moze to AMWAY ?

OK, miałam nie mówić, ale powiem: branża: ogólnie rzecz biorąc - medycyna i
farmacja. Typ firmy: CRO (Clinical Research Organization). Stanowisko, o którym
mowa: specjalista do spraw badań klinicznych, czyli tzw. monitor, po angielsku
Clinical Research Associate.
Poza samymi monitorami, lekarzami, ludźmi z firm farmaceutycznych - mało kto w
ogóle ma blady cień pojęcia, co się robi w tej pracy. Wiem co mówię, bo czasami
pytają mnie "co robisz, gdzie pracujesz" i potem totalne niezrozumienie.
Kandydaci do pracy też nie wiedzą, o co chodzi, jeden napisał coś w
rodzaju "myślę, że będę odpowiednim kandydatem na to stanowisko, bo mam
zamiłowanie do pracy w laboratorium". Czyli kulą w płot :-))
No a teraz powiedz z ręką na sercu...mówi Ci to coś, czy nic? Założę się, że
nic...
Z palca wyssałam tylko imiona, bo nie chcę, żeby ktoś nas rozpoznał.
Pozdrawiam innych monitorów z forum (jest ich jeszcze co najmniej ze trzy
osoby).
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • amed.keep.pl



  • Strona 3 z 3 • Zostało znalezionych 160 wypowiedzi • 1, 2, 3