Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla frazy: Forum SGH
Temat: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko
Do moderatora - List
Szanowny Panie Moderatorze, Szanowna Redakcjo
W dniu wczorajszym na okoliczność rozpoczęcia nowego roku akademickiego
umieściłem tekst który nie został opublikowany w wydaniu papierowym GW (
podobno GW nie zajmuje się polityka naukową ?). Uważałem jednak, że nad tym
tekstem warto podyskutować gdyż prezentuje poglądy na ogół odmienne od
poglądów prezentowanych często w mediach przez decydentów. Temat jest gorący.
Po umieszczeniu tekstu rozesłałem informacje do naukowców i decydentów oraz
prasy akademickiej aby doszło do dyskusji na forum internetowym :
Sent: Friday, October 01, 2004 10:01 AM
Szanowni Wszyscy,
Na forum GW pod tematem Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego
<http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850>
umieściłem tekst :Józef Wieczorek, Cezary Wójcik
PETRYFIKACJA CZY ZMIANA SYSTEMU?
Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego
z zaproszeniem do dyskusji na poczatek roku akademickiego. Gorąco apeluję do
wzięcia udziału w tej dyskusji.
REKTOR WSE ; Rektor ŚLAM ; Rektor SGH ; Rektor PW ; Rektor Politechniki
Radomskiej ; Rektor Pol Wr ; Rektor POl Św ; Rektor Pol Śl ; Rektor Pol Rz ;
Rektor Pol Poz ; Rektor Pol Ł ; Rektor POl Lub ; Rektor Pol Krak ; Rektor Pol
Koszalin ; Rektor PO ; Rektor PG ; REKTOR KUL ; REKTOR PAT ; Rektor AR
Wrocław ; Rektor AR Szcz ; Rektor AR Poznań ; Rektor AR Lublin ; Rektor AR
Kraków ; REKTOR APol ; REKTOR AP Kraków ; Rektor AMWr ; Rektor AMW ; Rektor
AMiKM ; Rektor AMG ; REKTOR Akad Św ; REKTOR AGH ; Fundacja Rektorów Polskich ;
KRASP ; KRUN ; MINISTER ENiS ; MINISTER NAUKI ; RGSW ; REKTOR WSB-NSącz ;
REKTOR UZG ; REKTOR UWr ; REKTOR UWM ; REKTOR UwB ; REKTOR UW ; REKTOR UŚ ;
REKTOR USzcz ; REKTOR URZ ; REKTOR UO ; Rektor UMŁ ; REKTOR UMK ; REKTOR UMCS ;
REKTOR UŁ ; REKTOR UKSW ; REKTOR UJ ; REKTOR UG ; REKTOR UAM
Cc: Sprawy Nauki ; FORUM AKADEMICKIE ; Gazeta Studencka ; GAZETA
UNIWERSYTECKA ; GŁOS UCZELNI ; KONSPEKT ; KSN SOLIDARNOŚĆ ; PERSPEKTYWY ; Pismo
PG ; PISMO UWr ; Przegląd Uniwersytecki ; Vivat academia
Niestety wątek został usunięty b. szybko. Zacząłem dostawać sygnały - pod tym
adresem jest tylko informacja ze ‘Wiadomość o podanym numerze nie istnieje lub
została skasowana’.
Tym samym możliwa dyskusja została skutecznie storpedowana.
Niejako uciekając przed cenzurą pozostawiłem fragmenty tekstu w tym wątku,
ale i tu zostały one odkryte.
Czy moderator przeprosi za skutki swej ingerencji w stylu chińskim, które
spowodowały wprowadzenie w błąd tak dostojne środowiska?
Czy pozwoli aby ten tekst zaistniał jako osobny watek tak jak było to
zamierzone ? ( wtedy te ‘porzucone’ wpisy można by było usunąć aby nie
rozpraszać dyskusji)
Nasze dyskusje internetowe są uważnie śledzone, także na wysokich szczeblach.
Miały istotne znaczenie np.,. dla ostatniej Debaty Kamila Durczoka, miały tez
znaczenie dla zainicjowania Niezależnego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i
Edukacji w Polsce – to są przykłady pozytywnych skutków funkcjonowania
internetu, który może być wykorzystany na dobre – dla budowy społeczeństwa
obywatelskiego.
Czyżby Szanowna Redakcja, Szanowni Moderatorzy byli przeciwko takiej funkcji
internetu ?
Temat: Czy powstaną Europy A i B
Czy powstaną Europy A i B
Sława!
DEBATA Bogate kraje rozwijają się szybciej
Czy powstaną Europy A i B
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060902/ekonomia/ekonomia_a_7.html
Pogłębia się podział gospodarczy i polityczny pomiędzy krajami Europy
Środkowej i byłego ZSRR - twierdzą autorzy opracowania "Nowa Europa. Raport o
transformacji".
Ostatni rok przyniósł krajom postkomunistycznym szybki wzrost gospodarczy
stwierdzili uczestnicy debaty „Rz”
(c) JERZY DUDEK
Ostatni rok przyniósł wielu krajom postkomunistycznym szybki wzrost
gospodarczy i poprawę wskaźników ekonomicznych. - Jednocześnie utrwala się
podział na dwie kategorie: kraje Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej,
gdzie rozwija się demokracja parlamentarna z liberalnym rynkiem, oraz b.
ZSRR, gdzie umacniają się systemy prezydenckie i etatyzm w gospodarce -
twierdzi prof. Dariusz Rosati, który kierował pracami nad raportem.
W pierwszej grupie krajów głównym czynnikiem rozwoju był wzrost handlu i
inwestycji w warunkach integracji z Unią Europejską. Druga grupa postawiła na
koniunkturę na rynkach paliw, energii i surowców. Doprowadziło to m.in. do
pogłębiających się różnic w poziomie życia w poszczególnych krajach. - W 1990
roku różnica pomiędzy najbogatszym krajem postkomunistycznym Słowenią a
najuboższym Uzbekistanem w poziomie PKB na mieszkańca wynosiła 8:1, a w 2004
r. już 18:1, porównując Słowenię z Tadżykistanem - mówi prof. Ryszard Rapacki
z SGH. Konkluzja ekspertów jest jednoznaczna - kraje od początku bogatsze
rozwijają się szybciej i różnice mogą się tylko pogłębiać.
Jako główne czynniki wzrostu gospodarczego raport wymienia wskaźnik wdrożenia
reform, prywatyzację, która usprawniła działanie wielu sektorów oraz zasięg
wolności ekonomicznej i rozwój rynku papierów wartościowych. - Nawet brak
niektórych reform, np. wprowadzenia podatku liniowego, nie zaszkodzi naszemu
wzrostowi - uważa Dariusz Rosati.
Podczas zorganizowanej przez "Rz" debaty o zagadnieniach poruszanych w
raporcie, którego pełna wersja zostanie przedstawiona podczas tegorocznego
Forum Ekonomicznego w Krynicy, zwrócono uwagę, że nie wszystkie doświadczenia
krajów da się bezpośrednio przełożyć na inne. Jedną z kwestii spornych jest
podatek liniowy. - Wnioski są kontrowersyjne i ta część raportu nie zostanie
jeszcze opublikowana - zapowiada Dariusz Rosati. - Zauważyliśmy wyraźny
pozytywny wpływ wprowadzenia tego podatku w krajach bałtyckich i na Słowacji,
ale niejednoznaczny w innych krajach - dodaje Ryszard Rapacki.
s.g.
Forum Słowiańskie
gg 1728585
Temat: Postawiłem na zasady.
Czekając na Godota.
robisc napisał:
> Zacznę od końca:
>
> "Może jednak znajdą się tacy, którzy chcą również coś robić, a nie tylko
gadać?
>
> Robić - nie tylko dla siebie."
>
> Pewnie znaleźliby się. Jednak ktoś musi wyzwolić w ludziach chęć aktywnego
> udziału w życiu politycznym. Warunkiem koniecznym do realizacji tego planu
jest
>
> znalezienie lidera lub liderów, który/którzy umieliby zmobilizować bierny
> elektorat. Potencjał istnieje i drzemie w nas duży, ale niezbędny jest
> zapalnik. Żaden z okragłostołowych polityków do tej roli się nie nadaje. Oni
są
>
> już spaleni w naszych oczach. To musi być ktoś całkiem nowy i nieprzypadkowo
aż
>
> tylu ludzi z wielką nadzieją spojrzało na Lisa. Nie wiem, czy akurat on jest
tą
>
> osobą której potrzebujemy, ale przez chwilę dał nam nadzieję. Również przez
> chwilę myślałem, ze kimś takim może być błyskotliwy polityk o nazwisku
Wojtera.
> Na razie same zawody, ale kto wie...
Jak na tacy przeprowadziłeś dowód o słuszności moich obaw.
Nic bardziej błędnego niż wyglądanie męża opatrznościowego. Prowadzi to do
szkodliwej bierności. Z takiego obrotu sprawy zadowoleni są jedynie "miłościwie
nam panujący". Wy sobie gadajcie, a my i tak zrobimy, jak będziemy uważali za
słuszne.
W pierwszej kolejności potrzeba wypełnić treścią nasze oczekiwania dotyczące
funkcjonowania państwa, sposobu sprawowania władzy, praw gwarantowanych oraz
bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Jeśli zbierze się grupa ludzi
chcąca nad tymi sprawami podjąć poważną dyskusję i wywoła dyskusję narodową -
to, jestem przekonany, że taki mąż opatrznościowy pojawi się.
> Krytykujesz nas, że mielemy bez efektu ozorem na forum. Moim zdaniem
> niesłusznie. Politycy czytają te fora, nie mam cienia wątpliwości. W czasie
> naszej ożywionej dyskusji na forum UE, forum to było bacznie obserwowane.
To wcale nie jest korzystne. Oni wiedzą, co my myślimy i podejmują decyzje (we
własnym interesie). My nie wiemy, co oni myślą naprawdę. Jedynie domyślamy się,
jakie są ich zamiary.
Pamietaj, że ich cele nie są zbieżne z przytłaczającą wiekszością społeczeństwa.
> Ponadto i tak jesteśmy statystycznie nieliczną grupą ludzi na co dzień
> interesujących się polityką, bo większość jak słusznie zauważyłeś, goni
> wyłącznie za osobistym sukcesem. Dla mnie wymiana oglądów na forum jest
ważnym
> elementem codziennego życia.
A co ma piernik do wiatraka. Czy znasz historię młodej Norweżki, która
doprowadziła do odrzucenia akcesji Norwegii do UE?
Również nasza historia zawiera liczne przykłady, kiedy za przyczyną niewielu -
wiele się stawało.
> Nawiązałeś do czasów studenckich. Mam podobne obserwacje. Zaczynałem studia
na
> początku transformacji i były to czasy prawdziwego entuzjazmu i nadziei.
Ludzie
>
> byli życzliwi i skorzy do pomocy. To z czasów studenckich, tych pięciu
> najlepszych lat mojego życia spędzonych na SGH-u, mam prawdziwych przyjaciół.
> Teraz na tej uczelni trwa prawdziwy wyścig szczurów, a kolega z seminarium
jest
>
> twoim potencjalnym konkurentem w zdobyciu dobrze płatnej pracy.
>
> W ciągu ostatnich 15 lat zmieniła się nie tylko gospodarka, ale zmienili się
> przede wszystkim ludzie. Niestety mam wrażenie, że na gorsze. Mimo wszystko
> widzę dla tego kraju jeszcze nadzieję na lepszy los, pod warunkiem, że
> znajdziemy w sobie energię niezbędną do ustanowienia nowego porządku.
Historia
> uczy, ze Polacy dopiero w sytuacjach kryzysowych biorą się w garść.
Mam nadzieję, że obraz społeczeństwa nie jest taki czarny, jak go malujesz.
Jest to obraz zewnętrzny, przeważnie różny od tego wewnętrznego, który nosimy w
sobie. To co obserwujemy, co nas tak bardzo razi i jest sprzeczne z ideami
Solidarności jest efektem ostatnich 15 lat rządów całkowicie wyalienowanych od
społeczeństwa. Jeżeli społeczeństwo nadal będzie się tylko przyglądać - nic się
nie zmieni. Zmiany wart na górze nie będą miały wpływu na jakość życia na dole.
Oni zawsze znajdą sposób na oszukanie nas w dniu wyborów.
Ten stan będzie trwał tak długo, dopóki społeczeństwo nie przedstawi własnego
programu - programu dla Polski. Wówczas będziemy wiedzieli(świadomi) czego
chcemy i jak to osiągnąć. Dla społeczeństwa stanie się oczywista miałkość
umysłowa tych, co za nich decydowali przez wiele lat. Oczywista się stanie
również zgnilizna moralna (ten proces już się rozpoczął) ludzi trzymających
władzę.
Temat: Kto może, a kto nie !?!
ws20832 napisał(a):
> Szanowni Państwo
>
> Postanowiłem napisać, ponieważ coraz więcej pojawia się niejasności na Państwa
> forum. Jestem naprawdę zainteresowany Państwa konkursem, bynajmniej nie od
> strony nagród lecz jako wyzwania. Wszyscy wiedzą o problemach Coca-coli i
> kolejnych nieudanych debiutach nowych napojów, opracowanie ciekawej,
> oryginalnej i skutecznej strategii dla jakiegoś nowego produktu jest właśnie
> owym wyzwaniem. Wspólnie ze znajomymi postanowiliśmy zająć się
> kolejnym „kandydatem” do porażki, czyli Poweradem. Zorientowaliśmy
> się dosyć
> dokładnie, jeśli chodzi o ten produkt w Polsce (publikacje, badania etc.).
> Spędziliśmy również rok temu kilka miesięcy w USA, więc wiemy jak tam wygląda
> sytuacja w tego rodzaju napojach (nieudane próby wyrwania konsumentów
> Gatorade, itd.). Generalnie poczuliśmy, że musimy coś zrobić dla tego produktu.
>
> Niestety regulamin, który jest dosyć niejasny nie pozwala nam na dalszą pracę.
> Już wyjaśniam o co chodzi. Cała nasza trójka studiuje na SGH, dwoje z nas
> Marketing i jedno FIBe, wszyscy jesteśmy na III roku, a studia są V letnie. W
> przypadku SGHa sytuacja wygląda jednak nieco inaczej i różnie można
> interpretować Państwa regulamin. Nasze studia kształtujemy sobie według naszego
>
> uznania i potrzeb, musimy realizować jedynie minima programowe. Takie podejście
>
> do studiowania, umożliwia niektórym (nadambitnym) rozpoczęcie pracy
> magisterskiej już w połowie trzeciego roku i zakończenie jej w połowie
> czwartego roku. Ja osobiście planuje rozpoczęcie mojej pracy za pół roku i
> zakończenie jej na koniec czwartego roku. Do zrobienia wymaganej liczby punktów
>
> na Marketingu zostało mi mniej niż 20pnk (robię jeszcze studia europejskie).
> Nie rozumiem więc po co jakieś idiotyczne i bądź co bądź sztuczne ograniczenie
> (IV,V rok). Już chyba bardziej uzasadnione by było ograniczenie kierunku
> studiów, aczkolwiek ja skłaniałbym się do zaniechania jakichkolwiek. Wiem, wiem
>
> w odpowiedzi dostanę te bzdury na temat zasobów wiedzy i doświadczenia, etc.,
> ale ja naprawdę nie czuje się gorzej zorientowany w temacie od 80% IV i V
> roczniaków z innych uczelni (!).
> Najbardziej drażnią mnie opinie „speców” od marketingu Coke Poland,
> którzy chcą
> ograniczyć jakoby zalew miernych prac ludzi z III i II roku, a sami jak wyniki
> wskazują nie mają się czym chwalić (!).
> Jak państwo rozwiążecie problem jeśli dwie osoby są z IV roku a jedna z III lub
>
> 2 z III roku a jedna z IV ? Sami widzicie, że ten podpunkt w regulaminie to
> niezły gniot, który wprowadził jedynie dużo zamieszania. Poza tym wątpię by
> dużo studentów z V roku chciało się „bawić” w taki konkursik, kiedy
> muszą
> poważnie myśleć o swojej przyszłości. Nie mniej jednak mi na tym konkursie
> zależy i chcę się sprawdzić, proszę więc o odpowiedź, czy mogę brać w nim
> udział.
> Z wyrazami szacunku
> Wojciech Szymczyk
Nigdy nie twierdziliśmy, że chcemy ograniczyć napływ "miernych prac", bowiem
zakładamy, że takich w ogóle nie będzie. Do konkursu zaprosiliśmy w tym roku
studentów ostatnich lat studiów, by oferując im praktyki (jak już wielokrotnie
pisaliśmy) ułatwić start w "życie zawodowe". Ponieważ studia na SGH mają nieco
inny harmonogram dopuszczamy udział studentów III roku (tych, którzy rzeczywiście
chcą ukończyć je wcześniej i wcześniej rozpocząć karierę zawodową). Czekamy więc
na Twoją (Twojej grupy) pracę dotyczącą marki Powerade, który naszym zdaniem jest
naszym kolejnym kandydatem do sukcesu! Przypominamy jednocześnie, że termin
zgłaszania swojego uczestnictwa w konkursie minął 18 marca. Mamy nadzieję, że
dopełniłeś tej formalności (jeśli nie - prosimy o kolejny kontakt na forum).
Temat: Uniwersytet albo uwiąd - polemika
Witam!
Gwoli scislosci, Pastuszewskiego skrytykowalem w drugim poscie. Zauwazylem
dokladnie to co Ty. Zaimponowal mi dlatego, ze zawsze mialem wobec niego
wyjatkowo zle zdanie. To jest kwestia odniesienia tej wypowiedzi z innymi:)
Kolejna sprawą jest odniesienie "tu na forum". Przyznam się, że gdyby nie spora
aktywność paru wyjątkowo błyszczących gwaizd zza miedzy, którzy potrafią w
końcu nieżle zirytować, to bym się w ogóle nie odzywał. Bardziej byla to
reakcja na niezbyt przyjemne dla mnie (jako bydgoszczanina) wyczyny paru Twoich
ziomków;) Ot zmęczenie materiału i tyle.
W dodatku w poście zamieściłem wiele wyolbrzymień jak chociażby z ilośćią
szkół "do zachowania", czego zdaje się nie do końca zrozumiałeś. To co chciałem
pokazać w tym względzie, to to, że tak naprawdę trudno określić jasne kryteria
dlaczego dana szkoła powinna być na specjalnej liście rozwoju, a dlaczego inna
powinna iść do kasacji. Nie mogę się zgodzić, żeby patrzeć tylko na jeden
aspekt tj. np. "poziomu naukowego". Co z innymi aspektami? Co z np. z obecnym
tempem rozwoju, warunkami tego rozwoju teraz i za kilka lat, wpływem na lokalną
i regionalną społeczność, itp, itd? Nie rzucam wytycznych, staram się za to
ukazać, że oddziaływanai jednej małej uczelni w szerokim ujęciu mogą nie być
wcale dużo mniejsze od oddziaływania dużej (biorąc pod uwagę inne aspekty niż
tylko dobro nauki narodowej). Ja się boję tego, że UMK nie mając w regionie
konkurencji spotka los Zarządzania na UW ( w porównaniu z SGH). Cytuję za
jednym z doktorów UW: "UW przegrał walkę o najwyższy poziom nauczania [chodzi o
zarządzanie] z SGH bo był zbyt duży, ze zbyt skostniałą stukturą i powiązaniami
aby wprowadzić jakieś rozsądne rozwiązania, choćby tylko kopiując SGH".
Sądzę (a może wierzę;)???) że mała uczelnia może mieć wyższy potencjał naukowy
niż jakiś moloch (w sensie perspektyw wzrostu), zwłaszcza o charakterze
humanistycznym. Ale to też złożony problem.
Wierzę również, że w perspektywie 100 albo i mniej lat, rozwijanie dwóch
uczelni w regionie to opłacalny interes. Jest wiele aglomeracji na świecie
wcale nie większych od naszej gdzie konkurujących uczelni jest więcej niż jedna
z każdego typu. Pod tym względem mnie nie przekonasz, mimo że Twoje argumenty
brzmią dość rozsądnie. Czasem można sobie pozwolić na naiwną ambicję, no nie? ;)
Wybacz chaos i brak przemyślenia. Pozwól że się nie będę ustosunkowywał do
każdej Twojej myśli. Jestem zj...ny jak pies, więc staram się uciec od monitora
ile tylko się da:)
Piwko to ciekawy pomysł. Trzeba będzie pomyśleć wkrótce nad wycieczką na mały
spacer na starówkę. Jakby Ci się udało wcześniej być w Bydzi, to również
zaprasszam.
pozdrawiam
Temat: Powiesz Uni TAK!
Gość portalu: robi napisał(a):
> Brutt, troche mi się smiać chce, bo to zwykle ja na tym
forum podkreślam, ze
> polski podatnik nie ma żadnego interesu w rozszerzeniu
UE, ale wątek ten
> omawiam w innych postach.
> Natomiast nie do końca zrozumiałeś moje intencje. Nie
pisałem o firmach
> państwowych, zdecydowana większość z niech nie ma racji
bytu, już dawno powinny
>
> zostać sprywatyzowne lub upaść.Pisałem o zdrowych,
dynamicznie rozwijających
> się firmach prywatnych. Mam takich klientów, którzy
robią po kilkadziesiąt
> procent przyrostu przychodów rocznie . Ale jednocześnie
muszą dużo inwestować,
> zaciągaja kredyty, maja więc duże koszty finansowe.
Dobiero w ostanim roku
> firmy te złapały trochę oddechu ze względu na znaczne
obnizki stóp
> procentowych. Polskie firmy generalnie nie tylko są
zadłużone (kredyty bankowe,
>
> kupieckie, leasingi) ale i słabe kapitało, co blokuje
ich dalszy rozwój i
> wystawia na niebezpieczeństwo przejęcia ze strony
zagranicznego konkurenta.
> Jenocześnie pomoc państwa dla MSP jest praktycznie
żadna, w przeciwieństwie do
> pomocy jakiej takim firmom udzilają kraje UE. Sposobem
na uniknięcie zagrożenia
>
> jest konsolidacja polsiego kapitału w grupy kapitałowe,
co zresztą się dzieje,
> ale w nie dość szybkim tempie.Ale nawet taka większa
polska grupa kapitałowa
> jest zaledwie karzełkiem w porównaniu z
miedzynarodowymi koncernami. Czy
> słyszałeś o jakimś z Polski wywądzącym się koncernie
mającym swe odziały w UE
> (oprócz ORELEN-u, który przejmuje stacje BP w
Niemczech? Bo ja nie. Natomist w
> Polsce obecny jest, w róznej formie (fabryki, spółki
handlowe,
> przedstawicielstwa, większościowe udziały w byłych
polskich firmach) prawie
> każdy duży europejski koncern. I dobrze bo bez tego
kapitału długo byśmy nie
> pociągnęli. Problem w tym, że kiedy tego kapitału jest
za dużo staje się to
> groźne dla gospodarki (pamiętam jak dziś nauki mojego
profesora od historii
> gospodarczej, który przestrzegał nas młodych studentów
pierwszego roku SGH, że
> duży udział kapitalu zagranicznego w słabym
ekonomicznie państwie jest
> niekorzystny dla tego państwa). Gdzie leży zagrożenie?
Otóż w tym,że firmy
> zagraniczne transferują zyski zagranicę, firmy polskie
zostawiaja je w kraju.
> Gdyby istniała symetria takiego działania, czyli
isniały polskie koncerny
> działające w drugą stronę, jak to jest w krajach
wysokorozwiniętych zjawisko to
>
> nie byłoby groźne.
> Napisłeś ponadto "...W naszym kraju ludzie
przyzwyczajeni sa do ochrony
> panstwo, tzn. jak slabe i niewydajne przedsiebiorstwo
pada to ludzie chca aby
> do takiego rzad tylko dokladal. A z czego doklada? Z
moich i Twoich pieniedzy,
>
> z podatkow placonych przez nas wszystkich. Jak
pracujesz w takiej firmie to
> podstawy powinienies znac. Ja osobiscie do takich
przedsiebiorstw nie chce
> dokladac, poniewaz nas na to nie stac."
> Intwencjonizm państwowy także w UE świeci triumfy.
Radzę Ci przesledzić
> ostatnie przypadki Fiata.
>
> Pozdrawiam
Mądrze piszesz robi. Co jest rzadkością na tym forum.
No ale co się zmieni jak nie wejdziemy do tej Uni?
Czy stać będzie Polaków na taki rząd, który MĄDRZE
pokierowałby tym głupim krajem?
Temat: Dlaczego pismacy uwielbiaja pluc na "rock progre..
.:.
Recenzenci lubią mieć gatunki, a częsciej zespoły, które można sobie do woli
zjeżdżać, a przede wszystkim porównywać do nich wspaniałe płyty które wlasnie
opisujemy jako kontrast, lub z drugiej strony zjeżdżać je za inspiracje pewnym
stylem/zespołem.
Szanujący się recenzent nie może się negatywnie ustosunkowywać względem np.
muzyki powaznej lub jazz'u, bo zostałby uznany od razu za ignoranta, straciłby
wiarygodność a poza tym to "szlachetne" gatunki i o nich źle wypowiadać się po
prostu nie wypada. Zbyt duża renoma, zbyt wielu wielbicieli, a poza tym
więszośc recenzentów okołorockowych/metalowych/popowych (...) czy co
gorsza "klubowych" o tych gatunkach pojęcia nie ma (oczywiście nie wszyscy!).
Podobnie jest z bluesem, soulem itd. Inne zaś gatunki nie są wystarczająco
ważne by o nich wspominać, bo i tak czytelnik nie wiedziałby na co/na kogo się
tak ostro jedzie.
Rock progresywny jest prawie idealny do takich celów - recenzent wkurza co
najwyżej malutką grupkę staroświeckich fanatyków (nawet jeśli mają 18 lat są
archaiczni i to nie oni są "targetem"), a może przypodobać się tym którzy już
tyle słyszeli złych słów na temat progrocka. Poza tym chyba nie do końca
wiedzą czym jest "prawdziwie" progresywny rock dzisiaj, bo jak dla mnie wokół
najbliżej progresywnego rocka są dziś (poza takim PT) Radiohead, Tool, Opeth
czy z innej beczki Sigur Rós czy Godspeed (bo czy post rockowi odkrywcy nie
zasługuja na miano progresywnych?), albo jeszcze skąd inąd To Rococo Rot, Hood
(łączy rock z kilkoma innymi gatunkami) czy Massive Attack (choć MA zaliczam
raczej do szeroko rozumianego art-rocka). No ale to jak kiedyś zaznaczył
CC "progresywny [około]rock" to nie to samo co "rock progresywny". Oczywiście
nikt nie nazwie wspomnianych wyżej zespołów "progrockowymi", bo to byłaby
rzecz jasna ujma dla nich...
Jest jeszcze to o czym już wspomniano - to prawda, że "my słuchacze progrocka"
czasem zachowujemy się jakbyśmy byli lepsi, bo słuchamy "wyższej", szlachetnej
i wymagającej (LOL) wysiłku intelektualnego muzyki. Ale o tym było już sporo
dyskusji, choćby na Caladanie, no i to się chyba bardzo szybko zmienia - coraz
mniej znam ludzi, którzy zamykaliby się tylko w art-rocku (to po prostu nudne,
IMO tak się nie da), stąd też jeśli tylko co piąta płyta, którą słuchają jest
art-rockowa, nie poczuwają się jako jacyś skrajnie odmienni, "wyróżnieni"
słuchacze. Zresztą na tym forum jest podobnie - większość z nas pewnie uważa,
że słucha po prostu dobrej muzyki (słusznie lub nie, nie do rozstrzygnięcia),
nigdy jednego gatunku, chyba nawet mało kto powiedziałby że słucha tylko i
wyłącznie "rocka", nawet w najszerszym znaczeniu. Z drugiej strony mniemanie,
że słuchamy muzyki "lepszej" niż większośc ("oni) jest swego rodzaju
dowartościowaniem i pomaga zaakceptować sytuację bycia w mniejszości (a nawet
czuć się dumnym), a więc wyłamywania się z norm, pójście pod prąd,
(tzw. "innowacja" w łagodniejszym znaczeniu?). Ale to już w socjologię zdaje
się wpada
pozdrawiam
exodus
ps. nagrałem miesiąc temu kawałek :
akson.sgh.waw.pl/~mh28450/kurcanemasz.mp3
n.p. isis - oceanic
Temat: Brawo Politechnika!
Brawo Politechnika!
Pierwsze w Warszawie radio akademickie
Aneta Prymaka 04-10-2004 , ostatnia aktualizacja 04-10-2004 22:50
Jest za kwadrans dwunasta. Jeżeli macie zajęcia o 12.15, budźcie się już
powoli - mówi do mikrofonu Jakub "Szulicz" Szulczewski. W Warszawie zaczęło
działać pierwsze akademickie radio
Radio Aktywne działa na razie w prowizorycznych warunkach - to pokój w
Centrum Ruchu Studenckiego w akademiku Riviera Politechniki Warszawskiej.
Studenci chcą go podzielić na dwie części - wyciszone studio i część biurową.
Nadają już od piątkowego wieczoru, wkrótce na mieście pojawią się plakaty
reklamujące radio. Pełną parą rozgłośnia zacznie działać od listopada. - Już
teraz widzimy duże zainteresowanie studentów oraz warszawskich klubów czy
firm. W Warszawie po prostu brakuje radia akademickiego - mówi Emilia "Emi"
Jabłecka, dyrektor ds. marketingu Radia Aktywne i studentka III roku
dziennikarstwa UW oraz ochrony środowiska na Politechnice.
Ramówka na forum
Był luty 2004 r. Studenci skupieni wokół samorządu Politechniki przerzucają
się pomysłami na przyszły rok akademicki. Ktoś mówi: "A może stworzyć radio
internetowe? Jest przecież serwer uczelniany, studenci elektroniki zajmą się
sprzętem, są darmowe telefony na uczelni". Pomysłem zarażają kolejne osoby. -
Dowiedziałam się o radiu na nartach od kolegi i postanowiłam się zaangażować -
mówi "Emi".
Wiosną powstało specjalne forum dla osób zainteresowanych tworzeniem radia.
Dyskutowano tu założenia programowe, ramówkę. Zaczęło się też gromadzenie
sprzętu - mikrofonów, konsolety, miksera. Ostre przygotowania zaczęły się we
wrześniu - po 20 godzin pracy bez przerwy.
Dziś do zespołu należy już ponad sto osób, ponad 30 z nich ma swoje programy.
Ci z Politechniki do współpracy zapraszają kolegów z innych uczelni - chcą,
by było to radio akademickie, dla wszystkich warszawskich żaków. Na razie
porozumieli się z kolegami z Akademii Muzycznej, SGGW, SGH.
Z niebytu w sieć
Aktywne to dużo audycji autorskich i dobra muzyka - raczej alternatywna, nie
ta z czołowych miejsc list przebojów. Są też informacje o studenckich
wydarzeniach, relacje z imprez, recenzje, dyskusje. Tak w skrócie wygląda
ramówka radia. Hasło brzmi: "Nie mieści się w ramach".
Studenci jako punkt odniesienia traktują Radiostację w latach świetności.
Mają w swoich szeregach ludzi, którzy prowadzili tam kiedyś audycje, a dziś
są studentami Politechniki, jak Janek "D.sort" Sikorski. - Od czasu
Radiostacji trwałem w niebycie. Przeczytałem w gazetce wydziałowej o tym
radiu. Przyszedłem trochę sceptyczny i prawie zamieszkałem - mówi.
Radio Aktywne jest instytucją non profit. Studenci pracują za darmo, nie
będzie także reklam. - Co najwyżej możemy podziękować na antenie firmie X,
która coś nam kupi lub zasponsoruje - mówi "Emi".
Radio akademickie dostępne na stronie internetowej www.radioaktywne.pl
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2322625.html?nltxx=1077927&nltdt=2004-10-05-04-04
Temat: Pomysly na gospodarke Polski
Gość portalu: Maro napisał(a):
<ciach>
Tu ucialem bo pachnialo inwektywami.
> 1. Zwiększenie podaży pieniądza zwiększy tylko i wyłącznie presję inflacyjną
a
> z tym wzrosną ceny.
Nie. To jest daleko idace uproszczenie - w obecnej sytuacji jest mozliwe ze
impuls inflacyjny wogole nie wystapi albo bedzie mial znikoma sile - podac
przyklady czy sam se znajdziesz?
> Pewnie wiesz z życia że jak zwiększysz podaż ziemniaków na
> Bazarku to ich cena musi spaść.
> Spadek ceny pieniądza to inflacja.
Co???? Skonczyles SGH??? Ja bym sie nie przyznawal.
> Jak cena
> ziemniaków spadnie
to jesli ceny pozostalych dobr i uslug (z koszyka) sie nie zmienia to bedzie
deflacja
> to sprzedawca więcej się napracuje a mniej zarobi. Więc niby
>
> będziesz miał więcej papierów na rynku a będziesz nadal biedny.
he?
> 2. Emeryt nie tworzy popytu ani wzrostu gospodarczego. Emeryt jest
> nieproduktywny i aby żyć musi wyssać pieniądze z od ludzi młodych pracujących
> którzy tych pieniędzy nie będą mogli wydać. Mówienie takich bzdur jest
> śmieszne.
Emeryt jest konsumentem posiadajacym realna sile nabywcza w postaci emerytury?
Kupuje?, konsumuje?, stymuluje popyt? Nie???? Moze to nie bylo SGH a nie
Wyszsza Szkola Czegos tam Gdziestam?
> 3. Zastanawia mnie fakt jak to się dzieje że świat dostarcza mnóstwo
przykładów
>
> jak liberalna gospodarka umożliwia krajom wyjść z zapaści gospodarczej a
ciagle
>
> słyszę głosy takiego Broven-a ( widziałem kilka jego absurdalnych tez na tym
> forum) o wyższości gospodarki socjalistycznej nad kapitalistyczną.
np. Finlandia - prawda ze im ta gospodarka pada na pysk przez te wysokie
podatki? I jaka nedza? Mam podac wiecej przykladow czy sam se znajdziesz?
>
> DO Eryka.
> Mam wrażenie chłopcze że jesteś jeszcze bardzo młody. Coś jakby 1 rok
studiów.
> (Przynajmniej taki poziom myślenia prezentujesz) wiesz co ale nie wiesz jak.
> Agroturystyka nigdy nie zapewni Polakom dobrobytu ponieważ - zbyt krótki
sezon,
>
> zbyt niekorzystne warunki pogodowe, wymaga wielkich nakładów w
infrastrukturę.
Hiszpanii z nas nie bedzie to pewne - ale czy nie mozna na tym zarobic dajac
zatrudnienie dziesiatkom tysiecy ludzi? Chlopcze, nic sie nie da zrobic jak nic
sie nie chce zrobic - a takich jak ty malkontentow mamy tu na peczki. A naklady
moga byc relatywnie niskie - tu chodzi o to zeby gnojem smierdzialo z obory,
bylo czyste jezioro i rzeka i las i zeby niedzwiedzie po drogach chodzily.
> NI chcesz chyba skazać Polskiej wsi na wieczną biedę. (poza tym na polskiej
wsi
>
> ludzie wcale nie znają języków obcych więc jak prowadzić turystykę na taką
> skalę. )
> Nigdzie na świecie inwestycje rządowe nie są w stanie rozbujać gospodarki.
Sa dwa spektakularne kontrprzyklady New Deal i Niemcy Hitlera.
> Kiedyś gdy długu publicznego nie było prawie wcale udało się to parę razy ale
> ostatnie 50 lat wykazało że ten środek jest już nieskuteczny.
Jak to nieskuteczny? Nie ma efektow czy nie ma tak spektakularnych efektow?
>
> Aha i jeszcze do Broven-a
> Nieudacznikiem socjalistycznym jesteś niestety Ty. NIe stać cię na coś innego
> jak na krytykowanie Balcerowicza który ratował juz Polskę 2 razy
oho to ciekawe - przed kim/czym? Co jest jego najwieksza zasluga? Hipermarkety?
Multikina? Banki? Afery alkoholowa i ze sprzetem elektronicznym?
Czy moze gigantyczna ulga podatkowa dla Polsatu i Gazety Wyborczej? Wiem, wiem
- prywatyzacja i silna zlotowka dzieki ktore setki tysiecy ludzi trafily na
bruk (czyt. paupreyzacja) a pewne branze przemyslu juz w Polsce nie istnieja.
tu moj ulubiony link do zyciorysu kogos kto juz od kolyski byl
liberalem :)))))))
www.upr.org.pl/mazowsze/balc/balcer.html
> i oby przez
> takich jak ty i twój idol Kołodko nie musiał tego robić po raz trzeci.
NIestety
>
> jesteś ślepy i głuchy a co najgorsze wyskolony przez socjalistyczne szkoły.
Broven pisze czasem nieskladnie, czasem populistycznie, czasem demagogicznie i
nie odpowiada pod wypowiedziami przedmowcy, ale on nie twierdzi ze jest
ekonomista, zaraz po czym?
> Poczytaj Fridmana, von Hayek-a, a nawet Smitha, który jak twierdzisz był
> socjalistą. A najlepiej wyjedź do Korei Południowej.
W Korei Poludniowej jest np. Samsung jeden z najwiekszych producentow
elektroniki na swiecie - nie jest to rzeczywiscie gospodarka liberalna jak np.
na Papui Nowej Gwinei.
Temat: Powiesz Uni TAK!
Gość portalu: brutt napisał(a):
> Nie wiem w jakiej branzy pracujesz ale moge wywnioskowac ze w branzy
doradztwa.
>
> W kapitalizmie (zdrowym) rzadzi zasada niewidzialnej reki, podazy i popytu.
> Jesli polskie przedsiebiorstwa nie potrafia sie przeksztalcic aby produkowac
> sprawniej, szybciej, i wydawniej to niech padaja. Niestety tylko silny
wygrywa.
>
> W naszym kraju ludzie przyzwyczajeni sa do ochrony panstwo, tzn. jak slabe i
> niewydajne przedsiebiorstwo pada to ludzie chca aby do takiego rzad tylko
> dokladal. A z czego doklada? Z moich i Twoich pieniedzy, z podatkow placonych
> przez nas wszystkich. Jak pracujesz w takiej firmie to podstawy powinienies
> znac. Ja osobiscie do takich przedsiebiorstw nie chce dokladac, poniewaz nas
na
>
> to nie stac. Jesli sie nie przeksztalca to niech padna. JAko przyklad powiem
Ci
>
> ze bralem udzial w prywatyzacji elektrocieplowni. Dyrektor wcale nie dbal o
> dobro firmy czy tez swoich pracownikow. Jedyne o co wielokrotnie pytal to to
> czy po prywatyzacji o nadal bedzie dyrektorem. Bardzo to dziwilo inwestorow z
> zagranicy. Takie podajscie rzadzenia jak na "wlasnym podworku" jest nie do
> przyjecia. Moze wraz z Unia przyjdzie do nas tez etyka pracy bo takich
> dyrektorow jest mnustwo.
> Dodam ze pracujac w tej firmie w Polsce bardzo sie roznilo od tego samego
> dzialu w Holandi. W Warszawie wszyscy rozmawiali o tym gdzie ida w weekend
lub
> jak nie bylo szefa to serfowali po necie. Nie musze opisywac jak jest w
Holandi
Brutt, troche mi się smiać chce, bo to zwykle ja na tym forum podkreślam, ze
polski podatnik nie ma żadnego interesu w rozszerzeniu UE, ale wątek ten
omawiam w innych postach.
Natomiast nie do końca zrozumiałeś moje intencje. Nie pisałem o firmach
państwowych, zdecydowana większość z niech nie ma racji bytu, już dawno powinny
zostać sprywatyzowne lub upaść.Pisałem o zdrowych, dynamicznie rozwijających
się firmach prywatnych. Mam takich klientów, którzy robią po kilkadziesiąt
procent przyrostu przychodów rocznie . Ale jednocześnie muszą dużo inwestować,
zaciągaja kredyty, maja więc duże koszty finansowe. Dobiero w ostanim roku
firmy te złapały trochę oddechu ze względu na znaczne obnizki stóp
procentowych. Polskie firmy generalnie nie tylko są zadłużone (kredyty bankowe,
kupieckie, leasingi) ale i słabe kapitało, co blokuje ich dalszy rozwój i
wystawia na niebezpieczeństwo przejęcia ze strony zagranicznego konkurenta.
Jenocześnie pomoc państwa dla MSP jest praktycznie żadna, w przeciwieństwie do
pomocy jakiej takim firmom udzilają kraje UE. Sposobem na uniknięcie zagrożenia
jest konsolidacja polsiego kapitału w grupy kapitałowe, co zresztą się dzieje,
ale w nie dość szybkim tempie.Ale nawet taka większa polska grupa kapitałowa
jest zaledwie karzełkiem w porównaniu z miedzynarodowymi koncernami. Czy
słyszałeś o jakimś z Polski wywądzącym się koncernie mającym swe odziały w UE
(oprócz ORELEN-u, który przejmuje stacje BP w Niemczech? Bo ja nie. Natomist w
Polsce obecny jest, w róznej formie (fabryki, spółki handlowe,
przedstawicielstwa, większościowe udziały w byłych polskich firmach) prawie
każdy duży europejski koncern. I dobrze bo bez tego kapitału długo byśmy nie
pociągnęli. Problem w tym, że kiedy tego kapitału jest za dużo staje się to
groźne dla gospodarki (pamiętam jak dziś nauki mojego profesora od historii
gospodarczej, który przestrzegał nas młodych studentów pierwszego roku SGH, że
duży udział kapitalu zagranicznego w słabym ekonomicznie państwie jest
niekorzystny dla tego państwa). Gdzie leży zagrożenie? Otóż w tym,że firmy
zagraniczne transferują zyski zagranicę, firmy polskie zostawiaja je w kraju.
Gdyby istniała symetria takiego działania, czyli isniały polskie koncerny
działające w drugą stronę, jak to jest w krajach wysokorozwiniętych zjawisko to
nie byłoby groźne.
Napisłeś ponadto "...W naszym kraju ludzie przyzwyczajeni sa do ochrony
panstwo, tzn. jak slabe i niewydajne przedsiebiorstwo pada to ludzie chca aby
do takiego rzad tylko dokladal. A z czego doklada? Z moich i Twoich pieniedzy,
z podatkow placonych przez nas wszystkich. Jak pracujesz w takiej firmie to
podstawy powinienies znac. Ja osobiscie do takich przedsiebiorstw nie chce
dokladac, poniewaz nas na to nie stac."
Intwencjonizm państwowy także w UE świeci triumfy. Radzę Ci przesledzić
ostatnie przypadki Fiata.
Pozdrawiam
Temat: 150 mld $ deficytu budżetowego w USA
do bubusa
oj bubus bubus
po pierwsze jak sam pisalem obnizka to jedynie czesc powodow dla ktorych
istnieje deficyt. nie bede powtarzal po innych jakie inne czynniki wplynely na
obecny stan amerykanskich finansow publicznych.
po drugie jesli chodzi o ten $ 1 000 000 000 000 (1 trylion) to po prostu mnie
zalamales. dopiero co zmasakrowaliscie v.c. za zbytnie uproszczenia, a tu nagle
cale gospodarcze problemy Ameryki wlozyles do jednego worka z napisem 'skutki
ataku na WTC'. pewnie w ten trylion dolarow wliczono np. koszt dzialan
wojennych w Afganistanie. poza tym bylem w Stanach niedlugo po wybuchu i atak
moim zdaniem wplynal korzystnie na sama gospodarke. po pierwsze nagly zastrzyk
gotowki na obrone, a poza tym euforyczne i patriotyczne kupowanie na kredyt
spowodowalo wzrost wydatkow zwyklych obywateli w okresie tuz po 11/9. po
pierwsze zauwaz, ze w kwartale po ataku (ostatni kwartal 2001) Stany po raz
pierwszy odnotowaly wzrost gospodarczy od od prawie roku. a w I kwartale 2002
roku Stany mialy ponad 5% srope wzrostu gospodarczego. jakos nie widze tu
niszczycielskiego wplywu ataku na USA. oczywiscie dopiero jeszcze sie okaze czy
wzrost ten byl trwaly, ale to jest poza nasza dyskusja. zaloze sie, ze gdyby
nie bylo ataku to recesja jeszcze by sie przeciagnela.
a ten 1 trylion. bzdurna liczba z rownie bzdurna metoda obliczeniowa (ciekawe
czy te same zrodla stosowaly rodziny ofiar 9/11, kiedy ustalili o jaka kwote
chca sie procesowac z 'sponsorami' terroru? - swoja droga warto to tez poruszyc
na forum: 600 rodzin chce jakis 1 trylion odszkodowania od bankow, fundacji
muzulmanskich, firmy rodziny Bin Ladena, rzadu sudanskiego, ksieciow
saudyjskich i bog wie jeszcze kogo... bzdura, ktora mogli tylko Amerykanie
wymyslec). ten trylion pewnie obliczony ta sama technika jaka oblicza sie w
Stanach ogladalnosc np. olimpiady w Salt Lake City (podawano bzdurna liczbe ze
ceremonie otwarcia obejrzalo 3,5 mld ludzi, co przy poziomie zainteresowania
sportami zimowymi w Afryce, Am. Lac. czy Indiach powinien dziwic - czy ktos
naprawde wierzy ze 55% ludzkosci ogladalo takie gowno?). operujac liczbami
mozna osiagnac zdumiewajace statystyki, a jako statystyk wiem ze wszelkie dane
trzeba traktowac z dalekim sceptycyzmem.
oceniajac te dane co mi podales uznales ze wszystkie utracone miejsca pracy w
Nowym Norku sa spowodowane tylko i wylacznie atakiem na Nowy Jork. ciekawe.
rozumiem ze trwajaca recesja nic z tym nie miala wspolnego.
> Czy slyszales o capital gains tax? Chyba nie bo nie pisalbys wtedy bzdur.
slyszalem i wiem co to jest (jestem po SGH). nie kwestionowalem twoich danych
na temat wplywu obnizek podatkowych na obecny deficyt budzetowy, wiec uznaje ze
ta czesc wypowiedzi nie dotyczyla mnie i zapewna wynikla z powodu omylkowego
wcisniecia ctrl+V.
bubus: czy ty atakujesz dla samego atakowania? i po co bronic bzdurnych danych?
kazdemu moze sie zdarzyc bledne zastosowanie swej wiedzy.
Temat: Nowy dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji
Gość portalu: abimael napisał(a):
> A skąd będziesz wiedział, że to co napisał ktoś z AŚ czy innej uczelni jest
> cokolwiek warte? Kto to bedzie oceniał?
Będę to wiedział z punktacji Ministerstwa Nauki I Informatyzacji. Dostępne na
stronach internetowych
www.kbn.gov.pl/finauki98/lista/index.html
www.kbn.gov.pl/finauki98/lista/total.html
Jest tam równiez ocena punktowa. Mozna ja oczywiscie kwestionowac, ale nie
wypada tego robic ludziom, którzy obecny status quo akceptuja. A ja nie
słyszałem, by władze Akademii miały kiedykolwiek i na jakikolwiek temat
zdanie "nieprawomyślne". Jak konformizm, to wszędzie.
Ty? Może ja?
Możemy obaj. Kazdy może. Mozemy np porównac z innymi w tej dziedzinie; w SGH,
Akademiach ekonomicznych na uniwersytetach, ale równiez na uczelniach
zagranicznych. Mozna tez poszukac wkładu uczonych z WZiA AŚ w nauke światową.
Minie nie udało sie tego znaleźć (żadnej pracy w pismach miedzynarodowych ani w
materiałach takich konferencji), ale może innym sie uda.
I co w związku z tą oceną
> i
> grubszą forsą jakiegos faceta mamy dalej robić? Jak go źle ocenimy to
sądzisz,ż
> e
> odda pieniadze? Jakoś marnie to widzę.
Ja tego w ogóle nie widze. Ale może nie dadzą mu juz wiecej robic ludzi w
konia. I w ten sposób poprawimy szanse Kielc na uniwersytet.
Nie przekonałeś mnie. Myślę, że jednak
> PKA ma tu wiele do rzeczy bo jeśli dobrze pamiętam kontrolę na polonistyce na
A
> Ś
> to była ona niesłychanie wnikliwa (łącznie z hospitacją zajęć i wypytywaniem
> studentów). W końcu to PKA decyduje o tym, że dany kierunek może prowadzić
> studia czy nie.
To są bardzo dziwne decyzje. We wspomnianym wydziale nie ma np. nikogo, kto
byłby od magistra do profesora specjalistą od zarządzania. Gdybyśmy znali
dorobek naukowy pracowników WZiA, to mozna by utwierdzic sie w przekonaniu, ze
PKA rzetelnie ocenia kierunki. A tak, to rózni ludzie pytaja o o dorobek
naukowy czy naukową proweniencje pracowników WZiA i robią sobie na tym forum
jaja z "odgrywających poważna rolę wśród" polskich specjalistów (tych od
zarzadzania oczywiscie) pracowników WZiA AŚ. A pewnie nie wszyscy pracownicy
WZiA AŚ na taką ocene zasługują. Gdyby wiadomo było co kto napisał, to mozna by
oddzielic ziarno od plew i wszystkim byłoby łatwiej.
Nie sądzę, żeby jakieś amatorskie recenzje jeszcze coś tu
> wniosły.
Ja nie mam zamiaru niczego merytorycznie recenzować, chcę tylko poznac
ten "duży dorobek" punktowo.
Można się pytać dlaczego PKA nie publikuje w Internecie wyczerpujących
> wyników swoich kontroli. Ma pewnie równie dobre powody jak AŚ.
Rzeczywiście PKA nie publikuje uzasadnień swych ocen. Ja mam jednak nadzieję,
ze z innych niż AŚ powodów, choc przyznaje Ci racje, ze jest to dziwne.
Może jednak nowy Dziekan cos zmieni? Mogłby zacząc od zobowiazanych do
prowadzenia działalnosci naukowej profesorów WZiA AŚ. Mógłby tez np. podac
jakie seminaria naukowe odbywaja sie regularnie w WZiA AŚ. Moze jacys ludzie z
miasta przyszliby posłuchac? Konferencje naukowe organizowane przez WZiA AŚ sa
niestety równie tajne jak dorobek jego pracowników. A o regularnych,
systematycznie sie odbywajacych seminariach od śmierci prof. Wiercińskiego nikt
nie słyszał.
Pozdrawiam
PS. Są spore problemy z logowaniem sie do dyskusji. Potal generuje komunikat
stwierdzajacy, iz "nie załapuje sie" na jakis wątek. O co tu chodzi? Moze ktos
wie.
Temat: Kto może, a kto nie !?!
Kto może, a kto nie !?!
Szanowni Państwo
Postanowiłem napisać, ponieważ coraz więcej pojawia się niejasności na Państwa
forum. Jestem naprawdę zainteresowany Państwa konkursem, bynajmniej nie od
strony nagród lecz jako wyzwania. Wszyscy wiedzą o problemach Coca-coli i
kolejnych nieudanych debiutach nowych napojów, opracowanie ciekawej,
oryginalnej i skutecznej strategii dla jakiegoś nowego produktu jest właśnie
owym wyzwaniem. Wspólnie ze znajomymi postanowiliśmy zająć się
kolejnym „kandydatem” do porażki, czyli Poweradem. Zorientowaliśmy się dosyć
dokładnie, jeśli chodzi o ten produkt w Polsce (publikacje, badania etc.).
Spędziliśmy również rok temu kilka miesięcy w USA, więc wiemy jak tam wygląda
sytuacja w tego rodzaju napojach (nieudane próby wyrwania konsumentów
Gatorade, itd.). Generalnie poczuliśmy, że musimy coś zrobić dla tego produktu.
Niestety regulamin, który jest dosyć niejasny nie pozwala nam na dalszą pracę.
Już wyjaśniam o co chodzi. Cała nasza trójka studiuje na SGH, dwoje z nas
Marketing i jedno FIBe, wszyscy jesteśmy na III roku, a studia są V letnie. W
przypadku SGHa sytuacja wygląda jednak nieco inaczej i różnie można
interpretować Państwa regulamin. Nasze studia kształtujemy sobie według naszego
uznania i potrzeb, musimy realizować jedynie minima programowe. Takie podejście
do studiowania, umożliwia niektórym (nadambitnym) rozpoczęcie pracy
magisterskiej już w połowie trzeciego roku i zakończenie jej w połowie
czwartego roku. Ja osobiście planuje rozpoczęcie mojej pracy za pół roku i
zakończenie jej na koniec czwartego roku. Do zrobienia wymaganej liczby punktów
na Marketingu zostało mi mniej niż 20pnk (robię jeszcze studia europejskie).
Nie rozumiem więc po co jakieś idiotyczne i bądź co bądź sztuczne ograniczenie
(IV,V rok). Już chyba bardziej uzasadnione by było ograniczenie kierunku
studiów, aczkolwiek ja skłaniałbym się do zaniechania jakichkolwiek. Wiem, wiem
w odpowiedzi dostanę te bzdury na temat zasobów wiedzy i doświadczenia, etc.,
ale ja naprawdę nie czuje się gorzej zorientowany w temacie od 80% IV i V
roczniaków z innych uczelni (!).
Najbardziej drażnią mnie opinie „speców” od marketingu Coke Poland, którzy chcą
ograniczyć jakoby zalew miernych prac ludzi z III i II roku, a sami jak wyniki
wskazują nie mają się czym chwalić (!).
Jak państwo rozwiążecie problem jeśli dwie osoby są z IV roku a jedna z III lub
2 z III roku a jedna z IV ? Sami widzicie, że ten podpunkt w regulaminie to
niezły gniot, który wprowadził jedynie dużo zamieszania. Poza tym wątpię by
dużo studentów z V roku chciało się „bawić” w taki konkursik, kiedy muszą
poważnie myśleć o swojej przyszłości. Nie mniej jednak mi na tym konkursie
zależy i chcę się sprawdzić, proszę więc o odpowiedź, czy mogę brać w nim
udział.
Z wyrazami szacunku
Wojciech Szymczyk
Temat: Chcialabym by w wyborach wybierano młodych ludzi.
No cóż. Jakie to ja mam cechy. Bufon? Kurde, nigdy o sobie tak nie myślałem.
Jestem tym bardziej ciekaw kim jest osoba, która mnie tak odbiera. Różne epitety
słyszałem, ale żebym się nadymał, puszył, to chyba nie. Bo niby z jakiego
powodu? Jestem nauczycielem języka angielskiego w gimnazjum od 7 lat. Mam własną
firmę, żeby nie było, że na lewo daję korki, mieszkam na 42 metrach obecnie,
może w wakacje zmienię, oby. Jeżdżę oplem astrą z 1999 roku. Pracuję ciężko.
Studiuję na UW w UKKNJA - uniwersyteckie kolegium kształcenia nauczycieli języka
angielskiego 3 rok. Skończyłem kiedyś SGH, potem IBE - instytut badań edukacyjnych.
Teraz trudniej: 3 cechy pozytywne, podam jak przy staraniu się o pracę:
pracowity (workaholic)
kocham moją żonę i córkę
uczciwy (płacę podatki za lekcje dodatkowe)
Trzy cechy negatywne:
1. lubię piwo, żona mnie tępi ponieważ czasem bekam (tak się wymawia beckam, nie
tak jak mówią na tvp1 czy tvp2)
2. zbyt często różne kwestie widzę jako czarne albo białe, nie widzę odcieni
szarości i potrafię przez to wdawać się w konflikty - stąd pewnie ten bufon,
3. zbyt szybko jeżdżę - dlatego w Laskach jest radar i chcę radar pod szkołą w
Izabelinie i radary najlepiej co 2 kilometry plus leżących policjantów. Po
wizycie w Deutschland widzę, że ludzi szaleją na autostradach, ale w terenie
zabudowanym jak jest k... 40 to jadą 40. W usa to samo. I tu i tu byłem. Znowu,
to moje wspomnienie o wizytach tu i tu może przez przeciwników być odebrane, że
jestem "bufonem", a ja po prostu tam byłem i daję przykłady.
W Polsce "chwalenie się" osiągnięciami to od razu jest "bufonowanie" a show-off,
boasting..etc.
Rzucałem ostre hasła w szkole i nauczycielki mnie chyba nie lubią. Trudno. Ja
znalazłem to forum, one też znajdą. I niech to przeczytają.
A jaki jestem jako Radny, bo odjechałem na inne tematy:
-walczę o ulice:
Lipkowską w chwili obecnej. Jak skończę z tą zajmę się innymi.
- Północną i Południową - ale tu jest problem z wykupem ziemi. Kto nie wierzy,
że się staram niech zapyta o to panią Sobczak w urzędzie gminy, albo pana
Makarewicza - obydwoje pracują w Geodezji w izabelinie.
- ulica 3go maja to straszny syf, ponieważ musimy się układać jako gmina z
powiatem, i tu zawsze będzie problem, ponieważ nie zależy to tylko od nas, co
się na tej ulicy dzieje.
- Helenówek - skończę z Lipkowską, zajmę się tą okolicą
- Sieraków; współczuję im straty pani Bieńkowskiej; walczyła o nich jak LEW; ale
my też jako radni Truskawia i Sierakowa pamiętamy co p. Bieńkowska mówiła -
trzeba dać tym ludziom ich ziemię, i wyłączyć ich wreszcie spod władzy KPN.
- chodniki, chodniki - całe te h...płyty zamienić trzeba na kostkę, zrobić z
Truskawia wreszcie 3 ulicówkę z Płn i Płd oraz puścić chodnik przez lipkowską i
3go maja do kościoła.
Tyle moich wywodów.
Skąd mam na to czas? Jestem przypomnę naauczycielem jęz.ang. więc mam teraz
ferie - i znowu można to zdanie uznać, za bufonowanie. Jak się chce psa uderzyć...
Pozdrawiam,
Paweł Piotr Stawski
507-138-924
www.stawski.pl
www.izabelin.pl
www.izabelin.edu.pl
Temat: Nie od razu Paryż zbudowano
Witam,
69x96 napisał:
> ... uchodźcy z Czeczenii. Mieszkali oni w różnych dzielnicach Pruszkowa,
> a ich dzieci chodziły do różnych szkół. Nagle, nie wiedzieć
> czemu wszystkie rodziny czeczeńskie przeniesiono do jednego
> bloku w rejonie ul. Powstańców.
No rzeczywiście, nie wiemy dlaczego ich przeniesiono. Można domniemywać jednakże, że za takim działaniem stoi właściwa wszystkim ludziom nawykowa często chęć 'porządkowania' otaczającej nas rzeczywistości...
Ot, taki przykład: niektórzy ludzie bardziej 'porządkujący' są - i gdy goście mają przyjść - swoje mieszkanie na gwałt sprzątają; a inni - mniej się takimi drobiazgami przejmują - i nie sprzątają...;-)
No, tyle, że jak się pełni funkcje publiczne, które przez szeroką publiczność są oceniane - wtedy tendencje do okazywania się 'dobrym sprzątającym gospodarzem' wzrastają gwałtownie i łatwo w nadgorliwość popaść.
Która to nadgorliwość, jak wiadomo, czasami gorsza jest od faszyzmu;-)
> Jako stary UPR-owiec uważam, że każdy ma prawo osiedlać się tam, gdzie
> uzna za stosowne. Ale na równych warunkach z pozostałymi.
> Uważam, że tworzenie getta dla części ludzi jest karygodne iskandaliczne.
> Utrudni tym ludziom asymilację (a powinniśmy zrobić wszystko, by przebiegła
> ona jak najszybciej).
Ano chyba racja właściwie... Przypominam sobie taki 'eksperyment szkolny' z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych (chyba?), gdy (w niektórych przynajmniej rejonach) z dwóch na przykład klas siódmych czy ósmych szkoły podstawowej tworzyło się trzecie dodatkowe - oznaczone literką "C". Oprócz efektu zmniejszenia liczebności (a były to czasy, gdy w klasie egzystowało na przykład 40 uczniów) postanowiono do tych dodatkowych przenieść 'tych najzdolniejszych'... Nie będę się rozpisywał - ale z pomysłu zrezygnowano uznając jednakowoż, że korzyści płynące ze wzajemnego oddziaływania na siebie tych 'mniej' i tych 'bardziej' są większe od 'korzyści' płynących ze zdroworozsądkowej segregacji...
Kwestia druga:
Magister11 napisał:
> Francuzi zamykają się na znacznie bliższe kulturowo i mentalnie kraje europy
> środkowej i wschodniej, a asymilują ludzi, których - poza językiem - dzieli
> przepaść nie do przeskoczenia - sami to sobie prokurują
Owóż - nie wiem, nie wiem...
Etnologiem ani innym wąskim specjalistą nie jestem, więc wypowiadać się nie będę, kto dla takiego przeciętnego Francuza jest 'bliższy kulturowo': czy taki na przykład francuskojęzyczny czarnoskóry Algierczyk od kilku pokoleń mieszkający we francuskiej strefie wpływów kulturowych czy też Białorusin (albo i Polak nie przymierzając), wychowany od urodzenia w swojej ojczyźnie i językiem gościnnych gospodarzy nie władający...
To znaczy: wypowiadać się autorytatywnie nie będę - bo na zdrowy rozum - to chyba jednak Polak z powyższego przykładu jest dla przeciętnego Francuza bardziej egzotycznym egzemplarzem...?
I trzecia kwestia:
> Ps. Szkoda, że sobie etykietki przypinasz, bo możnaby całkiem ciekawą na ten
> temat dyskusję przeprowadzić.
Jak mniemam, chodzi o wyznanie:
> Jako stary UPR-owiec uważam...
Eee... wszyscy sobie jakieś etykiety przypinamy, czasami nieświadomie;-)
A czasami świadomie.
Ot, sięgnijmy chociażby do naszego podwórka, poczynając od nicków:
- pamiętam, jak to ktoś wyrażał zdziwienie, że Stary Prochazka nie jest stary; no przecież powinien być stary!...;-)
- ileż to razy SQH-ę z szacowną nazwą SGH kojarzono?
- niebywający już na naszym forum Dr_van_Steiner - jego nick co niektórym jednoznacznie mówi, jakiego rodzaju muzyki słucha autor... ale większości nie.
- a taki Sofanes - co ma powiedzieć, tak dostojnie własnym nickiem zetykietowany;-)?
- a taki, nie przymierzając, cat_s - to od kotów etykieta czy od czego innego? (od czego innego nota bene;-) )
- ba, o nicku 'Magister11' nie wspomnę... (bez urazy oczywiście);-)
Ale co to ja chciałem powiedzieć... owóż - nie 'etykietka' czyni z kogoś interesującego rozmówcę i partnera do 'ciekawej dyskusji (chociaż nie jest bez znaczenia) ale meritum, meritum... Mówiąc najkrócej;-)
Pozdrawiam
cat_s
Temat: do wszystkich idiotow, co chca isc do tej szkoly..
W ogóle nie wiem czy jest sens podbijać wątek, w którym *.aster.pl rozmawia
prawie wyłącznie z *.aster.pl (to samo się tyczy wątku równoległego), ale czuję
obowiązek jakoś się ustosunkować.
>jest grupka osob ktora zlewa wszystko i imprezuje
Wiesz, jeśli stawiasz taką postawę za wzór, to nie mamy o czym mówić. To raczej
ty jesteś w nieodpowiednim miejscu. Kto uważa imprezowanie za swój cel, niech
puka do innych drzwi.
Reytan to zapewne nie jest już ta szkoła, co kiedyś. Ludzie odchodzą, nastąpiły
duże zmiany w kadrze, stary dyrektor niestety zrezygnował. Nie oznacza to
jednak, że ktoś, komu faktycznie zależy, miałby sobie nie poradzić. Czytając
wypowiedzi na forum matura, setki osób narzekających na zbyt wysoki poziom,
cieszę się, że w mojej szkole padło na lekcjach wszystko, co wiedzieć
powinienem. Że zyskałem wiele czasu mogąc uczyć się z zeszytów i otrzymanych od
nauczycieli materiałów.
Ktoś tu pisał, że najniższy poziom jest w klasach humanistycznych. W ostatnich
latach było tak trzeba było mieć najmniej punktów rekrutacyjnych. W tym roku
takiej klasy już się nie tworzy. Ktoś wyciąga wnioski. I dobrze, zresztą
historycznie Reytan nie jest szkołą o profilu humanistycznym.
Kadra. "Sto lat w Reytanie życzy grono pedagogiczne" - taki dwuznaczny napis
znajduje się przy bramie szkoły. W rzeczywistości nikogo nie chcą tak długo
znać. W mojej klasie jedyne egzaminy poprawkowe trafiły się po pierwszym roku.
Jeden z poprawiających końcoworoczne ndst z matmy stał się zresztą potem jednym
z lepszych z tego przedmiotu, bo mu zaczęło zależeć na studiach. Nauczyciele są,
jak wszędzie, lepsi i gorsi. Niektórych, szczególnie językowców, usprawiedliwia
nieco postawa uczniów (ludzie, naprawdę można posuwać się do przodu, tylko
potrzeba minimum zaangażowania na lekcji - to się tyczy zresztą innych
przedmiotów - jeśli wyznajesz zasadę, że skoro każą ci chodzić do szkoły, to
zrobisz wszystko, by nic na tym nie skorzystać, również radzę wybrać się pod
inny adres). Są jednak i tacy, którzy poświęcają swój własny czas, by
organizować fakultety i dopilnować, żeby wszyscy byli przygotowani do matur.
Rozpisałem się strasznie, ale jak mawiał poprzedni dyrektor 'nic to'. Przytoczę
jeszcze pewną anegdotę, która opowiada o traktowaniu obiegowych opinii.
Gdzieś w drugiej klasie liceum psycholog szkolny zrobił nam testy, na podstawie
których można było później odbyć z nim rozmowę na temat swoich planów związanych
ze studiami i dalszym życiem. W czasie mojej rozmowy padło z moich ust
stwierdzenie, że rozważam między innymi studia w SGH. Psycholog opierając się na
tym teście odpowiedziała, że odradza mi to rozwiązanie, bo "tam jest zła
atmosfera i wyścig szczurów". Na co ja odpowiedziałem tak: "a wie Pani, że w
Reytanie uczniowie często popełniają samobójstwa?", bo takie opinie krążyły,
kiedy wybierałem liceum. Wątek rozmowy nie był już kontynuowany.
/Gdabski, absolwent VI LO im. T. Reytana w Warszawie AD 2005
Temat: kieruje ten post do chamskich kierowcow!
> krzzaw uważa,że ilość mieszkańców nie ma wpływu na nic: ani na dochody gminy,
> ani na to, jak się w danej okolicy żyje. No nie wiem, kto, w jakim trybie i
> za jakie zasługi dał Ci jakikolwiek dyplom
Zaraz zaraz. Nie mylmy pojęć. Co innego jest zameldowaie, a co innego liczba
mieszkańców płacących podatki gruntowe, lokalowe i "pośrednie" (np, robiąc
zakupy na miejscu w sklepie- który zapłąci podatek gminie Piaseczno). To po
pierwsze. Po drugie: przykłsad przyciągania inwestorów pokazuje dokładie na
odwrót: najpierwinfrastruktura, a potem meldunek (np. Osielde Wilanów będzie
miało wszystko "od razu".) Po trzecie ilość mieszkańców ma WTEDY WPŁYW na
gminę, gdy ci mieszkańcy mają w gminie swoją ziemię, nieruchomości, prowadzą tu
biznes, czy wreszcie w gminie wydaja pieniądze. Na Julianowskiej sa też firmy
biznesowe - płacące "od metra" podatków lokalnych -a do tych firm też nie ma
infrastruktury, a więc ONI płaca za.... NIC. Tak więc: MY z Julianowskiej od
Was z nie-Julianowskiej nie oczekujemy Bóg wie czego, tylko uważamy, że "pod
nosem " Warszawy nie może być takiego "skansenu".
> Ponadto radzę się poduczyć w temacie "dochody gminy" -
> nie chce mi się tu nawet pisać tak prostych rzeczy, ale przecież wiele spraw
> jest realizowanych przez dotacje Skarbu państwa, a te dotacje zależą odliczby
> mieszkańców, a nie od ilości hektarów, jakie gmina obejmuje. W oprzeciwnym
> wypadku bieszczady byłyby najbogatszym rejonem Polski
A mój dyplom na SGH dano mi nie za łądne oczy (bo jestem facetem) tylko za
KONKRETNĄ wiedzę, którą obroniłem na pracy magisterskiej na najwyższą ocenę.
Poza tym kilka razy później (również w tymn roku) miałem szkolenie ze źródeł
dochodów Państwa, Gmin i innych jednostek. Tak więc nie wyssałem sobie z palca
niczego.
Dotacje są dotacjami - ale podobnie jak w Piasecznie, tak w Śródmieściu W-wy i
np. na Mokotowie TEŻ mieszka WIELE osób nie zameldowanych (ile jest osób z
rejestracją szczególnie ze Ściany Wschodniej i z PóŁnocy Polski?).I co:
rzeczywiście NIE Ściana Wsch. i nie Polska Pn jest bogata, tylko W-wa.
Dotacje ze Skarbu Państwa to inna kwestia. Są też dotacje celowe (i tu liczba
zameldowanych nie jest jedyną istotną kwestią, bo W-wa dostała forsę na metro,
a ocenia się, że liczba mieszkańców-rezydentów jest dużo wyższa.)
> niezameldowani, będą głosować w Radomiu, Kozienicach, Krakowie i
> wszędzie indziej, tylko nie w Piasecznie?
To prawda, dlatego w innym miejscu pisałem, że należy się zameldować, ale też:
rownolegle Gmina musi zachęcać ludzi do zamieszkania i inwestycji na jej
terenie. A podobno w rankingu najbogatszych gmin jest TRZECIA..... To nawet
biedne gminy jak chcą inwestorów, to robią infrastrukturę....
Ja wiem, że Ty jesteś z innej strony Gminy i że każdy ma swoje priorytety, ale
to, że na tymm forum mieszkńcy Julianowskiej piszą to, co piszą nie oznacza, że
nie mamy prawa walczyć o ... na prawdę niewiele: zwykłą infrastrukturę miast
Piaseczno - miasta leżącego tuż od stolicy Polski W-wy.
pozdr.,
Temat: Kompromitacja Ministerstwa Nauki i SW
flamengista napisał:
> "Moze u Ciebie. U nas sie takich zlewa totalnie"
> Nie zrozumiałeś. Jeśli ktoś znajdzie się na czasopiśmie z LF i w jego tekście
> znajdą się błęy, ma jak w banku wielka ilośc cytowań. Bo pojawi się z 20 tekstó
> w
> ten błąd poprawiajacych.
No ok, tu sie zgadzam w calej rozciaglosci. Tylko ze chyba nie chcesz takich
cytowan, co? ;>
> "No swietnie. Czyli ze *Ty* we wlasnej osobie wstrzymasz to co chcesz oglosic w
> "twardym" tekscie na 2-3 latka w imie nazwiska w jakims journalu? Zakladam ze
> nie bedziesz robic autoplagiatu"
> Mam zamiar zrobić w takiej sytuacji tzw. working paper dostępny w necie, a na
> publikację spokojnie poczekać. I to nie dwa-trzy lata. To idzie na ogół trochę
> szybciej. 2-3 lata to w Polsce. A czasem 4-5;)
Dlatego caly czas mowie - ja bym takie odkrycie opublikowal w PL, w takim
pismie, gdzie mam szanse na w miare sensowny czas publikacji. Tez tak samo moge
udostepnic po wydaniu pelny tekst w pdf w pl i eng, czemu nie. Natomiast
zagranice mozna poinformowac i zaprosic do dyskusji np za pomoca artykulu ktory
nazywasz 'twardym' - niekoniecznie mam cos oglaszac ale po prostu zrobic jakies
badania ktore to co robie potwierdzaja.
> "Za konfernecje (raczej "konferencje") place sam. Tak samo za przewod, recenzje
> ,
> obrone itd."
> (opad szczeny w dół) Cóż, podziwiam cię;)
To nie sa takie olbrzymie sumy.
> A co do kasy na badania - tu nie chodzi o odczynniki czy kosztowną aparaturę, b
> o
> i w ekonomii takiej nie potrzebujemy. Ale o dostęp do fachowej literatury i ba
> z
> danych. A subskrypcja kosztuje.
I my tez. A to nie sa miliony.
> " Nie zrozumiales. Debilne bo roznica miedzy dwoma kaatedrami tego samego w
> sasiednich miastach moze byc taka ze jedna jest wybitnym osrodkiem teoretycznym
> a druga ma wybitnych dydaktykow. Zakladamy ze cala reszta jest w idealnej
> proporcji 1:1 to zaproponuj "niedebilna" klasyfikacje"
> Ale przecież środki na badania naukowe i na studentów (dydaktykę) to zupełnie
> dwie różne rzeczy. Na razie próbuje się rozdzielać z funduszy naukowych więcej
> dla tych, co maja lepsze wyniki (naukowe). To chyba nie jest złe... Dobrze by
> też było, gdyby podobnie było z dydaktyką - ci co są w tym najlepsi powinni
> dostawać więcej pieniędzy.
Ale mowisz tu o kasie na jakies badania czy do kabzy?
> " Widzisz jesli masz podejscie typu 'wszystko zle i do tego kasy malo' to chyba
> nie ma sensu dyskutowac"
> Ale wręcz przeciwnie;) To, że jestem nadal w kraju świadczy o moim niegasnącym
> (wciąż) optymiźmie,
Bzdura, zona Cie trzyma, chcesz linka do posta na tym forum w ktorym to
stwierdziles? ;>
> "No i co? Zabrac im kase, kadre przepedzic a tereny zaorac?"
> A skąd! I peryferyjne ośrodki są potrzebne. Ale one mogą funkcjonować przy
> znacznie mniejszych nakładach na naukę. W takiej Akademii Świętokrzyskiej gówni
> e
> zajmują się dydaktyką - i na tym powinni się skoncentrować, skoro są za słabi n
> a
> zajmowanie się poważnie badaniami.
> Powtarzam - chodzi tylko o to, by te niewielkie środki jak najefektywniej
> dystrybuować.
No widzisz, fajnie ze zauwazasz ze pomijajac kase na kade, budynki i ich
utrzymanie srodki na badania sa niewielkie. Problem tylko w tym ze skoro do
Twojego szczescia wystarcza tyllko literatura i dostep do platnych serwisow to
bedzie to identyczne tak samo czy bys pracowal na sgh, uw, ug, umk czy tej
akademii swietokrzyskiej ktorej sie tak uczepiles. Dlatego tez ja uwazam troszke
inaczej - moze i te lokalne akademie nie sa az takie superanckie, tyle ze
zabranie im tych niewielkiech srodkow zdegraduje ich do tej samej roli ktore
robia 'wyzsze szkoly czegostam gdziestam'. A chyba o to chodzi zeby ludzie
ktorzy chocby proboja zajmowac sie nauka i badaniami, nie mogac pracowac w tzw
'renomowanej' uczelni, mieli dostep do tego co i Ty.
Temat: Prawda o latach 1939-1945
Gość portalu: Kagan napisał(a):
> Polacy mieli wtedy swe panstewko, GG, z polska policja (Polnische Polizei),
> Polskim Bankiem Emisyjnym (zlotowki, Polak Mlynarski prezesem), polskimi
> sadami, wojtami, burmistrzami, sadami i sedziami, szkolami az do srednich
> i wyzej (kursy handlowe na SGH byly conajmniej na poziomie dyplomanckim)
> itp. Nie bylo tylko polskich ministrow, reszta podobna byla jak w Belgii
> czy Holandii...
> Polacy, wbrew propagandzie komunistycznej, nie byli przeznaczeni,
> jak zydzi czy Cygani (Romowie) na zaglade, najwyzej do ew. przesiedlenia
> na wschod...
Wynika z tego, że nie masz nawet pojęcia choćby o istnieniu tzw. „Generalplan
Ost”, którego tylko jednym z elementów było wysiedlenie 50 mln Słowian
(Polaków, Czechów i Ukraińców) na tereny Syberii. Warto też, abyś przestudiował
wielce pouczające w tym względzie „Dzienniki Hansa Franka”; np. dokument nr 28A
pt. „Fragment memoriału dra E.Wetzla i G.Hechta z urzędu do spraw polityki
rasowej NSDAP w sprawie traktowania ludności okupowanej Polski” czy też
dokument nr 53A pt. „Notatka Martina Bormanna sporządzona na podstawie
wypowiedzi A.Hitlera w sprawie polityki w stosunku do GG oraz postępowania z
ludnością polską”. Zacytuję tu tylko fragment tego dokumentu: „Fuehrer
podkreślił raz jeszcze, że dla Polaka może istnieć tylko JEDEN pan, a tym jest
Niemiec, dwóch panów obok siebie nie może być i nie może istnieć, dlatego
wszyscy przedstawiciele polskiej inteligencji muszą być zabici. Brzmi to
okrutnie, ale jest to prawo życia”.
> Stad inaczej nalezy sadzic polska kolaborcje, ktora uratowala zycie
> milionom Polakow, a inaczej zydowska, ktora byla wrecz zalosna... :
Pisząc o milionach Polaków masz zapewne na myśli owe 6 milionów obywateli
polskich, którzy utracili życie w wyniku napaści na Polskę i jej okupacji przez
Niemcy hitlerowskie. W tych 6 milionach ofiar: 650 tys. zginęło w czasie
samych działań wojennych, natomiast 5 384 000 cywilnych osób wymordowano w
ramach systemu hitlerowskiej okupacji. Natomiast wielu Twoich ulubionych
kolaborantów współpracujących z okupantem zostało osądzonych i muszę Ci
donieść, że w Generalnym Gubernatorstwie z życiem uszło niewielu, bowiem z ok.
3500 wydanych przez sądy podziemia wyroków wykonano niestety tylko ok. 2500, a
więc ostało się ich raptem jedne 1000.
Współpracujący z Niemcami renegaci żydowscy (np. ci z osławionej „trzynastki” z
getta warszawskiego i jej szef Abram Gancwajch) zdawali sobie dobrze sprawę, że
czeka ich ten sam los, co i prześladowanych przez nich ich pobratymców. Choć
trzeba tu dodać, że wielu kolaborantów żydowskich spotkała zasłużona kara ze
strony podziemia żydowskiego i nie tylko żydowskiego.
(
> Pamietajcie, w roku 1944 Hitler zniosl zakaz rekrutacji Polakow
> do SS,
Słyszałeś, że gdzieś dzwoni, tylko zupełnie nie wiesz w jakim kościele.
Wypowiadaj się, gdy już wiesz, w jakim kościele dzwonią.
a w Wehrmachcie sluzyly setki tysiecy Polakow.
To już zupełnie inny temat, o którym traktowało już wiele wątków w nin. forum.
Także i ja wielokrotnie wypowiadałem się w tej sprawie. Sięgnij do
wcześniejszych stron.
Strona 3 z 3 • Zostało znalezionych 192 wypowiedzi • 1, 2, 3